Gdy Nauris Petkevičius wraz z początkiem 2022 roku wyjechał z Hegelmannu FC do Belgii, na Litwie nie brakowało głosów entuzjazmu. Gdy w wieku 21 lat do końca bijesz się o koronę króla strzelców w swoim kraju i jesteś najskuteczniejszym krajowym napastnikiem to masz prawo spodziewać się ofert z silniejszych lig.
Niestety póki co to historia bez happy endu. Wyjazd Petkevičiusa do Charleroi na pewno był sportowym awansem, ale młody napastnik nie zdołał się tam przebić. Co więcej, wypożyczenie do drugoligowego K Beerschot także nie przyniosło większej poprawy sytuacji Litwina, a wręcz przeciwnie. Rok 2022 Petkevičius dogrywał w jego… czwartoligowych rezerwach. To właśnie tam strzelił swoją jedyną bramkę w Belgii, a miało to miejsce w październiku przeciwko Pepingen-Halle, które rezerwy Beerschot wygrały 2-1. W pierwszym zespole zagrał 5 spotkań, w drugim 3.
Ten opis dobitnie pokazuje, że na ten moment 22-latka można wrzucić to bardzo obfitej teczki z podpisem „nieudane wyjazdy za granicę młodych Litwinów”. Napastnik postanowił jednak poprosić Charleroi o kolejne wypożyczenie i spróbuje odbudować się w ojczyźnie. Niedawno został ogłoszony nowym zawodnikiem Żalgirisu Wilno w którym spędzi najbliższy rok. Dla Petkevičiusa będzie to bardzo ważny sezon. Umowa z Charleroi wygasa w czerwcu 2024 i jeżeli pod koniec 2023 Belgowie nie będą przekonani co do dalszej przyszłości Litwina w klubie to nie znajdą się raczej powody aby robić mu problemy w poszukiwaniach nowego pracodawcy.
Sam Żalgiris wydaje się być dobrym miejscem do odbudowy, powrót do kraju i środowiska które się zna jest zawsze bezpieczną opcją. W przypadku Żalgirisu ważną rolę pełni też możliwość wyraźnego zaznaczenia swojej obecności na arenie międzynarodowej. Klub zaczyna swoją przygodę w nich od eliminacji do Ligi Mistrzów a celem będzie przynajmniej powtórzenie sukcesu z zeszłego sezonu kiedy mistrzowie Litwy awansowali do fazy grupowej Ligi Konferencji, a Ligi Europy pozbawił ich karny w samej końcówce dogrywki z Łudogorcem Razgrad. Poza tym skoro nie udało się w Beerschot, to gdzie ma się udać jak nie w domu? Z drugiej strony to tylko liga litewska…
fot. Royal Charleroi







