Jestem skłonny przyjąć tezę, że na pewno większość z was pamięta czasy kiedy za korupcję karano takie kluby jak Arka Gdynia, Korona Kielce, Górnik Łęczna, KSZO Ostrowiec Św., Lech Poznań, Cracovia Kraków i szereg innych. Być może wśród was jest część, która przeżyła w swoim piłkarskim życiu okres, gdy oszustwa kwitły, i były czymś powszechnym. Osobną kwestią jest jak czuli się kibice tych klubów w tamtym czasie, gdy mecze ustawiali niemalże wszyscy, a jak czuliby się dziś, gdy z machlojkami otwarcie się walczy i głośno je piętnuje?
Moja relacja z Atlantasem Kłajpeda nie jest długa. Znamy się sporo czasu, ale dopiero od, powiedzmy, tego roku zaczęło iskrzyć. Poszczególne nazwiska czy sytuację klubu znałem już dużo wcześniej, tak samo długo nie byłem nigdy w stanie wskazać swojego ulubionego litewskiego klubu. Z żadnym nie czułem tej chemii, nie widziałem oznak, że któryś wywołuje u mnie szczególną sympatię. Może to nawet lepiej, bo pozwalało to na sprawiedliwe pisanie o całej litewskiej piłce, bez kierowania się swoimi sympatiami.
Praktycznie w każdej rodzinie dwójka ludzi będących parą prędzej czy później zostanie zapytana o owoce swojego związku. „Kiedy dzieci?”, „Kiedy ślub?”. Również i ja chciałem mieć jakiś dowód swojej relacji z Atlantasem. Na mecz do Kłajpedy póki co nie miałem jak się wybrać, pozostawały mi tylko te w ramach Football Managera, gdzie chyba każdemu zdarzało się chociaż raz objąć swój ulubiony klub. W grę wchodziło inne rozwiązanie, zaprzyjaźniony Litwin próbował zorganizować dla mnie szalik Atlantasu, a kto wie, może nawet i koszulkę, miał kontaktować się z klubem. To było kilka tygodni temu, ale kierownictwo nie odbierało telefonów. Niedawno wszystko stało się jasne czemu nie odpowiadali – LFF ukarała Atlantas za uczestnictwo w ustawianiu meczów wywalając klub z dwóch najwyższych lig w 2020. Dodatkowo 5 zawodników dostało dyskwalifikacje. Pogłoski pojawiały się już wcześniej, ale wiecie jak to bywa z plotkami. Raz się sprawdzą, a innym razem Obraniak jednak nie przechodzi do Pogoni Szczecin.
Do spółki z Atlantasem w skandal uwikłana jest FK Palanga. Teoretycznie nie wiadomo jeszcze nic na 100% (żadna nowość w litewskim futbolu), bo wszyscy oskarżeni mają prawo odwołać się od decyzji federacji. Właściciel Atlantasu nie skomentował jeszcze sprawy, więc tym bardziej nie wiadomo na czym kto stoi. Trafiło jednak na prawnika, więc niewykluczone że włodarz klubu z Kłajpedy będzie udowadniać niewinność klubu przed wyższą instancją.
Czy możemy mówić o niewinności? Nie wiem, ale możemy pogadać co czują kibice takiej drużyny w momencie gdy dowiadują się, że kilku kopaczy postanowiło sobie po prostu zakpić z klubu i jego środowiska, napychając dodatkowo kieszeń swoją, i jakichś typów spod ciemnej gwiazdy. Jeżeli jesteś związany z daną drużyną przez kilkanaście albo kilkadziesiąt lat, to okropnie współczuję. Mi po tym roku nie brak rozczarowania, przede wszystkim pod względem tego, że zły los na setki tysięcy możliwych klubów wybrał sobie ten, który lubię. Ten, który po prostu poczułem, że jest „mój”. Względem tych, których miejmy nadzieję że nazwiska zostaną ujawnione, czuję złość. Gniew, że rozpieprzyli klub, który był dla nich zapewne jednym z wielu miejsc pracy. Ja to jednak tylko ja, co mają sobie myśleć ludzie, którzy jeździli za Atlantasem przez wiele lat, którzy żyli spotkaniami tego klubu, darzyli go miłością?
A Atlantas najświeższe nieszczęścia (bo w historii było ich więcej) trapią nieprzerwanie od 2017 roku, kiedy co sezon klub cudem wychodził obronną ręką z finansowych tarapatów. Od 2018 miasto w ramach wsparcia nie daje już ani eurocenta, a w tym sezonie wydarzył się cud, bo uratować Atlantas i zagrać w A Lydze udało się dosłownie w ostatniej chwili. Tym bardziej jest mi przykro że trafiło na klub po bolesnych przejściach, w dodatku z dużymi tradycjami. Odkąd Litwa wyswobodziła się ze Związku Radzieckiego, Atlantas opuścił jedynie 2 sezony w najwyższej lidze kraju. Więcej występów ma tylko Żalgiris Wilno.
Szczerze mówiąc mamy ogromne szczęście, że żyjemy w kraju gdzie piłka nożna jest czymś więcej niż sportem. Widzew Łódź, ŁKS Łódź, Polonia Warszawa, Zawisza Bydgoszcz… to raptem kilka najświeższych przykładów klubów, które gdyby nie kibice, zniknęłyby zapewne z piłkarskiej mapy Polski. Atlantas niejako wpisuje się w ten trend, oczywiście zachowując wszelkie proporcje względem naszego kraju. Są wierni fani, jest też szansa, że znajdzie się chętny na walkę o klub z wszelkimi komitetami dyscyplinarnymi. A dodam, że na pewno jest to kosztowna batalia. Vidas Adomaitis, prawnik który przejął Atlantas w tym roku, zainwestował w klub sporo swoich pieniędzy. Być może zawalczy o niego ponownie? Nie ma bowiem informacji aby poza piątką piłkarzy ktokolwiek inny był uwikłany w brudne gierki.
Takiego szczęścia nie ma FK Palanga, bo tam raczej nikt nie będzie łożył swoich prywatnych środków aby ocalić futbol w litewskim kurorcie na wybrzeżu. Ligowa frekwencja na meczach zespołu była niska, oddanych kibiców nie ma, skala rozczarowania jest mniejsza, bo to raczej klub za którym wielu płakać nie będzie. Czy jednak fani takich zespołów powinni czuć wstyd? W żadnym wypadku. Jeżeli w mieście Połąga w przypadku udowodnienia winy ktoś powinien się wstydzić to nie mieszkańcy, lecz 9 zawodników i dyrektor sportowy, którzy zostali oskarżeni o udział w nielegalnym procederze. Nieważne czy to będzie FK Palanga, Atlantas Kłajpeda, Cracovia Kraków czy nawet Real Madryt. Wątpie aby ktokolwiek z fanów popierał nielegalny proceder, niezależnie od tego kogo dotknie taki problem. Złość, rozczarowanie, pretensje, smutek – tak. Wstyd moim zdaniem nigdy.
obrazek: arkagdynia.pl







