Krystian Skłodowski: „Porównania z Polską nie mają sensu”

Dla zaledwie 24-letniego Krystiana Skłodowskiego praca w FK Riteriai to pierwszy poważny krok w zawodowej piłce. Co robił wcześniej? Skąd się wziął w Wilnie i jak się tam odnajduje? Między innymi o tym opowiedział świeżo upieczony asystent-analityk w trzeciej najlepszej drużynie Litwy!

Rafał Kobza (Bałtycki futbol): Zacznijmy od tego żebyś opowiedział coś o swojej karierze. Jak ona dotychczas wyglądała?

Krystian Skłodowski (FK Riteriai): Jeżeli chodzi o moją karierę jako trenera – na początku grałem w piłkę w akademii Polonii Warszawa, potem jeszcze chwilę w IV-ligowej Victorii Sulejówek. W tamtym czasie Legia Warszawa zapoczątkowała projekty zwane „Szkołami piłkarskimi Legii” i chciała utworzyć akademię piłkarską od kategorii U11 jeśli dobrze pamiętam. Dzieci z niższych roczników postanowiła przypisać do wspomnianych szkółek i ośrodków treningowych, które powstawały wtedy na Łazienkowskiej, w Bemowie, w innych dzielnicach Warszawy. Pamiętam, że początkowo było to 5 ośrodków. Jeden z nich powstał także poza miastem, w Brwinowie koło Pruszkowa. Zaczęło się tak, że jako asystent prowadziłem treningi na Pradze, i dzięki Łukaszowi Chmielewskiemu, który był też moim trenerem w Polonii Warszawa, dostałem swój pierwszy rocznik, potem drugi. Jeden poza Warszawą, drugi na Pradze. Trenowałem drużyny U8 i U9, i na jednym z ośrodków pracowałem z Tomkiem Tchórzem, którego wtedy poznałem. Współpracowaliśmy około 1,5 roku. Po tym okresie pojawiła się okazja aby pojechać do Stanów Zjednoczonych. Była to krótka przygoda, raptem czteromiesięczna, ale pozwoliła mi na poprawę języka, naukę innej kultury i spojrzenia na futbol. Tam zajmowałem się prowadzeniem tzw. „campów futbolowych” głównie dla kategorii wiekowych od U6 do U12 i szkoleniem trenerów z organizacji amatorskiego futbolu w USA – w skrócie AYSO. Potem wróciłem do Polski, zaliczyłem półroczną przygodę w akademii Cracovii Kraków, gdzie pracowałem z kategoriami U8 – U12. Następnie pojawiła się szansa aby pojechać do Chin. Zajmowałem się tam już jako pierwszy trener drużyną U17 i U21 z Uniwersytetu w Guiyang. Po tej przygodzie postanowiłem, że chciałbym się spróbować w piłce zawodowej, rozmawiałem też na ten temat z Tomkiem Tchórzem, trenerem który pracował wcześniej w FK Riteriai. Powiedział mi, że Riteriai poszukują osoby do sztabu trenerskiego, pomógł mi się skontaktować z dyrektorem sportowym klubu. Ten powiedział, że wszystko jest fajnie, udało mi się przekonać go abym dołączył do sztabu, i pracuję teraz właśnie jako asystent z zadaniami analitycznymi.

Jesteś bardzo młody jak na trenera.

Tak, szczególnie pracując z seniorami, bo jestem z rocznika 1996, czyli mam 24 lata. Ale wcześnie zacząłem, bo w wieku 19 lat.

Można powiedzieć, że trochę świata zwiedziłeś, tak jak opowiadałeś byłeś w różnych odległych od Polski miejscach. To wychodziło raczej spontanicznie czy wynikało z pragnienia odwiedzenia tych dalekich krajów?

Wiesz co, wybór miejsc był jak najbardziej spontaniczny. Nigdy nie przypuszczałem, że trafię do USA czy Chin, te decyzje były raczej podejmowane w oparciu o dostępne w tamtym czasie oferty. Nigdy w to nie celowałem, po prostu skorzystałem z okazji. Jeżeli jednak chodzi o podejmowanie pracy w innych krajach to od zawsze było to moim marzeniem, jeszcze z czasów gdy byłem zawodnikiem grającym w piłkę, żeby być typem zawodnika który gdzieś tam podróżuje i odwiedza różne kraje. Nie udało się niestety tego spełnić, więc odbijam to sobie troszeczkę jako trener. Chciałbym pracować w różnych państwach, kulturach, uczyć się obcych języków bo uważam, że wzbogaca to mnie jako człowieka i jako trenera, bo jestem dzięki temu w stanie mieć różny pogląd na piłkę nożną, różne spojrzenia jak ludzie z różnych kultur podchodzą do treningu, taktyki, analizy meczowej. Jestem ich w stanie zrozumieć gdy spotykam ich w zespołach gdzie jest sporo obcokrajowców.

