Decyzja o wyjeździe na Łotwę musiała zostać podjęta przez Patryka Bębenka błyskawicznie, zaraz po tym jak niespodziewanie podziękowano mu w Olimpii Grudziądz. Zawodnik zdecydował się udać na testy do Skonto Ryga i zgodził się podzielić wrażeniami z tamtych kilkunastu dni.
Rafał Kobza (Bałtycki futbol): Jak trafiłeś do Skonto? W rundzie jesiennej sezonu 15/16 występowałeś w czwartoligowej Olimpii Kowary, to dość nietypowe okoliczności wyjazdu na Łotwę.
Patryk Bębenek (Karkonosze Jelenia Góra): Tak masz rację, dość nietypowe okoliczności wyjazdu do topowego klubu w tamtym czasie na Łotwie. Występowałem w IV-ligowej Olimpii Kowary, po pierwszej rundzie zajmowaliśmy 1. miejsce i od początku sezonu nie kryliśmy się z tym, że celujemy w awans do wyższej klasy rozgrywkowej. Po ostatnim meczu kończącym naszą dobrą rundę zagraliśmy jeszcze sparing z wówczas 1. ligowym MKS-em Kluczbork, który był przed ważnym meczem w Pucharze Polski ze Śląskiem Wrocław. Wygraliśmy 3:2 prowadząc do przerwy 3:0. Odbiło się to echem, dostałem zaproszenie na testy do Olimpii Grudziądz, po chwili zastanowienia skorzystałem z tej okazji i przejechałem prawie 600 kilometrów dając sobie jeszcze szansę na grę na wysokim poziomie. Z ponad 20 chłopaków którzy się tam znaleźli zostało bodajże 3. Załapałem się do tej trójki co nie było dla mnie zaskoczeniem bo w tamtym okresie czułem, że byłem w przysłowiowym „gazie”. Wróciłem w styczniu do Grudziądza i tam siedziałem przez praktycznie miesiąc. Nikt nie zakładał już, ze coś się nie uda. Byłem dogadany indywidualnie odnośnie kontraktu, między klubami wszystko również było ustalone. Dzień przed obozem wezwał mnie do siebie trener, i jakbym dostał z „liścia”, podziękował mi z powodu możliwości wypożyczenia zawodnika z Ekstraklasy. Biorąc pod uwagę, że walczyli o utrzymanie byłem w ciężkiej sytuacji w rywalizacji z doświadczonym zawodnikiem. W ten sam dzień wróciłem do domu, nie zdążyłem się rozpakować i zadzwonił mój menadżer z pytaniem czy chce pojechać właśnie do Skonto Ryga. Szybka akcja, miałem jeszcze tego samego dnia dać odpowiedź. Nie ukrywam, że miałem dość na jakiś czas jazdy, piłki. Było mi zwyczajnie przykro z powodu sytuacji w Grudziądzu. Jednak zdecydowałem się na wyjazd i kilkanaście godzin później byłem już na Łotwie.
Jak zareagowałeś w pierwszej chwili gdy Twój menadżer zaproponował Ci grę na Łotwie?
Skonto Ryga w tamtym czasie we wcześniejszym sezonie zakwalifikowało się do europejskich pucharów. Czułem, że mogę tam zostać po 2-tygodniowych testach, wiedziałem że trener widzi mnie w zespole. Lecz jak się okazało Skonto nie dostało na tyle dużo dofinansowania aby móc rywalizować w eliminacjach Ligi Europy i na najwyższym szczeblu rozgrywek w kraju. Klub wycofał się z ligi. Szczerze mówiąc nie angażowałem się później w ten temat.
Właśnie, Skonto w tamtym czasie było w złej kondycji finansowej, czy będąc na miejscu przeczuwałeś, że coś jest tam nie tak?
Ja i mój menadżer nie wiedzieliśmy, że Skonto miało w tamtym czasie kłopoty finansowe. Tym bardziej jak dojechałem na miejsce. W żadnym aspekcie nie czułem aby klub miał jakiekolwiek problemy. Wszystko wydawało się profesjonalne, dopięte na ostatni guzik. Niestety, rzeczywistość okazała się inna. Z tego co mówili chłopcy na miejscu to decyzja o braku pieniędzy przyszła nagle. Oni wszyscy później byli pod ścianą i musieli szybko szukać nowych klubów.

Czy kiedykolwiek wcześniej rzuciła Ci się gdzieś w oczy lub uszy nazwa Skonto?
Klub znałem przez kolegę z drużyny, który pochodził z okolic Rygi. Zawsze ciepło wypowiadał się o Skonto, byliśmy w stałym kontakcie.
Opowiedz nieco o warunkach jakie zastałeś w Rydze.
Warunki były świetne. Mieszkałem w pięciogwiazdkowym hotelu. Mieliśmy do dyspozycji sztuczne płyty, krytą jak i również na otwartej przestrzeni. Przed treningiem podstawiana była taksówka, która zawoziła mnie na trening, jak również czekała na mnie po jego zakończeniu. Naprawdę dobrze wspominam ten czas.
