Genādijs Soloņicins – symbol lojalności

O takich piłkarzach jak Soloņicins zwykło się mawiać, że „już się ich nie produkuje”. Żywa legenda Metalurgsa Lipawa, ponad 300 ligowych spotkań dla klubu, prawie cała kariera, z wyłączeniem połowy jednego sezonu, w tych samych barwach. I co najbardziej wyjątkowe – gdy nadszedł koniec Metalurgsa, zakończyła się także i kariera jednego z symboli tego klubu.

Zbudowałem sobie pomnik trwalszy niż ze spiżu

Genādijs Soloņicins, który obchodził w tym roku okrągłe 40. urodziny, przyszedł na świat 3. stycznia 1980 roku w Lipawie. Jego przygoda z Metalurgsem, klubem z rodzinnego miasta, zaczęła się w 1997 roku, wówczas wtedy Soloņicins zadebiutował w rozgrywkach ligi łotewskiej. Dokładnie zresztą w tym samym okresie kiedy inny z symboli Metalurgsa – Dzintars Zirnis, który ma na koncie ponad 400 gier w barwach tego klubu. Główną pozycją Genādijsa był lewy pomocnik, ale radził sobie także na prawej stronie. „Zdecydowanie Genādijs Soloņicins jest jednym z symboli klubu, który urodził się w Lipawie i całą swoją karierę spędził, z wyjątkiem jednego roku w Azerbejdżanie, w zespole SK Metalurgs Lipawa. Zdobył Puchar Łotwy i był mistrzem kraju, a także został uznany za najlepszego pomocnika ligi w 2005 roku.” – tak o Soloņicinsie mówi Kristaps, bardziej znany pod pseudonimem Ost, były lider grupy kibiców Metalurgsa o nazwie „Metalfans”. O pomocniku w samych superlatywach wypowiada się także inny fan z tego ugrupowania, Hanters: „Myślę, że w oczach wielu mieszkańców Lipawy Genādijs to symbol klubu. Był dobrym pomocnikiem.” Te słowa to najlepszy dowód, że piłkarz przez ponad 16 lat gry dla Metalurgsa zbudował sobie renomę legendy klubu zyskując uznanie wśród kibiców.

fot. Romans Kokšarovs, Sporta Avīze

Lider i kapitan

Dzięki stażowi i doświadczeniu rosła pozycja Genādijsa w zespole, z czasem został kapitanem, a dokładniej w sezonie 2006, gdy dotychczas pełniący tę funkcję Viktors Dobrecovs przeszedł do TVMK Tallinn. 4. lutego 2000 roku w spotkaniu przeciwko Słowacji U21 pomocnik zadebiutował w reprezentacji narodowej. Tak, Łotwa w towarzyskim meczu uległa 1-3 młodzieżówce Słowaków, a ekipę naszych południowych sąsiadów prowadził doskonale znany w Polsce Dušan Radolský. Nie zawsze było kolorowo. W przedostatnim spotkaniu ligowego sezonu 2004 Metalurgs grał przeciwko Skonto. Dla klubu z Lipawy była to okazja na przełamanie hegemonii rywala. Niestety jednak w ostatniej minucie meczu Soloņicins zmarnował rzut karny, a Metalurgs przegrał 2-3, co oznaczało utratę szans na tytuł mistrzowski. Co do reprezentacji – 20-letni wówczas pomocnik w 2000 roku rozegrał 2 spotkania. Oprócz wspomnianego starcia ze Słowacją U21 dostał szansę 2 dni później, 6. lutego przeciwko Litwie. Następnie zniknął z narodowej kadry na ponad 5 lat. Potem wszystko zaczęło się układać. W 2005 roku Metalurgs wygrał Virslīgę, kończąc 14 lat dominacji Skonto, a Genādijs został wybrany najlepszym pomocnikiem ligi, to wyróżnienie otrzymał także rok później. Zaczął również grać w reprezentacji, nie tylko w meczach towarzyskich. Na murawie pojawił się bowiem podczas spotkań z Estonią (1-2) i Portugalią (0-3) w ramach eliminacji do MŚ 2006. „Dobrze wykorzystywał stałe fragmenty gry, był lokalnym patriotą i liderem na boisku” – wspomina piłkarza Hanters. Jego kolega Ost dodał: „Był także kapitanem drużyny i od wielu lat zawodnikiem reprezentacji Łotwy. Pozostał w pamięci dzięki świetnym podaniom, precyzyjnym centrom, które tworzyły okazje bramkowe oraz po bramkach zdobytych z dystansu”. Celne dośrodkowania były bardzo dużym atutem Soloņicinsa. Nawiązał do nich także Andris Sudmalis, dziennikarz gazety Kurzemes Vārds: „Tak, dobrze go pamiętam. Świetny boczny pomocnik, który doskonale centrował snajperom Metalurgsa. Viktors Dobrecovs i Aleksandr Katasonov byli fantastycznymi snajperami na poziomie Virslīgi, a ich gole w dużej mierze zapewniły Metalurgsowi pierwszy tytuł mistrzowski w 2005 roku. Pamiętam, że wtedy fani wybrali Soloņicinsa na najlepszego zawodnika klubu w swoim głosowaniu. W 2012 roku razem z Rytisem Leliūgą grał na środku drugiej linii.”

