W grudniu 2018 roku w Wilnie odbyła się trzecia edycja turnieju e-sportowego „Strawberry fields”. Profesjonalni gracze z całej Europy zjechali się na Litwę aby zmierzyć się w Fifie 19. Swój pierwszy krok w stronę wirtualnej piłki zrobiła wtedy drużyna FK Trakai, która wystawiła swojego reprezentanta, Tomasha Onichovskija. O wpływie wirtualnych rozgrywek w Fifę na futbol z prawdziwego boiska przepytałem Grzegorza Cyga, który podzielił się swoimi wiadomościami ze świata wirtualnego sportu.
Grzegorz Cyga działający także pod nazwą „Gragi„ jest dziennikarzem gamingowym i muzycznym, choć w rozmowie z „Bałtyckim futbolem” opowiadał o informacjach czysto związanych z e-sportem. Na co dzień jego teksty ukazują się na takich portalach jak WP Sportowe Fakty, Esportmania.pl, PPE.pl czy Heavy Metal Pages. Sam siebie określa „pasjonatem, a zarazem rzetelnym fachowcem otwartym na współpracę”. W niniejszej rozmowie Grzegorz Cyga wyjaśnia jakie korzyści dla litewskiej piłki może mieć wejście w świat e-sportu, a także przybliża wiele ciekawych informacji z nim związanych.
Bałtycki futbol: Kiedy E-sport zaczął przybierać swoją profesjonalną formę? Kiedy możemy powiedzieć, że zaczął się największy okres jego popularności?
Grzegorz Cyga: Pierwsze podwaliny zostały podłożone w latach 80-tych, kiedy to w 1980 r. odbył się turniej poświęcony klasykowi Atari – Space Invaders Championship. Potem rok później pojawiła się organizacja Twin Galaxies, która zajmowała się tworzeniem rankingów najlepszych graczy, listy rekordów etc. Pierwszą dużą popularność esport zyskał za sprawą Street Fightera II, który przyczynił się do powołania w 1996 turnieju Evolution Championship (EVO), poświęconemu grom bijatykom. Jednak największy wzrost zainteresowania datowałbym na rok 2014 kiedy powstał Intel Extreme Masters. Wtedy też zaczęły się pojawiać duże pieniądze na turniejach, a gry zyskiwały popularność dzięki streamingowi.
Czyli praktycznie z każdej gry da się zrobić turniej lub rozgrywki? Spotkałeś się z jakimiś nietypowymi?
Jak widać z każdej gry da się zrobić turniej. Uważam jednak, że nie każda posiada rozgrywkę, która nadaje się do e-sportu. Mimo to jest on implementowany do gry na siłę, ponieważ jak pokazują różne statystyki – tytuły opierające się na rywalizacji posiadające tryby i turnieje e-sportowe cieszą się największym zainteresowaniem wśród graczy i najdłuższym wsparciem twórców. Do tej pory za nieco nietypowy uważałem turniej w Tetrisa. Z jednej strony, wiadomo jakim kultem cieszy się ta gra i bicie w niej kolejnych rekordów, ale organizacja corocznych igrzysk w XXI wieku? To wydawało mi się dziwne, aż do teraz. Niedawno zapowiedziano, że popularny symulator życia rolnika – Farming Simulator 19 otrzyma ligę e-sportową, którą nazwano Farming Simulator Championship. Obejmie ona 10 wielkich eventów w tym Gamescom oraz Paris Games Week, a całość zakończy się na dedykowanym FarmConie w 2020 r. Łączna pula nagród to 250 tysięcy dolarów, gdzie aż 110 tysięcy będzie można zdobyć na wspomnianym FarmConie, którego wspierają tak uznane marki jak Logitech i Intel. Jestem ciekawy co z tego wyjdzie.
No właśnie, jak widać różnorodność turniejów jest bardzo duża. Niezależnie jednak od tego, mnie jako osobę kompletnie nie znającą tematu, zaskoczyła bardzo profesjonalna organizacja takich wydarzeń. Gracze posiadają swoje koszulki, mają sponsorów, są transmisje na cały świat. Chciałbym tu poruszyć wątek Fify – tutaj gracze są zatrudniani przez sam klub, niczym prawdziwi piłkarze.
