Porażką 1-2 zakończył się pierwszy mecz Litwinów na mistrzostwach świata w futsalu. Gospodarze przegrali z innym debiutantem, Wenezuelą. Decydujące trafienie padło na niespełna 2,5 minuty przed końcem gry.
Problemy pod bramką
Historyczne dla obydwu drużyn bramkę przyniosło duże emocje już w 3. minucie meczu kiedy Carlos Sanz pokonał Egidijusa Žagarasa. Mozna tłumaczyć to efektem tremy, gdyż Litwini na początku spotkania sprawiali wrażenie kompletnie nerwowych w swoich poczynaniach. Kibice nie musieli jednak długo czekać na odpowiedź gospodarzy. Litwini wyrównali już 4 minuty później, a pierwszą, historyczną bramkę zdobył kapitan reprezentacji, Justinas Zagurskas, co pozwoliło zawodnikom Litwy na nieco swobodniejszą grę. Taki wynik utrzymywał się prawie do końca. W 38. minucie decydującego gola zdobył jednak Alfredo Vidal. Litwini mimo gry z lotnym bramkarzem nie zdołali odwrócić już losów rywalizacji, choć mieli sprzyjające sytuacje.
Więcej z gry zdecydowanie miała Wenezuela, która tworzyła groźniejsze sytuacje. O ile do pierwszej połowy szanse strzeleckie rozkładały się w miarę po równo, o tyle w drugiej części gry Litwa miała wyraźny problem z ofensywą. Nawet gdy udało się już przedostać w pobliże bramki rywala to piłka i tak była wycofywana w okolice środka boiska, i albo padał strzał z dystansu, albo rywale przejmowali piłkę. Zabrakło większej finezji przy kreowaniu akcji, a także umiejętności technicznych. Rywale z Ameryki Południowej zdecydowanie lepiej radzili sobie z kreowaniem zagrożenia pod bramką Litwy.
Pomoc VAR-u
W trakcie spotkania sędziowie aż trzykrotnie korzystali z pomocy wideoanalizy. Największe wątpliwości miały miejsce dosłownie chwilę przed decydującą bramką. Wówczas sprawdzany był ewentualny rzut karny dla Wenezueli, ale sędziowie uznali, że piłka litewskiego obrońcę trafiła w biodro, nie rękę. Rzut rożny po tej sytuacji przyniósł Wenezuelczykom bramkę. Również i po dwóch poprzednich analizach sędziowie podejmowali raczej słuszne decyzje i nie wpłynęli na wynik spotkania.
Końcowa radość
Spotkaniu towarzyszyło dużo emocji, w końcu obydwa zespoły po raz pierwszy grały na tak dużym turnieju. Selekcjoner Wenezuelczyków Freddy Gonzalez przez prawie cały mecz przebywał przy samej granicy strefy dla trenerów, w pełni skupiony obserwował przebieg gry. Z kolei opiekun Litwinów, Jevhen Ryvkin, poruszał się dużo częściej, ale obydwaj starali się nie okazywać gwałtownie swoich emocji. Czas na to był po zakończeniu spotkania, kiedy Wenezuelczycy dali upust swojej radości świętując zwycięstwo. Litwini byli tą bardziej rozczarowaną stroną, zwłaszcza w obliczu dwóch niewykorzystanych szans tuż przed końcem spotkania, ale podziękowali kibicom za doping. Remis był blisko, ale to Wenezuelczycy byli drużyną, która stwarzała sobie więcej sytuacji.
Co dalej?
Obydwie reprezentacje czeka teraz przerwa aż do środy 15. września. Wówczas Wenezuela zmierzy się z Kostaryką, a Litwa z Kazachstanem (dziś Kazachowie pokonali Kostarykę 6-1). Obydwa mecze także odbędą się w Kownie. Transmisja dostępna będzie na stronie sport.tvp.pl.

obrazek wyróżniający: Memr23491984







