Zaczęło się niewinnie, Ildefons Lima został wspomniany na Twitterze w jednym z komentarzy. Piłkarz dość niespodziewanie odpowiedział, aż wczoraj zagościł nawet na blogu Jurijsa Žigajevsa, którego współprowadzi z łotewskim aktorem Kristiansem Kareļinsem.
I od tego drugiego się zaczęło. W obecnych dziwnych i trudnych czasach w internecie nie brakuje postów zachęcających do wspominek, układania swoich ulubionych jedenastek, czy innych anegdot z futbolem w tle. Pewnego dnia na swoim Twitterze wspomniany Žigajevs poprosił o wymienienie swoich ulubionych boiskowych brutali, którzy grali dobrze, ale nie stronili od twardego futbolu. Kristians Kareļins postanowił umieścić swój wybór, oznaczając jednocześnie Limę. O dziwno, piłkarz odpowiedział!
Przypomnijmy, że Ildefons ma na koncie rekord świata, ponad 22 lata gra już dla reprezentacji Andory. Teraz dużo zmienił koronawirus, ale 40-letni defensor planował grać jeszcze przynajmniej rok. Póki co ma na koncie 128 występów w kadrze, i 11 strzelonych goli, co czyni go najskuteczniejszym w historii piłki tego małego państwa!
😂😂😂
— Ildefons Lima Solà 🇦🇩 (@ildelima6) April 6, 2020
„Pytanie dotyczyło dobrze, ale brutalnie grających zawodników. To oczywiście Ramos, Makelele, ktoś tam jeszcze, ale wiesz, same duże nazwiska. W pewnej chwili przez to że ostatnio Łotwa często grała z Andorą przypomniałem sobie o nim. A Pan Lima jest wręcz bestią na boisku. Pamiętam mecz w którym zawodnik grający w Polsce, Valērijs Šabala, dostał czerwoną kartkę za splunięcie na Limę. No i tak to było, znalazłem jego Twitterowe konto” – tłumaczy „Bałtyckiemu futbolowi” Kareļins.
Zanim przejdziemy dalej warto wspomnieć sytuację z Šabalą, który w meczu szóstej kolejki grupy 1 dywizji D Andora – Łotwa, w listopadzie 2018 roku zarobił czerwony kartonik. Nie do końca było jasne o co chodzi, podejrzewano obrazę arbitra. Sam piłkarz do oplucia Limy nigdy się nie przyznał, reprezentant Andory twierdzi jednak, że taki fakt miał miejsce. Klasyczne słowo przeciwko słowu.
He did it🤷🏻♂️believe me…
— Ildefons Lima Solà 🇦🇩 (@ildelima6) April 7, 2020
Cała wymiana zdań pod postem Žigajevsa trwała jeszcze chwilę, aż obydwaj panowie ugadali, aby zaprosić Limę do swojego vloga „Pa pāris kausiem” gdzie siedzą przy piwie i rozmawiają z różnymi ludźmi o futbolu. „Oczywiście nie spodziewałem się, że odpisze, byłem zaskoczony. Razem z Jurijsem Žigajevsem prowadzimy coś w rodzaju bloga o łotewskiej piłce, gdzie dyskutujemy o niej przy piwie. No ale teraz nie ma gier. Zaczęliśmy zatem rozmawiać z ludźmi, którzy są jakimiś tam legendami, a Lima to legenda Andory, która jest jeszcze mniejszym krajem niż Łotwa. Gdy gramy z Polską, zazwyczaj mówimy, że co my możemy, jesteśmy małym krajem. Mamy tylko 2 miliony ludzi! No okej, ale Lima gra dla państwa gdzie jest tylko 50 profesjonalnych piłkarzy.” – mówi dalej Kristians Kareļins.
To jednocześnie jest też powodem takiego stylu gry Ildefonsa Limy, który jako przedstawiciel małego państwa, chce aby na boisku widać było jego waleczność i nieustępliwość, zwłaszcza przeciwko tak wielkim rywalom jak Francja czy Hiszpania. Jego ulubionym meczem w narodowych barwach jest wygrana 1-0 z Węgrami w ramach eliminacji do MŚ 2018. Właśnie między innymi o tym opowiadał rozmawiając z Žigajevsem i Kareļinsem.
„Na początku trochę z Jurijsem żartowaliśmy, że Lima odpowiedział na tego Tweeta, i któryś z nas po burzy mózgów zaproponował aby go zaprosić. W czasie gdy myślałem co można by mu napisać, Jurijs wysłał wiadomość, że Ildefons odpowiedział i cieszy się na możliwość rozmowy. Pozostały tylko kwestie techniczne. Lima pamiętał Jurijsa z czasów kiedy obydwaj grali przeciwko sobie na boisku. Przesłał nam zdjęcie koszulki naszego legendarnego obrońcy, Mihailsa Zemļinskisa, Lima jest kolekcjonerem międzynarodowych trykotów. Na boisku jest „bad guyem”, ale wiesz, obywatelstwo Andory ma ok. 30 tysięcy, musi grać w ten sposób. Przeciwko Polsce, Łotwie, Portugalii czy Hiszpanii. Poza boiskiem jest kompletnie inną osobą” – podsumował w rozmowie ze mną Kareļins.

Zapytałem Kristiansa, czy po Limie w programie pojawiać się będą inni zagraniczni piłkarze. „To był taki mały eksperyment. Był bardzo ciekawy. Oczywiście możemy to kontynuować, na przykład jeśli podeślesz nam kontakt do Roberta Lewandowskiego (smiech)” – odparł mój rozmówca. Cóż, kontaktu do Pana Roberta jeszcze nie mam, ale jeżeli gracz Bayernu miałby rozmawiać o piłce przy piwie, to dużo zależałoby od Anny Lewandowskiej 🙂
fot. gettyimages







