Lukas Spalvis na kolejnym zakręcie

Wczoraj grający w 3. Bundeslidze 1. FC Kaiserslautern poinformował o rozwiązaniu kontraktu z litewskim napastnikiem Lukasem Spalvisem. Decyzja zapadła ponoć za porozumieniem obydwu stron.

Ze szkła
Jeszcze na początku roku w związku z poważnym kryzysem finansowym w Kaiserslautern Spalvis miał dołączyć do FK Panevėžys, ale ze względu na środki bezpieczeństwa po powrocie z Niemiec trenował indywidualnie. Finalnie w Poniewieżu nie zagrał ani razu. 27-latek postanowił jeszcze raz spróbować szczęścia w klubie, z którego wydawało się, że już odszedł. Mimo ważnego do końca 2022 roku kontraktu piłkarz oraz klub uzgodnili warunki wzajemnego rozstania ze skutkiem natychmiastowym. Od ponad 3 lat Spalvis nie zagrał w żadnym oficjalnym meczu, a klarownych sygnałów na powrót nie było. Kaiserslautern nie chciało dłużej czekać. Niestety, karierę Litwina w Niemczech zniszczyły kontuzje. Ostatni raz w koszulce „Die Roten Teufel” wystąpił 25. sierpnia 2018 w spotkaniu 3. Bundesligi przeciwko Karlsruher SC. Wówczas doznał kontuzji chrząstki, po której nie wrócił już na boisko.

Stały bywalec gabinetów
Po tamtym urazie Litwin przeszedł dwie operacje, bardzo długo się rehabilitował. W kwietniu 2020 wreszcie mógł wrócić do treningów z zespołem. Radość nie trwała jednak długo. Zaledwie dzień po wznowieniu zajęć napastnik uskarżał się na kolejne dolegliwości, tym razem chodziło o ból w udzie. Zamiast myśleć więc o kolejnych sesjach treningowych Spalvis z powrotem trafił pod opiekę medyków. Zimą przyjeżdżając do Poniewieża dawał sobie jedną z ostatnich szans. Wielokrotnie chciał zakończyć karierę, nie miał już sił walczyć z własnym organizmem, który regularnie odmawiał posłuszeństwa. Mimo to postanowił jeszcze raz zawalczyć o swoją karierę, wrócił do Niemiec. Obecny trener Kaiserslautern, Marco Antwerpen, w kwestii Litwina nie jest jednak zbyt dużym optymistą.

„Po tak długim przestoju, kiedy jesteś prawie u kresu kariery, w pewnym momencie trudno będzie wrócić z powrotem” – skomentował na oficjalnej stronie klubu 50-letni szkoleniowiec. Z kolei niemiecki portal „liga3-online.de” pisze „Kwestia tego, czy Spalvis kiedykolwiek wróci jeszcze raz na boisko jest otwarta”. Ciężko jednak to ocenić procentowo, gdyż 27-latek dawał już sygnały, że ciągłe problemy zdrowotne działają destrukcyjnie na samopoczucie psychiczne. Przez 4 lata rozegrał bowiem zaledwie 31 meczów, w których zdobył 8 bramek.

Wielki talent
Poprzednie akapity opisują dramatyczny wręcz obraz sytuacji Lukasa Spalvisa, ale nie zawsze tak było. Można w tym miejscu zaryzykować hipotezę, że Litwin stał się w pewien sposób ofiarą własnych sukcesów. Pochodzący z Wilna napastnik najlepszy okres w swojej karierze notował w Danii. W drugiej połowie 2013 roku przebił się do pierwszej drużyny Aalborg BK. W debiutanckim sezonie rozegrał 17 spotkań, zdobył 8 bramek i przyczynił się do wywalczenia mistrzostwa Danii, a także zdobycia Pucharu Danii przez swoją drużynę. Kolejna edycja nie była dla niego już tak udana bo doznał kontuzji więzadeł, która wykluczyła go na większą część roku, więc w sezonie 2014/2015 zagrał tylko 5 spotkań i nie zdobył ani jednej bramki. Eksplozja jego talentu miała miejsce w kolejnym sezonie, gdzie w 28 spotkaniach strzelił 18 bramek i szybko zaczęto mówić, że może być to jeden z największych talentów litewskiej piłki w całej jej historii. Popisy strzeleckie Spalvisa nie uszły uwadze większych klubów. 8. marca 2016 roku jego usługi zapewnił sobie Sporting Lizbona, do którego dołączył 1. lipca. Suma transferu wyniosła milion euro co rozpalało wyobraźnię litewskich fanów do czerwoności. Niewielu z nich wtedy mogło przypuszczać, że portugalski klub okaże się sufitem, od którego Spalvis boleśnie się odbije i spadnie w dół, choć nie wszystko w pełni zależało od samego zawodnika.

fot. Jan Fredrik Hagen

Pierwsze sygnały
Na fakt, że Litwin w Sportingu nie rozegrał nawet jednego meczu, duży wpływ miały rozpoczynające się w tamtym czasie problemy zdrowotne. Po zaledwie dwóch tygodniach pobytu w Portugalii Spalvis doznał kontuzji kolana, która wyłączyła go z gry do końca 2016 roku. Po zakończeniu rekonwalescencji los znowu zesłał mu tylko 2 tygodnie spokoju. W 2017 roku Sporting próbował odbudować swojego zawodnika wypożyczając go do Belenenses, ale w połowie stycznia zawodnik doznał kolejnej kontuzji, tym razem jednego z mięśni. Do czerwca 2017 mógł zapomnieć o grze, więc po kilkunastu dniach wypożyczenie zostało anulowane. Niedługo potem w grę wchodził jeszcze norweski Rosenborg, ale Spalvis nie przeszedł testów medycznych, jego kolano nie wyglądało zbyt dobrze.

fot. Sporting Lizbona

W Lizbonie po postawieniu Spalvisa na nogi postanowiono jeszcze raz spróbować go wypożyczyć. Wybór tym razem padł na Niemcy, a dokładnie na 1. FC Kaiserslautern. Do zespołu z 2. Bundesligi Litwin dołączył w lipcu, i pod koniec tego samego miesiąca zadebiutował w przegranym 0-3 spotkaniu przeciwko 1. FC Nürnberg w którym zagrał 45 minut.

