Raivis Vītolnieks (FK Tukums): „Mogę jeszcze grać na profesjonalnym poziomie, dlatego wróciłem”

W 2016 roku Raivis Vītolnieks wyjechał z Tukums do Polski, aby zagrać w Olimpii Kowary, w 4. lidze. Później w 2018 r. był w Niemczech, a ostatecznie w styczniu 2020 powrócił do Tukums. Porozmawialiśmy o jego grze w Polsce, na Łotwie, oraz w młodzieżowych drużynach narodowych. Zapraszam do spotkania z Raivisem, który ma 24 lata i wiele jeszcze przed nim!

Rafał Kobza (Bałtycki futbol): Na początku wyjaśnij mi jedną rzecz, której wciąż nie rozumiem. Skąd u licha w Kowarach, na południowym zachodzie Polski, było 5-6 łotewskich piłkarzy? No i w dodatku mówimy o 4. lidze. Nietypowa sytuacja.

Raivis Vītolnieks (FK Tukums): 4 lata temu pracował tam ukraiński trener (Ołeksij Tereszczenko – przyp. aut.), który miał dobry kontakt z byłym szkoleniowcem FK Tukums 2000, Andrejsem Lapsą. Tak się tam dostałem, że tak powiem.

Jak Ci się podobało?

Pierwszego roku, kiedy przyjechałem, było okej, wygraliśmy ligę, wszystko było dobrze, warunki treningowe, i pozostałe rzeczy. Ale gdy w następnym roku, gdy trzeba było już grać w 3. lidze, zaczęły się problemy. Jak pewnie wiesz, w Polsce z 4. do 3. ligi jest duży przeskok. Zespół nie wzmocnił się, można nawet powiedzieć, że w pewnym sensie stał się słabszy, bo duża część graczy nie zgodziła się grać za te same pieniądze w 3. lidze, gdzie są dalsze odległości po 500 kilometrów. Ale w sumie z tą drużyną mam całkiem niezłe wspomnienia!

Rozmawiałem z jednym Litwinem, który w tym roku przyjechał z litewskiej 1. ligi do polskiej 3. Powiedział mi, że w Polsce poziom piłkarski i pieniądze są lepsze. A jak było z Tobą, porównując z łotewską 1. ligą?

Tak, zgodzę się z nim, poziom w polskiej 3. lidze jest wyższy także niż w łotewskiej 1. O pieniądzach nie chcę mówić, ale w tamtym czasie, gdy tam grałem, to 5-6 klubów było całkiem profesjonalnych!

Jak zareagowałeś na ofertę gry w Polsce? Czy futbol był tam Twoją główną pracą?

Nie miałem wtedy klubu, a dla mnie to było coś nowego, grać w innym kraju. Tak, my obcokrajowcy tylko graliśmy w piłkę. Ale dużo miejscowych z tego co wiem przed treningami chodzili do swoich podstawowych prac.

Cofnijmy się teraz trochę w czasie. Urodziłeś się w Tukums. Tam zaczęła się Twoja kariera?

Tak, zacząłem grać w Tukums od 7. roku życia, ale w wieku 14 lat przeprowadziłem się do Windawy (Ventspils), gdzie byłem 3,5 roku.

I jako piłkarz Ventspils zagrałeś pierwszy raz w drużynie narodowej U16, a potem U17?

Nie, pierwszy mecz był w jeszcze w U15, na dodatek w Polsce. Wtedy byłem jeszcze piłkarzem Tukums. O ile dobrze pamiętam to przegraliśmy z Polakami 0-1 w Suwałkach.

W młodzieżowych reprezentacjach grałeś, między innymi, z Vladislavsem Gutkovskisem. Co sądzisz o tym piłkarzu?

Tak, graliśmy razem we wszystkich drużynach. Mogę powiedzieć, że już w młodzieżówkach był silny fizycznie, a dzięki dobrej szybkości bardzo pomagał zespołowi!

Ostatni raz w koszulce Łotwy wystąpiłeś w drużynie U21 w 2015 roku, prawda? Czego Ci zabrakło aby zadebiutować w seniorskiej drużynie?

Tak, dokładnie tak. Zabrakło więcej gier w reprezentacji U21 i większej stabilizacji w klubie. W tamtym czasie byłem w Spartaksie Jurmała i grałem bardzo mało.

Łotwa U21, Raivis z numerem 5.

Wcześniej grałeś w Daugavie Ryga. Czy wiedziałeś co dzieje się w tym klubie? (Daugava była zamieszana w ustawianie meczów – przyp. aut.)

To był mój debiutancki sezon w Virslīdze, trener mi zaufał, wychodziłem grać każdy mecz na 100%, próbowałem dawać z siebie wszystko! Słyszałem, że chodzą jakieś głosy o nieczystej grze, ale dzięki Bogu ja o niczym nie wiedziałem. Wychodziłem i robiłem swoje!

Czy byłeś rozczarowany gdy okazało się, że klub uczestniczy w brudnych grach? Koniec końców mogłeś czuć się oszukany, bo Ty grałeś na maksimum, a ktoś celowo grał słabo.