I to ma sens, bo sama gra Fifa wywodzi się z piłki nożnej, a możliwość obejrzenia meczu piłkarskiego z doświadczonymi zawodnikami w tygodniu, kiedy prawdziwe drużyny trenują wydaje mi się niezłym ekwiwalentem.
W grudniu zeszłego roku w Wilnie odbywał się po raz trzeci turniej „Strawberry fields”, w tej edycji w Fifę 19. Trzecia drużyna Litwy, FK Trakai, wystawiła tam swojego reprezentanta opisując, że „robią pierwszy krok w stronę e-sportu”. Na turnieju nie zabrakło bardziej renomowanych zespołów, np. warszawskiej Legii oraz uznanych europejskich marek takich jak Ajax, Roma czy Valencia. Litewski klub swoją przygodę w Lidze Europejskiej zakończył na Partizanie Belgrad, Legia na Dudelange. Pozwoliłoby to wysnuć wniosek, że w e-sporcie łatwiej osiągnąć sukces. Słuszny czy mylny?
Moim zdaniem e-sport a sport to dwa oddzielne byty. Mimo iż mają cechy wspólne, nie da się porównać wirtualnej drużyny z tą prawdziwą. Jeżeli już miałbym się bardzo nad takim porównaniem upierać to mniejszy klub jak FK Trakai może zyskać na popularności, dzięki czemu więcej nowych ludzi poszłoby na mecz, inwestowało w klub, a zarząd miałby fundusze na rozwój zaplecza, kupno coraz to lepszych piłkarzy itd. Wiadomo, że droga e-sportowa jest nieco prostsza, bo na wiele turniejów można się zapisać od ręki i sprawdzić na tle zawodowców, podczas gdy klub piłkarski musi nie tylko się zakwalifikować, ale też spełniać pewne standardy, które są wynikiem lat pracy.

Strawberry fields 2018 fot. Talentų futbolo akademija – TFA
Właśnie do tego chciałem powoli zmierzać, i zapytać czy w e-sporcie można doszukiwać się szansy na rozwój popularności piłki, przynajmniej w takim kraju jak Litwa gdzie ludzie żyją koszykówką? Wspomniałeś tu o lokalnym zasięgu w postaci klubu. Jesteś zdania że sukcesy w e-sporcie mogłyby zadziałać na większą skalę i dzięki wirtualnemu kopaniu piłki ludzie zwróciliby większą uwagę na piłkę samą w sobie? Nazwę „FIFA” kojarzy przecież większość osób, nawet tych którzy nie interesują się futbolem.
Jak najbardziej, ponieważ FIFA jest tak silną marką, że tak jak mówisz sięgają po nią osoby, które nie interesują się piłką, ale za to lubią sobie pograć nie będąc nawet zapalonymi graczami. Dlatego uważam, że FIFA jest idealnie skrojonym pod e-sport produktem, ponieważ jest bardzo łatwą do przyswojenia grą i nie trzeba wiele, aby gracz chciał poświęcić Fifie więcej czasu, zgłębiał jej tajniki i dążył do tego, aby być e-sportowcem.
Wracając jeszcze do turnieju to niesamowicie zaskoczyła mnie łatwość w możliwości obejrzenia turnieju z różnych źródeł. Edycja 2017 była nawet dostępna w telewizji, dodatkowo transmitowano ją na YouTube, Twitchu etc. Również i w zeszłym roku dobrze o to zadbano. Lokomotiv Moskwa na swoim kanale na YouTube prowadził ponad 8-godzinną relację live, FK Trakai transmitowało na Twitterze, a każdy chętny mógł przyjść do Multikina w Wilnie i poobserwować zmagania na własne oczy. Dla mnie osobiście to szok, bo czasami trudno znaleźć w internecie nawet stream z meczami litewskich drużyn w europejskich pucharach, a transmisja w telewizji to rzadkość. Każdy turniej oferuje widzom tyle możliwości?
Nie każdy, ponieważ wciąż jest wiele turniejów lokalnych, które przechodzą bez echa, podczas gdy te oficjalne organizowane przez wydawców gry regularnie mają po kilka tysięcy, co jest oczywiście zrozumiałe. Ponadto trzeba mieć na uwadze z jakiej gry jest dany turniej, bo to także ma znaczenie. Dobrze to widać na przykładzie finałów polskiej ligi konsolowej PlayStation League – wspomniana Fifa potrafi przyciągnąć przynajmniej tysiąc widzów, podczas gdy Rainbow Six Siege odbywające się kilka godzin wcześniej ogląda średnio 300 widzów, a czasami nawet mniej. Jest to tym bardziej zastanawiające, gdy weźmiemy pod uwagę fakt, że na Facebooku znajduje się grupa poświęcona grze (Rainbow Six Polska), która ma już ponad 22 tysiące członków.