Co zadecydowało o tym, że w młodym wieku porzuciłeś karierę piłkarza na rzecz trenerki?

To było tak, że gdy grałem na poziomie IV-ligowym to przez pół roku łączyłem własne treningi z treningami dzieci i jeszcze ze studiami. W końcu trzeba było podjąć jakąś decyzję ze względu na brak czasu. Nie widziałem perspektyw, byłem zniechęcony grą na niskim poziomie w Polsce, a trenowanie kogoś zaczęło mi się coraz bardziej podobać, zafascynowało mnie. Postanowiłem, że porzucę karierę zawodniczą na rzecz zostania trenerem. Również ze względu na to, że dla człowieka którego pasją jest piłka nożna, trenowanie dawało mi spełnienie w większej liczbie obszarów, niż bycie zawodnikiem. Praca trenera jest dla mnie bardziej odpowiednia. Piłkarz odbywa trening, i po treningu generalnie jego praca się kończy. Praca trenera jest pracą podczas sesji, planowaniem procesu szkoleniowego, planowaniem taktyki, wideo-analizą meczów… Bardzo zafascynowało mnie to, że mogę mieć wpływ na proces treningowy, wymyślić własną ideę i model gry. Jestem w stanie przenieść sposób w jaki chcę grać na zespół i widzieć jak moja idea spełnia się na boisku.

Litewskie media gdy przyszedłeś do Riteriai nazwały Cię „analitykiem zespołu”. Ty w kontekście swojej osoby wolisz określenie „trener” czy „analityk”? Kim bardziej się czujesz?

Tak, w litewskich mediach użyto słowa „analityk” bo to jest obszar którym głównie zajmuję się na Litwie, czyli analiza przeciwnika, zespołowa, indywidualna, tak samo naszej drużyny. W głównej mierze to ja jestem za to odpowiedzialny, więc napisali o mnie jako o analityku. W praktyce wygląda to tak, że jestem też asystentem trenera i dzielę tę rolę też z tutejszą osobą z Litwy. Zajmuję się również procesem treningowym, wymyślaniem środków, kreowaniem ćwiczeń, planowaniem cykli… Więc ten obszar moich zadań jest większy niż gdyby sprowadzić to tylko do roli analityka, więc ja bardziej czuję się asystentem trenera tutaj w Riteriai, a generalnie trenerem, który jest odpowiedzialny za te obszary, które wymieniłem. Zatem zostałem ochrzczony analitykiem ponieważ główne zadania z których będę rozliczany dotyczą analizy.

Jaka była Twoja pierwsza myśl gdy gdzieś na horyzoncie pojawił się temat Riteriai? Zgaduję, że nie wiedziałeś zbyt dużo o tym klubie.

Wiesz co, pierwsza myśl jaka się pojawiła, to taka że jestem bardzo zadowolony z szansy jaka się pojawiła aby sprawdzić się w futbolu zawodowym. Wbrew pozorom wcześniej trochę wiedziałem o klubie. Kibu Vicuna i Tomasz Tchórz wcześniej tu pracowali a ja z Tomkiem jestem w bardzo dobrym kontakcie. Trochę mi opowiadał jak ta sytuacja piłkarska na Litwie wygląda, opisał klub od środka. Miałem więc nieco feedbacku z wewnątrz. Gdy byli jeszcze w Wilnie to ich odwiedziłem, mogłem się trochę bliżej przyjrzeć jak wyglądał zespół. Udało mi się także być na meczu Żalgirisu Wilno z Suduvą. Trochę wiedzy odnośnie ligi i struktur klubu miałem. Co do samego zespołu – tutaj informacji o piłkarzach obecnej drużyny nie posiadałem i musiałem posłużyć się Transfermarktem aby zobaczyć kadrę, czy stroną A Lygi aby sprawdzić jak liga wygląda obecnie, bo trochę się zmieniło od czasy gdy Kibu i Tomek tu byli.

Jeżeli chodzi o zawodników Riteriai – jednym z nich jest Donatas Kazlauskas, który miał swój epizod w Polsce. Może niezbyt udany, ale przychodził do Lechii Gdańsk z łatką dużego talentu na Litwie. Miałeś okazję z nim porozmawiać i wymienić jakieś swoje doświadczenia?

Tak, Donatas Kazlauskas i Justinas Marazas, który zaliczył epizod w Polsce na wypożyczeniu w Wiśle Płock, są to na pewno wyróżniające się postacie w klubie i w lidze litewskiej. Niestety nie było jeszcze czasu na jakieś głębsze rozmowy o ich poczynaniach w Polsce ponieważ jestem tutaj parę dni, mam za sobą tylko 2 jednostki treningowe w których było sporo pracy analitycznej oraz obowiązków poza treningami. Musiałem sobie tutaj uporządkować życie prywatne, jakieś mieszkanie, zadomowić się, a także odbyć dużo rozmów z prezesem, dyrektorem sportowym, trenerem, drugim asystentem… Tych obowiązków było w ostatnich dniach na tyle dużo, że nie zdążyłem jeszcze porozmawiać głębiej. Ale jak tylko wszystko uporządkuję to na pewno z nimi o tym porozmawiam.