Światełko w tunelu
Najważniejszym aspektem było to, że Litwin w końcu zaczął grać. Problemy zdrowotne trzymały się od niego z daleka, wziął udział w 24 spotkaniach ligowych sezonu 2017/2018, strzelił 5 bramek i zanotował asystę. Jego zespół spadł jednak z hukiem do 3. Bundesligi. 30. lipca 2018 formalnie wygasało jego wypożyczenie do Niemiec i kontrakt ze Sportingiem, ale tam sam zawodnik nie zamierzał wracać. Postanowił pozostać lojalny wobec Kaiserslautern i podpisał kontrakt z klubem mimo relegacji na poziom niżej. Wszelka nadzieja, którą dał udany sezon 2017/2018 została jednak brutalnie zdeptana. W edycji 2018/2019 w rozgrywkach 3. Bundesligi rozegrał 5 spotkań, strzelił 1 gola i zanotował asystę. 25. sierpnia wystąpił w niej po raz ostatni w meczu przeciwko Karlsruher SC. Resztę historii już znacie.

fot. Imago/pmk

Reprezentacja
Dlaczego mimo narastających później problemów zdrowotnych Kaiserslautern przedłużał umowę ze Spalvisem, wkładał pieniądze w jego leczenie nie widząc wymiernych efektów? To już ciężko ocenić. Być może działacze chcieli w ten sposób docenić lojalność zawodnika, który po spadku nie zostawił drużyny. Może mimo jego historii wierzyli, że będzie w stanie stanąć na nogi i pchnąć klub do przodu. Tego się raczej nie dowiemy, ale pewne jest to, że Spalvis nie zrobił kariery na miarę swojego talentu.

Jednym z beneficjentów umiejętności 27-latka miała być reprezentacja Litwy. Dotychczasowy bilans napastnika w narodowej kadrze wynosi 18 spotkań i 2 bramki. Pierwszą z nich strzelił Polsce 06.06.2014 w wygranym przez biało-czerwonych 2-1 spotkaniu towarzyskim. Druga z nich była o wiele ważniejsza, bo uchroniła Litwę przed kompromitującym remisem 1-1 u siebie z San Marino 08.09.2015 w ramach eliminacji do Mistrzostw Europy. Spalvis decydującego gola na 2-1 zdobył w 92. minucie gry.

Z tą bramką związana jest pewna historia, która miała swój skutek we frekwencji na wyjazdowym meczu ze Słowenią.

Uciszenie kibiców
Do momentu gdy utrzymywał się wynik 1-1 litewscy piłkarze nie mogli liczyć na przychylność swoich kibiców na trybunach, którzy jawnie i głośno wyrażali niezadowolenie z postawy swoich ulubieńców. Spalvis tuż po zdobyciu gola (nie widać tego na filmiku wyżej) podbiegł do trybuny i pokazał kibicom… środkowy palec. Miała być to triumfalna odpowiedź na krytykę, ale wyszło źle. Jak wspomina w rozmowie ze mną Ingvaras Butautas, kibic Żalgirisu Wilno i reprezentacji Litwy, ze względu na kiepski wynik z San Marino i zachowanie Spalvisa na wyjazdowy mecz przeciwko Słowenii udało się bardzo niewielu kibiców z Litwy.

Rozgrywane 09.10.2015 w Ljubljanie spotkanie było pierwszą od czasu meczu z San Marino okazją do ponownego spotkania Spalvisa i kibiców. Sam zawodnik po zremisowanym 1-1 spotkaniu podszedł do fanów i przeprosił za swoje zachowanie. Powiedział: „Przepraszam, nie powinienem był tak robić, ale nie wytrzymałem nerwowo. Wszyscy popełniamy błędy”. Choć od tamtych wydarzeń minęło już 6 lat to niektórzy kibice do dziś przypominają o tym wydarzeniu, mimo że w żadnym z klubów ze Spalvisem nie było żadnych problemów dyscyplinarnych. Swoje ostatnie spotkanie w reprezentacji napastnik rozegrał 05.10.2017 w zremisowanym 1-1 meczu z Maltą w ramach eliminacji do MŚ 2018. Wszedł na boisko na 10 minut.

Co dalej?
Kaiserslautern żegnając Litwina życzył mu wszystkiego najlepszego na przyszłość, a zwłaszcza zdrowia. Z informacji, którymi dysponuję, wynika że Spalvis chce wrócić do ojczyzny i na Litwie ma dać da sobie jeszcze kolejną szansę. Ciężko jednak stwierdzić do którego klubu A Lygi mógłby trafić, bo raczej żaden niższy szczebel rozgrywek nie wchodzi w grę. Sezon na Litwie za niedługo dobiegnie końca, więc od teraz do marca 2022 (wtedy zaczyna się kolejna edycja) 27-latek będzie miał czas na nadrobienie bardzo dużych zaległości treningowych, tak aby być gotowym na kolejne wyzwanie. Gorzej jeżeli po drodze przydarzy się kolejny uraz, wtedy niemal na pewno oznacza to koniec przygody z piłką Lukasa Spalvisa.

obrazek wyróżniający: 1. FC Kaiserslautern

0 0 głosów
Article Rating
Share on facebook
Share on twitter
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Logowanie