Będąc na boisku w żadnym momencie nie czułem, że ktoś gra nieczysto. Pamiętam tylko jeden mecz u siebie przeciwko Ventspils kiedy instrukcje trenerów podczas gry były niezrozumiałe.

Co masz dokładnie na myśli?

Nie chcę się już nad tym rozwodzić, ten czas dawno minął!

Oczywiście. Po grze w Spartaksie miałeś jakieś oferty z Virslīgi, czy Tukums był najlepszym wyborem?

Niczego szczególnego nie było, dlatego wróciłem do 1. ligi do Tukums.

W tym czasie (w 2015) klub nie był kandydatem do awansu do Virslīgi. Co oni tam zrobili, że w 2019 roku zdominowali ligę z dość młodym składem i kilkoma obcokrajowcami?

Nie było mnie w drużynie rok temu, ale przyznam, że teraz było bardziej profesjonalne podejście do wszystkiego – treningów, meczów, itd.

A od 2016 roku była Polska. O Olimpii już rozmawialiśmy, ale prawie zapomniałbym że później grałeś w Karkonoszach Jelenia Góra. Jak tam trafiłeś?

Do tego klubu przeszło 2 zawodników z Olimpii, i poleciło mnie trenerowi, więc ten skontaktował się ze mną, i tak tam trafiłem.

Raivis z numerem 7.

To była silniejsza drużyna niż Olimpia?

Moim zdaniem nie. Kiedy wygraliśmy ligę mieliśmy naprawdę mocny zespół, było dużo dobrych zawodników z dobrych akademii, na przykład z Zagłębia Lubin czy Śląska Wrocław.

I jak to się stało, że po pół roku byłeś już w Niemczech w 6. lidze?

Agent z Polski pomógł. W Niemczech grałem 1,5 roku i zrozumiałem, że mogę jeszcze grać na profesjonalnym poziomie, dlatego wróciłem!

Grając w Saalfeld zdobyłeś najwięcej bramek w swojej karierze? I czy w Niemczech futbol dalej był Twoją główną pracą?

Przez pierwsze pół roku łączyłem granie z pracą, po czym klub zaoferował mi bardzo dobre warunki, i mogłem w pełni oddać się piłce nożnej.

Raivis w białej koszulce

A ile bramek zdobyłeś?

Jeżeli dobrze pamiętam 16 lub 17. (W rzeczywistości 16 – przyp. aut.)

Grałeś tak ofensywnie, czy poziom był niski? Bo jak na lewego pomocnika to bardzo dobre liczby!

Nie, w Niemczech grałem jako „dziewiątka”, czasem jako „dziesiątka”.

Potem z Union Mühlhausen wróciłeś do Tukums. Kto się z Tobą kontaktował – Marek Zub czy jego asystent Jurģis Kalns?

Żaden z nich, rozmawiałem z prezydentem klubu.

Kiedy to było? Czy pan Akimovs ucieszył się, że chciałeś wrócić do „swojego” klubu?

Był grudzień, kiedy skontaktowałem się z prezydentem, a już w styczniu zacząłem przygotowywać się do sezonu z drużyną. Nie wiem czy się ucieszył (śmiech). Ale uważam, że dla klubu to plus, że ma w składzie swoich wychowanków.

Jak oceniasz siłę drużyny?

Nie chciałbym niczego prognozować ani przewidywać na którym miejscu w tabeli będziemy, ale wierzę, że jesteśmy w stanie stawić czoła wszystkim.

Z trenerem Zubem rozmawiasz po polsku?

Tak, między sobą komunikujemy się po polsku.

Widziałem, że bardzo dobrze mówisz w języku polskim. Dużo pamiętasz, czy używałeś tego języka dosyć często?

Nauczyłem się tego języka szybko, już po pół roku wszystko rozumiałem, a po roku mówiłem płynnie. Nie wiem dlaczego, po prostu szybko poszło. Nadal mam kontakt z byłymi kolegami z Polski, może dlatego nie zapomniałem.

A z kim masz najlepszy kontakt?

Nie ma jednej konkretnej osoby, z którą miałbym kontakt, bardziej chodzi o byłych kolegów z Olimpii.

Od Twojego wyjazdu w Tukums wiele się zmieniło?

Aż do tego sezonu nie było wiele zmian. Ale w tym roku tak, zmiany są zauważalne. Klub działa w profesjonalnym trybie, to największa i najbardziej znacząca nowość.

Z Łotwy wyjechałeś jako młody zawodnik, byłeś w wielu miejscach, poznałeś nowych ludzi. Czy futbol był dobrym nauczycielem samodzielności i dojrzałości? Niczego nie żałujesz?

Zależy gdzie – na przykład w Niemczech było nieco trudniej ponieważ tam jest inna mentalność i nie znałem języka. Ale w Polsce było całkiem łatwo, mentalność podobna, polskiego nauczyłem się bardzo szybko, co jest dużym plusem. Niczego nie żałuję, jedynie na tym zyskałem.

Wszystkie zdjęcia są od Raivisa.

Obrazek wyróżniający: nj24.pl

Share on facebook
Share on twitter

Logowanie