Z pracownikami klubu, piłkarzami, rozmawiasz w języku angielskim? Ewentualnie będzie potrzebna Ci nauka litewskiego jeżeli chodzi o taką docelową pracę z zespołem? W ogóle na jak długo masz umowę?

Długość umowy obejmuje na razie jeden sezon – obecny. Jeżeli wszystko będzie w porządku i będę zadowolony z pracy, oraz klub ze mnie, to nie wystąpią żadne przeciwwskazania abym został na kolejne sezony. Jednak na razie jest to tylko sezon obecny i planuję być tu do jego końca. Co do języka to obecnie w klubie komunikuję się po angielsku. Myślę, że jest to na razie wystarczający język, wszyscy go tu dobrze znają i są w stanie się dogadać. Jeżeli byłaby to dłuższa przygoda niż 1 sezon, to na pewno byłoby to z dużą korzyścią dla wszystkich gdybym komunikował się w języku litewskim. Ale na razie angielski jest wystarczający, a co będzie po sezonie? Zobaczymy. Z ciekawostek mogę powiedzieć, że z prezesem rozmawiamy po polsku, prezes zna język polski, także nie ma problemu w komunikacji z nim w naszym języku. Tak samo prawy obrońca Valdemar Borovskij zna polski.

Gdybyś na podstawie tego co mówił Ci Tomasz Tchórz, i tego co sam zobaczyłeś, jakbyś ocenił FK Riteriai? Jaki to jest klub?

Moim zdaniem wszelkie porównania np. z Polską nie mają sensu z tego względu, że tutaj na Litwie sportem nr 1 jest koszykówka i większość pieniędzy idzie na tę właśnie dyscyplinę sportu. Piłka nożna jest trochę z boku, i z tego względu nie ma co zestawiać struktur klubu, bazy treningowej, z Polską. Po prostu tu są dużo mniejsze fundusze. Ale jeżeli chodzi o zarządzanie klubem czy personel, to wszyscy podchodzą do swoich zadań profesjonalnie, jest to profesjonalny klub, który posiada odpowiednie struktury: ma dyrektora wykonawczego, sztab szkoleniowy z trenerem, 2 asystentami, trenerem przygotowania motorycznego, są fizjoterapeuci. Może nie jest to tak obszerne jak w polskich klubach z Ekstraklasy, ale na pewno nie można o tym mówić jako o piłce amatorskiej. Porównania nie mają sensu także jeśli chodzi o bazy treningowe, stadiony. Riteriai grają na obiekcie w Wilnie na stadionie narodowym reprezentacji, który mieści bodajże ok. 6 tysięcy widzów (w rzeczywistości 5422 – przyp. aut.), trenują na jednym boisku, na nim rozgrywa mecze też Żalgiris. Ale od Tomka słyszałem, że ludzie podchodzą tutaj bardzo profesjonalnie do swoich obowiązków, personel, zawodnicy. Wszyscy są mili atmosfera jest dobra, Tomek mówił mi że tutaj nie będę miał żadnych problemów jeśli chodzi o te kwestie, i to się potwierdza. Jest pełen profesjonalizm mimo że pieniądze są dużo mniejsze niż w polskiej Ekstraklasie czy 1. lidze.

Jaki jest cel klubu w obecnym sezonie i na ile oceniasz szanse zrealizowania go?

Liga litewska w obecnym sezonie jest bardzo mała, składa się tylko z 6 drużyn, każda drużyna chciałaby to wykorzystać i zająć pierwsze miejsce. Myślę, że w każdym klubie prezesi mają takie oczekiwania, ale realny cel który stoi przed Riteriai to 2.-3. miejsce. Zatem w najgorszym przypadku za Suduvą i Żalgirisem, a dzięki zajęciu 3. miejsca dostanie się do europejskich pucharów. Wiadomo, że potencjał Suduvy na dzień dzisiejszy Suduvy jest taki, że bardzo ciężko będzie ich zdetronizować i przeszkodzić im aby obronili mistrzostwo. Żalgiris ma swoje problemy, nie jest już w takiej formie sportowej i nie jest na takim poziomie na którym był kilka lat temu, żeby nie można było ich dogonić. Myślę, że jeśli chodzi o Suduvę to będzie bardzo ciężko, ale z Żalgirisem już dużo lepiej. Optymalny cel to właśnie 2.-3. miejsce. Nie zaczęliśmy najlepiej bo od dwóch porażek i zwycięstwa właśnie z Żalgirisem, ale mamy nadzieję, że te minimum 3. miejsce uda się zająć, a w końcowym rozrachunku wyprzedzić zespół z Wilna.

fot. FK Riteriai

Share on facebook
Share on twitter

Logowanie