Jak wypadły Twoje testy? Czy tylko sytuacja klubu sprawiła, że nie zostałeś w Skonto?
Tak, tak jak wspomniałem wyżej. Nie udało się tylko i wyłącznie ze względu na problemy w klubie. Aspekt piłkarski nie miał na to wpływu, co boli na pewno równie mocno. Uciekła naprawdę fajna możliwość pokazania się na wysokim poziomie.
Mając porównanie między Polską a Łotwą to czy udało Ci się dostrzec jakieś różnice w treningach, podejściu do gry, lub w innych elementach piłkarskich? Jaką piłkę w ogóle grało Skonto?
Zależy o jakich ligach rozmawiamy. Będąc w Legnicy przy pierwszym zespole dłuższy czas nie czułem wielkiej różnicy. Skonto szykowało się jak mówiłem do rywalizacji w eliminacjach europejskich pucharów. Mieli szeroka kadrę, rywalizacja była naprawdę duża. Na treningach i w meczach kontrolnych przywiązywaliśmy na pewno dużą wagę do dużej ilości podań, kreowaniu wielu sytuacji bramkowych i utrzymywania się przy piłce. Było tam dużo chłopaków, którzy technicznie wyglądali bardzo dobrze.
Jak oceniasz Rygę jako miejsce do życia gdybyś miał możliwość zostania tam?
Szczerze mówiąc nie zwiedziłem za wiele. Zwyczajnie nie mieliśmy na to czasu. Dwa razy dziennie trenowaliśmy, do tego dochodziły sparingi co trzy dni. Jedyne co mogę powiedzieć, to na pewno życzliwi ludzie i zadbane, piękne miasto.

Jak generalnie oceniasz ten wyjazd? Jakie są Twoje wspomnienia?
Wspomnienia mam raczej związane tylko z piłką. Intensywne kilkanaście dni, które na pewno wiele mnie nauczyły zarówno jako zawodnika, jak i człowieka. Ludzie otaczali mnie wsparciem i nie czułem w ogóle tego, że jestem tak daleko od domu. Poziom piłkarski również wysoki. Naprawdę szkoda, że to nie trwało dłużej, pewnie miałbym dużo więcej do przekazania.
W Kowarach grałeś chyba w okresie gdy Olimpię zasilił „łotewski” zaciąg, już nawet nie pamiętam, ale chyba 6-7 piłkarzy z tego kraju, zgadza się? Jakie to uczucie grać w takiej dość specyficznej drużynie? Czy Łotysze zdołali odnaleźć się w Kowarach?
Akurat w tamtym okresie grało u nas dwóch Łotyszy. Fakt, przyjeżdżało ich więcej, lecz miejsce zagrzało dwóch, po awansie do 3. ligi było ich trzech. „Zaciąg” jak to nazwałeś przyszedł rok czy dwa lata później, ja już byłem zawodnikiem Karkonoszy. Łotysze w naszym regionie odnajdowali się bardzo dobrze. Z niektórymi mam kontakt do dziś, radzą sobie z językiem polskim. Wiele osób pozytywnie ich wspomina, przyczynili się do miłych wspomnień sportowych w naszym regionie. Grając w Miedzi Legnica również miałem w drużynie kilku chłopaków z innych państw, więc nie miałem problemu z tym, że dzieliliśmy szatnie z chłopakami spoza Polski.
W Olimpii, a potem w Karkonoszach grałeś razem z Raivisem Vītolnieksem. Jak go wspominasz?
Raivis był u nas najdłużej z Łotyszy, mówił bardzo dobrze po polsku. Pomagaliśmy mu odnaleźć się w naszym kraju. Piłkarsko był bardzo dobry, lecz niestety nie udało mu się przebić do „lepszego klubu”. Mamy jeszcze kontakt internetowy oczywiście, z tego co wiem gra aktualnie na Łotwie w Tukums 2000. Trzymamy mocno za niego kciuki.
Jesteś graczem Karkonoszy Jelenia Góra, ale gdybyś ponownie otrzymał propozycję gry na Łotwie to przyjąłbyś ją?
Scenariusz jest podobny, z Karkonoszami również chcemy wejść do wyższej klasy rozgrywkowej, jak wówczas z Olimpią Kowary. Wcześniej się udało, liczę że tym razem również wszystko pójdzie po naszej myśli, a czy bym się zdecydował? Ciężko powiedzieć, jestem teraz kilka lat starszy, klub razem z trenerem obdarzył mnie zaufaniem dając np. opaskę kapitana, mimo że w klubie nie jestem długo. Biorąc pod uwagę to, że jestem otwarty na nowe doświadczenia, zapewne chciałbym spróbować raz jeszcze swoich sił!
Wszystkie zdjęcia z archiwum osobistego