Być sobą

O ile na murawie Soloņicins był liderem, o tyle poza nią pozostawał zwykłym gościem, któremu nie potrzeba było większego zainteresowania swoją osobą. Jednak gdy trzeba było, potrafił zawalczyć o dobro drużyny. „Był jednym z najbardziej komunikatywnych piłkarzy, który ma swoje zdanie w każdej sytuacji na boisku. Pamiętam, że w 2006 roku, zarówno na boisku, jak i po meczu, poza stadionem był bardzo niezadowolony i zdenerwowany na sędziów, którzy końcowym gwizdkiem przerwali w ostatnich sekundach niebezpieczny atak Metalurgsa przeciwko Aktobe w spotkaniu eliminacji Ligi Mistrzów w Lipawie, które Metalurgs wygrał 1:0.” – opowiadał Sudmalis. I mimo tego, oraz pełnionej funkcji, z daleka wyglądał jak zwyczajny człowiek/gracz, który nie chciał być w centrum uwagi, zawsze dziękował kibicom za wsparcie, i nie miał barier aby porozmawiać z fanami. „Nawet po zakończeniu kariery spotykając go, zawsze rozmawiamy o życiu, o aktualnościach związanych z piłką na Łotwie czy w Lipawie” – mówi Ost. Mimo, że na Łotwie piłkarze nie odczuwają tak trudów popularności jak w Polsce, to nie zawsze są chętni i otwarci na rozmowy. Przekonałem się o tym ja, przekonywali się także i łotewscy dziennikarze. Genādijs był jednak człowiekiem, który żadnej sławy ani uwagi nie potrzebował. I to mimo 44 spotkań rozegranych dla reprezentacji. W swoim piłkarskim życiorysie może pochwalić się udziałem w kwalifikacjach do Euro 2008, czy MŚ 2010. O tych drugich mówi się, że były to ostatnie udane eliminacje dla narodowej kadry. Udało mu się także zdobyć 1 gola. Zimą 2005 roku Łotwa wyjechała na zaproszenie na Puchar Króla Tajlandii 2005, gdzie zmierzyła się z takimi rywalami jak Korea Północna, czy reprezentacje U23 Omanu i Tajlandii. Właśnie z tymi ostatnimi, w Wigilię 2005, Soloņicins zdobył jedynego gola w narodowych barwach. Do tego doliczmy jeszcze 11 spotkań i 1 bramkę w reprezentacji Łotwy U21, oraz 3 mecze i gol dla U18.

fot. Facebook zawodnika

Odejście

Osobą, która w głównej mierze przyczyniła się do jedynej zmiany klubu przez bohatera tekstu był Niemiec Rüdiger Abramczik, któremu „Gena” najwyraźniej nie pasował do koncepcji zespołu, gdyż głównie sadzał go na ławce, i jedyne szanse gry jakie były to wtedy, gdy z niej wchodził. Nic dziwnego, że piłkarzowi taka sytuacja nie spodobała się, a klub wyraził zgodę na odejście pomocnika, obiecując nie żądać zaporowych kwot. Zawodnik wyjechał na obóz treningowy z azerskim Simurq Zaqatala, wrócił na Łotwę zagrać 2 ligowe mecze, i wyjechał z powrotem z azerską ekipą na wyjazd szkoleniowy do Gruzji. Zanim jednak tak się stało, w wieku 18 lat, w ramach współpracy między Metalurgsem a Spartakiem Moskwa, Genādijs wraz z Mārisem Veprakovskisem wyjechali do stolicy Rosji. Obydwaj piłkarze dostali oferty, ale żaden z nich nie został. „Māris stwierdził, że nie będzie tam grać, a ja w wieku 18 lat byłem pierwszy raz za granicą. W wielkiej Moskwie byłem zmieszany, więc też nie zostałem. Powiedziano nam, że takich „młodych, utalentowanych” jak my jest 30-40. Klub podpisywał z nimi umowy i od razu wypożyczał. Miałem też oferty od Skonto i Ventspils” – mówił Soloņicins w 2014 w wywiadzie dla Andrisa Sudmalisa. W 2008 roku mógł także podpisać kontrakt z Terekiem Grozny, ale prezydentowi Metalurgsa zależało aby „Gena” został. Po rozmowie z nim, pomocnik przedłużył umowę ze „swoim” Metalurgsem.

