Po ostatnich odwiedzinach w najstarszym litewskim klubie – Sveikata Kybartai – zmieniamy kraj i przenosimy się ponad 400 kilometrów na północ do łotewskiego miasta Limbaži. Tam swoją siedzibę ma zdecydowanie najmłodszy uczestnik serii, klub FK Limbaži. Miejscowość wg danych z tego roku zamieszkuje 7393 mieszkańców. Od 1997 roku systematycznie maleje, choć nie są to drastyczne spadki.
Limbaži znajduje się nieco ponad 90 kilometrów na północny-wschód od Rygi, niedaleko stamtąd też do wybrzeża morskiego, ok. 22 kilometry. Prawa miejskie Limbaži uzyskało w 1385 roku. W czasach średniowiecza miejscowość była ufortyfikowanym miastem z kamiennymi ścianami. Bardziej ważna była tylko Ryga. Tutaj też urodził się i żył Kārlis Baumanis, twórca hymnu łotewskiego. Znajdziemy także istotne wątki sportowe – w mieście działa ośrodek szkoleniowy załóg canoe i kajakarzy. Od 2016 roku także klub piłkarski.

W jego świat wprowadził mnie, a teraz Was, jego współzałożyciel: współpracownik Centrum Olimpijskiego i jednocześnie trener 1. zespołu – Ģirts Kreics. Człowiek orkiestra. Samo Centrum jest blisko związane nie tylko z osobą trenera, ale i całym klubem. Kreics wraz z Mārtiņšem Remessem i Kristersem Putniņšem we współpracy właśnie z tą instytucją 3 lata temu założył FK Limbaži. Jak sam wspomina, z tamtej trójki dziś w klubie pozostał tylko on.
Pierwszy poważny sukces przyszedł bardzo szybko. W sezonie 2018 drużyna wygrała rozgrywki 2. Līgi (wówczas 3. poziom rozgrywek, obecnie 4.) w grupie Vidzeme. Był to dużo lepszy rezultat niż w sezonie 2016 (11. miejsce) czy 2017 (6. miejsce). Mimo wszystko nie dawało to awansu do 1. Līgi, bo o tym decydował wynik finałowego turnieju dla zwycięzców wszystkich stref 2. Līgi. Tam Limbaži miało pecha, bo miejsce w finale piłkarze tego klubu przegrali gorszym bilansem bramkowym. W 3-zespołowej grupie na inaugurację wygrali 4-1 z FK Madona/FFL, a potem zremisowali 1-1 z FK Krāslavą. Ten ostatni rywal wygrał jednak z Madoną aż 7-2, i to piłkarze Krāslavy mierzyli się w finale z BetLanes. Przegrali jednak 2-6.

Celem na niedawno zakończony sezon była powtórka sprzed roku, czyli wygranie swojej strefy. W wyniku reorganizacji lig już nie Vidzeme, lecz Północ (łot. Ziemeļi), ale o tym za chwilę. Finalnie założeń nie udało się w pełni zrealizować – ligę wygrała trzecia drużyna ekstraklasowej Valmiery. Na drugim miejscu uplasowała się FK Krimulda, dla FK Limbaži pozostały brązowe medale. Do lidera zabrakło 9 punktów.
Na czym polega wspomniana wyżej reorganizacja? Pozmieniał się skład grup 2. Līgi, powstała 1. Līga B gdzie grają póki co drugie drużyny ekstraklasowiczów. Te rozgrywki wskoczyły w hierarchii na trzeci poziom, spychając 2. Līgę szczebel niżej. Jak wyjaśnił mi Ģirts Kreics, jego zdaniem ten zabieg ma pozytywne skutki. 5 stref 2. Līgi nazwanych od regionów Łotwy zastąpiły 4, podzielone wg geografii: północ, wschód, zachód i centrum. Kreics popiera przyszłe planowane działania federacji w tej kwestii, tj. aby Północ i Wschód utworzyły jedną grupę, zaś Zachód i Centrum drugą. Zobaczymy ile z tych planów wyjdzie, zważywszy na wybory prezesa LFF w przyszłym roku.
Na niższych szczeblach ligowych kluby muszą się mierzyć z problemami i wyzwaniami, zapytałem zatem Kreicsa czy takowe posiadają w swoich rozgrywkach. Ten wskazał mi 2 rzeczy. Wprawdzie poziom sportowy 2. Līgi podnosi się, to jednak wiele do życzenia pozostawia infrastruktura, oraz niski poziom sędziowania. Dyskutować też można pod tym kątem o frekwencji. Za sprawą dobrych wyników klub ma jedną z największych liczb widzów w swojej strefie, ale jak przyznał sam Ģirts Kreics, na początku publika była bardzo mało liczna. Jak to wygląda w liczbach?
Na obiekcie stadionu należącego do Centrum Olimpijskiego wszystkie krzesełka zostały rozebrane, na nowe trzeba jeszcze zaczekać. Do dyspozycji widzów pozostaje jednak 50 ławeczek, które w trakcie gier szczelnie się wypełniają, dodatkowo ludzie stoją także wokół murawy. Na mecze FK Limbaži przychodzi od 50 do 100 osób, zdaniem Kreicsa to jedna z najlepszych frekwencji w grupie. Jak już jednak zostało wspomniane, na początku nie było tak dobrze.
W klubie obecnie działa jedynie męska sekcja seniorska. Co więcej, składa się tylko z Łotyszów. Jak wyjaśnia Kreics, nikt w klubie nie jest przeciwko obcokrajowcom. Jako przyczynę podaje fakt, że Limbaži to małe miasto, którym zagraniczni przybysze nie interesują się w perspektywie dłuższego pobytu. Jak się jednak okazuje „Bałtycki futbol” dostąpił zaczytu bycia pierwszym środkiem przekazu, który może poinformować, że najprawdopodobniej w przyszłym sezonie do drużyny dołączy ktoś spoza Łotwy. Kreics wspomniał, że jestem pierwszy, który się o tym dowiedział. W planach jest także utworzenie piłkarskich sekcji dla kobiet oraz dzieci. W klubie mają nadzieję, że uda się je uruchomić od przyszłego sezonu.
Mieszkańcy Limbaži na brak sportu w swoim mieście narzekać zdecydowanie nie mogą. Prym wiedzie siatkarska drużyna OC „Limbaži”/ MSĢ rywalizująca w najwyższych rozgrywkach ligowych skupiających najlepsze zespoły z Łotwy i Estonii. Koszykarska sekcja Centrum Olimpijskiego rywalizuje z kolei na drugim poziomie rozgrywek na Łotwie. Był także klub grający w unihokeja na drugim poziomie rozgrywek, ale w tym roku był jego ostatni sezon, z powodu braku funduszy przestał istnieć. A plany zakładały unihokejową Virslīgę. Szkoda. Piłka nożna odnajduje się w tym całkiem dobrze, FK Limbaži zostało wybrane na najlepszą drużynę sportową w gminie za 2018 rok.
Co można na koniec powiedzieć o celach na przyszłość? Ģirts Kreics chce aby FK Limbaži stał się stabilnym klubem w łotewskim futbolu, z solidną bazą dla młodzieży, oraz drużyną żeńską. Trzeba także rozwijać infrastrukturę w mieście, aby zainteresować młodzież piłką nożną, by w Limbaži mieli rozpoznawalną przez nich drużynę piłkarską. I tego też życzę klubowi i miastu.







