Kiedy jakiś czas temu pisałem o meczu litewskiej II Lygi między drużynami Viltisu Wilno i Sanedu Joniškis, który zakończył się wynikiem 6-7, wydawało się, że długo nie zobaczymy tak obfitego w gole meczu. Tymczasem rekord 13 bramek w jednym spotkaniu przetrwał zaledwie… miesiąc!
„Mimo to bezapelacyjnym rekordzistą tego sezonu jest spotkanie Viltisu z Sanedem, i będzie to dość ciężkie to przebicia. Musiałyby znaleźć się drużyny, które strzeliłyby aż 14 goli!” – takim stwierdzeniem zakończyłem opis meczu między Viltisem a Sanedem. Nie dość, że wynik ten udało się szybko przebić, to jeszcze ze sporą nawiązką. Tego wyczynu dokonali dziś piłkarze Transinvestu Wilno, którzy wbili zawodnikom rezerw Džiugasa Telsze… 16 goli samemu nie tracąc ani jednego!
Bez wątpienia wpływ na taki stan rzeczy miał fakt, że do Szyrwint (tam rozgrywany był mecz) Džiugas B przyjechał z zaledwie dwoma rezerwowymi (obydwaj to bramkarze), a na boisku znajdowali się wyłącznie chłopcy z roczników 2006 i 2007, czyli zawodnicy, którzy obchodzą w tym roku 15. i 16. urodziny! Goście zmienili bramkarza już w 31. minucie przy stanie 5-0 dla Transinvestu, ale niewiele to pomogło, a wręcz przeciwnie, gdyż potem wpadło kolejnych 11 goli. Było to typowe starcie Dawida z Goliatem – Transinvest z 18 punktami w 6 meczach jest liderem stawki, zaś rezerwy Džiugasa okupują ostatnie miejsce w tabeli z jednym punktem na koncie i bilansem bramkowym 3:39.
W tej sytuacji można zadać sobie pytanie – czy takie spotkania mają sens? Czy opłaca się wystawiać drużynę złożoną z 14-16 latków z brakami kadrowymi, i korzystać z 3 bramkarzy w trakcie spotkania, i na dodatek fundować im taką porażkę? Pewnie nie. Z drugiej u obydwu stron można dopatrzeć się pozytywów. Bez wątpienia czapki z głów dla tych młodych, nastoletnich chłopców, którzy są jeszcze dziećmi, chodzą normalnie do szkoły, i mimo młodego wieku dokończyli mecz, próbowali zrobić co mogli. Z kolei piłkarze Transinvestu paradoksalnie podeszli do rywala z szacunkiem i do końca grali na maksimum możliwości nie okazując mu sztucznej litości. I tak na przykład Osvaldas Čipkus zdobył w tym spotkaniu 7 bramek, Artur Skuratovič 5. Prawdopodobnie w żadnym innym meczu już tego wyniku nie powtórzą (no chyba że w rewanżu z rezerwami Džiugasa, które wyjdą w takim samym składzie), ale wraz z drużyną pokazali, że uznali przeciwników za godnych sobie, i trzymali najwyższe obroty przez cały mecz. Z drugiej strony na dłuższą metę takie spotkania dla młodych chłopców nie będą mieć pozytywnego efektu.
Fot. Transinvest Wilno