Jeżeli chodzi o Azerbejdżan, to był to czerwiec 2009. Początek sezonu Simurq miał dobry, ale z czasem wszystko się pogorszyło, i w wyniku podziału ligi na grupy mistrzowską i spadkową drużyna Łotysza znalazła się wśród najsłabszych ekip w lidze. Azerowie rozczarowani takim obrotem spraw rozwiązali kontrakty ze wszystkimi 7 obcokrajowcami. „Była rozmowa z prezydentem – zdał sobie sprawę, że w drugiej szóstce nie ma sensu grać z piłkarzem występującym w narodowej kadrze. Wręczył mi dokumenty i pozwolił mi odejść, rozstaliśmy się w przyjazny sposób” – opowiadał łotewskiemu serwisowi Sportacentrs Soloņicins. To wszystko działo się w lutym 2010. W lidze Azerskiej Genādijs zagrał 21 spotkań, zdobył gola. Potem powrócił do „swojego” Metalurgsa, który w tamtym czasie miał problemy z obsadą drugiej linii. Po lecie 2010 roku jego umowa z klubem z Lipawy nie została przedłużona, pomocnik chciał jeszcze raz spróbować się poza Łotwą. Sęk w tym, że nie doczekał się satysfakcjonujących go ofert. Te pojawiły się z Izraela i Węgier, ale „Gena” uznał, że najwyższy poziom byłby i tak w Metalurgsie, sytuacji nie poprawiał też fakt, że przez ok. pół roku nie grał w piłkę. Na początku 2011 ponownie wrócił do Metalurgsa, a na pytania czy będzie próbował jeszcze raz wyjechać gdzieś indziej nie potrafił udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Tam został już do końca istnienia klubu, i swojej kariery. Po rozegraniu sezonu 2013 Metalurgs przestał istnieć. Dyrektor klubu Ilgvars Šēns do końca szukał inwestora, ale nie znalazł. Soloņicins w styczniu 2014, w wieku 34 lat zawiesił buty na kołek. Nie reprezentował już FK Liepāji, która zajęła miejsce Metalurgsa. Dla swojego klubu rozegrał nieco ponad 350 ligowych gier, zdobył 55 bramek. Dla reprezentacji Łotwy w latach 2000 – 2010 zagrał 44 razy, strzelił 1 bramkę.

fot. pfksimurq.com

Na szerokich wodach

Po zakończeniu profesjonalnej kariery Genādijs nie do końca rozstał się z piłką. Grał w mistrzostwach piłkarskich organizowanych przez miasto, gdzie swoich sił mogli próbować amatorzy, lub zwyczajni ludzie którzy lubili pokopać piłkę. To idealne zobrazowanie tego, co mówił Ost. Gena jest zwyczajnym człowiekiem, osobą która nie gwiazdorzyła. Jednak nie to nie futbol stał się jego sposobem na życie.

fot. Linkedin zawodnika

Według informacji, które przekazał mi Edmunds Novickis, dziennikarz Sportacents, Genādijs odnalazł się… na pokładzie statków. Pół roku spędza na morzu, pół żyje normalnie w Lipawie. Potwierdził to Ost, który jest najlepiej zorientowany w sytuacji: „Tak, jest marynarzem, i pracuje na pokładzie. Udaje się w dalekie rejsy.” Nie ma jednak w tym nic dziwnego, że Gena postanowił zostać wilkiem morskim, a nazywając rzecz dokładniej – mechanikiem wachtowym (stanowisko oficerskie w dziale maszynowym na statku handlowym). „Lipawa to nadmorskie miasto z portem, z tradycjami morskimi, jest tu też Akademia Morska, w której uczą się ludzie z różnych łotewskich miast” – kontynuuje Ost. Choć nie jest to powszechnie popularny zawód dla byłych piłkarzy, to w tym konkretnym wypadku nie powinien dziwić. „Popularna i dobrze płatna profesja w Lipawie” – stwierdził Andris Sudmalis. I Gena to nie jedyny taki przypadek. „Słyszałem, że kiedyś Vugar Askerov zaczął wypływać w morze przed dołączeniem do 1625 Liepāja w 2015 roku. Tu raczej jest jednak mowa o mniej znanych mieszkańcach Lipawy, którzy grali trochę w Metalurgsie, takich jak Jevgēņijs Golovins i Jevgeņijs Koršakovs. Vladimirs Osipovs, były sędzia i trener Metalurgsa, trochę próbował swoich sił w połowach, ale to w małym stopniu. Kontynuując wątek to wiadomo też, że w kierunku marynarki kształci się Antons Tumanovs, który w swoim czasie był bardzo obiecującym prawym obrońcą” – kończy Sudmalis.

Na swoim koncie Genādijs Soloņicins ma 2 tytuły mistrza Łotwy (2005, 2009), Puchar Łotwy (2006), 2 wyróżnienia dla najlepszego pomocnika w lidze (2005, 2006) i liczne występy w europejskich pucharach, w tym oczywiście dwumecz z Legią Warszawa (2012).

W tle Jakub Wawrzyniak fot. imago/Newspix
fot. imago/Newspix

obrazek wyróżniający: Romans Kokšarovs, Sporta Avīze

Share on facebook
Share on twitter

Logowanie