To dość duże liczby. Przykładowo te tysiąc osób które gromadzi FIFA to więcej niż liczba widzów na przeciętnym meczu ligowym na Litwie, a i w Polsce na zapleczu Ekstraklasy zdarzały się czasem mecze oscylujące w tej granicy. Zainteresowanie jest spore, wspomniałeś że są też duże pieniądze. Co decyduje o tym, że ludzie chcą to oglądać zamiast np. pójść na stadion? Przecież i tu kopią, i tu. Chodzi o wygodę?
To takie samo porównanie jak „dlaczego ludzie wolą oglądać mecz w tv niż iść na stadion”. Tak jak mówiłem zarówno piłka nożna jak i wirtualna mają swoich odbiorców. Dlaczego ludzie wolą grać zamiast iść na mecz? Moim zdaniem czynników jest wiele zaczynając od prozaicznej możliwości decydowania czy w Twojej kadrze zagra Wojciech Szczęsny czy Emilijus Zubas, a kończąc na sposobie wychowania młodzieży, gdzie rodzic by mieć spokój woli na pół dnia posadzić syna przed komputerem, niż iść z nim wspólnie pobiegać na podwórku.
Zgadzam się w pełni z tym, że technologiczne rozrywki biorą dziś górę wśród młodzieży i jest to powszechne zjawisko. Z drugiej strony bycie e-sportowcem może generować dochody. Orientujesz się na jakie pieniądze mogą liczyć profesjonalni gracze? Zdaję sobie sprawę, że to zależy od gry, więc porozmawiajmy o takiej uśrednionej kwocie.
Tak jak mówisz – to zależy od danej gry, ale nie tylko, ponieważ do tego dochodzi m.in. kwestia czy dany zawodnik jest z ramienia jakieś organizacji, która ma umowy ze sponsorami (gdzie trzeba zwrócić uwagę na to jakiej renomy jest to marka), czy jedynym zyskiem na jaki może liczyć jest kwota z puli. Mając umowę z niewielką organizacją można już liczyć na sumy rzędu 500-600 zł, co bardziej pozwala sobie dorobić do kieszonkowego. Z kolei duża marka taka jak Legia Warszawa jest już w stanie zapłacić zawodnikowi 2 tysiące miesięcznie. Są to jednak stawki, które cały czas się zmieniają. Poza tym nie wolno zapominać, że dziś coraz częściej można spotkać zawodników, którzy próbują sobie dorobić na streamach, gdzie mogą otrzymać donacje od widzów, których wysokość nierzadko potrafi zaskoczyć. Za przykład podam sytuację z 2014 roku, kiedy to Jarosław „PashaBiceps” Jarząbkowski – były gracz Virtus Pro w Counter- Strike: Global Offensive na swojej transmisji jednorazowo otrzymał 15 tysięcy dolarów.
E-sport budzi także dyskusje. Kilka lat temu świat obiegł pomysł aby zmagania graczy pojawiły się na Igrzyskach olimpijskich jako dyscyplina. Oczywiście wywołało to wiele dyskusji, zwolennicy popierali ten pomysł, a przeciwnicy mówili że to żaden sport. A czy Twoim zdaniem powinniśmy oglądać na Igrzyskach również e-sportowców czy zostawić je tylko dla tradycyjnych olimpijczyków?
Szczerze? Sam nie jestem do końca przekonany. Osobiście chciałbym jednak, aby przynajmniej jedna edycja Igrzysk Olimpijskich odbyła się z takimi rozgrywkami, by sprawdzić jak to się przyjmie, jak wielu fanów to przyciągnie i właśnie na tej podstawie podjąć ostateczną decyzję. Należy jednak pamiętać, że nie każda gra będzie nadawała się na igrzyska z racji występowania przemocy jak Counter-Strike, a tu mamy do czynienia z imprezą, którą oglądają także dzieci. Dlatego implementując e-sport na Igrzyska Olimpijskie trzeba będzie wyselekcjonować gry, które promują zdrową rywalizację.
fot. osobiste archiwum







