Dzisiejszego dnia przez kilka godzin w Rydze rozmawiano o najważniejszych problemach łotewskiej piłki. Głównym punktem nadzwyczajnego kongresu było głosowanie w sprawie wotum nieufności dla Kasparsa Gorkšsa. Na kongresie pojawiło się 133 ze 141 członków zrzeszonych w LFF. Byli to między innymi przedstawiciele klubów, akademii, nie zabrakło nawet delegata z ramienia UEFA.
Było wiele pytań i przemówień, ale i tak tym na co najbardziej czekano było naturalnie głosowanie. Wcześniej przemawiać mógł w zasadzie każdy, nawet przedstawiciele małych klubów czy akademii piłkarskich. Na początku głos zabrał przedstawiciel europejskiej federacji, Niemiec Oliver Jung, który dał bardzo cenne wsparcie Gorkšsowi i jego współpracownikom chwaląc ich za dobrą pracę i otwartość na dialog. Nie zabrakło także kąśliwych uwag, np. gdy przedstawiciel BFC Daugavpils wypowiadał się nt. rzekomych spotkań prezydenta LFF i skorumpowanego Olega Gavrilova, wskazał także na to, że jego „przeciwnikom politycznym” nie zależy na piłce tylko na osobistych ambicjach. Padły także pytania ze strony Rigi United o limit obcokrajowców w 2. lidze, ponieważ jest to klub, który zrzesza kilkanaście różnych narodowości. Do tego całego wachlarzu wydarzeń można dodatkowo dorzucić szwankujący przez chwilę rzutnik.
Za odwołaniem Gorkšsa głosowało 42 członków, zaś za prezydentem LFF było 87, czyli nieco ponad 2 razy więcej. Po swoim wystąpieniu tuż przed głosowaniem były piłkarz powiedział: „Z tak brudnymi gierkami jeszcze nigdy się nie spotkałem”. Aby uzyskać wotum nieufności potrzeba było minimum 50% głosów, czyli w tym wypadku 68 kart do głosowania musiałoby zawierać głos przeciwko Gorkšsowi. Po ogłoszeniu wyników głosowania Gorkšs nie ukrywał emocji i podekscytowania, podziękował za zaufanie i obiecał kontynuować pracę dla łotewskiego futbolu. Przypomnijmy, że w wyborach na prezesa LFF w zeszłym roku zdobył 56 głosów, a jego rywal Vadims Ļašenko 48.

Sam Ļašenko, który na różne sposoby próbował podkopać zaufanie członków względem swojego przeciwnika na kongresie pojawił się jako przedstawiciel futsalowego klubu Nikars. Przed nadzwyczajnym kongresem twierdził, że jest w posiadaniu taśm przedstawiających rozmowy Gorkšsa z Olegiem Gavrilovem, który został dożywotnio zdyskwalifikowany za korupcję. Zdaniem Ļašenko miał on też spotykać się z prezydentem LFF i obaj zawarli ponoć jakieś umowy. Sekretarz generalny LFF Edgars Pukinskis twierdzi, że te taśmy zostały sfabrykowane (zwracał uwagę na jakość dźwięku), a z rzekomych rozmów nie wynika aby Gorkšs zgadzał się na jakieś umowy z Gavrilovem. Sam prezes miał nie słyszeć nigdy tych taśm. Kongres był zatem świetną okazją aby wspomniane nagrania ujawnić, na oczach ponad setki osób, lecz Ļašenko tego nie zrobił. Jak tłumaczył sam zainteresowany mediom, nie był akurat w czasie kongresu w posiadaniu zapisu tych nagrań, więc nie było sensu poruszać tego tematu. Inicjator zgromadzenia wspomniał także, że od samego początku wynik był łatwy do przewidzenia, zważywszy na atmosferę jaka panowała wśród członków zrzeszonych w federacji. Przed kongresem Ļašenko pokazywał kilku pracownikom LFF taśmy i chciał je nawet dać do mediów, np. do sportacentrs.com ale nie dostarczył nagrań celem zweryfikowania ich autentyczności. Zdaniem Gorkšsa i Pukinskisa taśmy są sfabrykowane, a cała sprawa może trafić nawet na policję. To jednak zmartwienie na później, póki co Kaspars Gorkšs może odetchnąć z ulgą.

fot. lff.lv
Zdjęcia w tekście pochodzą z trasmisji live z kongresu, którą przeprowadziła telewizja sportacentrs.com







