Pierwszy w historii awans litewskiego klubu do fazy grupowej w europejskich pucharach zbiegł się jednocześnie z najgorszymi od lat występami pozostałych drużyn. Jeżeli zapomnimy na chwilę o Žalgirisie Wilno, to wychodzi katastrofalny wynik, gorszy nawet od San Marino.
Sūduva Mariampol, Žalgiris Kowno oraz FK Panevėžys przygodę w tegorocznej edycji eliminacji do Ligi Konferencji zakończyły na pierwszym dwumeczu nie odnosząc ani jednego zwycięstwa. Sūduva przegrała z duńskim Viborgiem (0-1, 0-1), Žalgiris Kowno ze słowackim Ružomberokiem (0-2, 0-0), zaś Panevėžys okazał się słabszy od mołdawskiego Milsami Orgiejów (0-0, 0-2). Honor Litwy w Europie i rankingu współczynników ratuje Žalgiris Wilno z trzema zwycięstwami i remisem na koncie. Drużynie ze stolicy udało się uniknąć jakiejkolwiek porażki, i to cieszy. Reszta martwi.
Brak siły rażenia
Sūduva, Žalgiris Kowno i FK Panevėžys w łącznie 6 meczach razem nie zdobyły ani jednej bramki prezentując toporny i bezzębny futbol. Odwoływać się do ligi nie ma sensu, gdyż każdy z 3 zespołów notuje średnio ponad gola na mecz, ale strzelając po 3-4 bramki całkowitym outsiderom z Jonavy łatwo już taki obraz zniekształcić. Europa dość brutalnie zweryfikowała możliwości każdej z drużyn w ofensywie. Sūduva w pierwszym meczu z Duńczykami zagrała wręcz bojaźliwie, zaś w rewanżu rywal strzelił bramkę już w 17. sekundzie meczu! Viborg nie był drużyną nie do przejścia, natomiast Sūduva piłkarsko jest najsłabsza od wielu lat, i wiele wskazuje na to, że sukcesem będzie w ogóle ponowne zakwalifikowanie się do Europy. Problemy w formacji ataku i jakości piłkarskiej samej w sobie można było dostrzec już rok temu, kiedy jedyne bramki z łotewską Valmierą padły po dwóch rzutach karnych, zaś doprowadzenie do serii jedenastek z Rakowem Częstochowa było w głównej mierze zasługą nieskuteczności podopiecznych Marka Papszuna i złym stanem nawierzchni w Mariampolu.
Niespełnione oczekiwania
Należy powiedzieć sobie jasno, że w przypadku Žalgirisu Kowno nie można było mieć jakichkolwiek nadziei na pokrzyżowanie planów Ružomberokowi. Bazując na poprzednich doświadczeniach klubu w Europie (dwumecz 1-10 z TNS w poprzednim sezonie) oraz aktualną dyspozycję na krajowym podwórku (miejsce w drugiej połowie tabeli), chyba nawet największy optymista nie widziałby podstaw do innego wyniku niż porażka Litwinów. Z tym nie ma co dyskutować, nie ma co się pastwić.
Bardzo rozczarował FK Panevėžys, który był lekkim faworytem w dwumeczu z Milsami. W zeszłym roku na arenie międzynarodowej Litwini byli w stanie postawić trudne warunki Vojvodinie Novi Sad, z kolei w I rundzie eliminacji obecnego sezonu pokazali piłkarską bylejakość. Najlepsza okazja na napisanie innego scenariusza była w pierwszym meczu u siebie, który zespół z Poniewieża skończył w dziesiątkę, ale przeważał. Niestety nie udało się tego wykorzystać, a Litwini skupiali się na kolejnych dośrodkowaniach w pole karne, które nie przynosiły żadnego efektu. Sytuację więc Panevėžys skomplikował sobie niejako na własne życzenie, ale w piłce wygrywa ten, kto strzeli przynajmniej jedną bramkę więcej. Ta sztuka udała się Milsami, więc to oni zasłużenie przeszli dalej.
Całość po ukryciu Žalgirisu Wilno tworzy więc razem smutny i przygnębiający obraz. Zaledwie 2 remisy, i wynik punktowy gorszy niż ten osiągnięty przez San Marino, które w tym roku mogło poszczycić się dwoma zwycięstwami i remisem, choć należy przyznać, że dokonał tego tylko jeden klub, więc sytuacja podobna jak w przypadku Litwy. To co smuci najbardziej to fakt, że w kraju nie ma obecnie drużyny, która byłaby gwarantem lepszych rezultatów. Być może takie nadzieje dałby Hegelmann FC, który najprawdopodobniej zadebiutuje w przyszłym roku w pucharach kosztem kogoś z obecnej stawki. Bez żalu.
Fot. FK Sūduva







