Wczorajsze zwycięstwo RFS-u ma nie tylko wymiar sportowy i emocjonalny ale także finansowy. Za sprawą tego zwycięstwa do mistrza Łotwy trafi 450 tysięcy euro, a to tylko mała część tego co Łotysze zainkasowali od UEFA w sezonie 24/25.
Piłkarze Viktorsa Morozsa swój udział w Europie rozpoczęli od eliminacji do Ligi Mistrzów, w których na początku rozprawili się z północnoirlandzkim Larne. W kolejnej rundzie zbyt silnym rywalem okazał się norweski Bodo/Glimt i tak RFS przeniósł się na szczebel niżej. W Lidze Europy pozostał już do samego turnieju głównego inkasując już ponad 4 miliony euro za sam awans tam. Do tego w dotychczas rozegranych spotkaniach (7 na 8) dochodzą premie za 1 zwycięstwo i 2 remisy. Łącznie RFS jak dotąd na premiach od UEFA zarobił 6 milionów 46 tysięcy euro! To nieco więcej niż wynosi roczny budżet klubu!
Co ciekawe jest to zdecydowanie najniższa suma w całym zestawieniu drużyn rywalizujących w Lidze Europy, mimo tego że sportowo Łotysze plasują się na 30. miejscu z 36 możliwych. Przedostatni Łudogorec, który sportowo jest za mistrzem Łotwy zgarnął już dla porównania ponad 7,7 miliona euro. RFS za sprawą bardzo niskich współczynników w różnych wskaźnikach (Value Pillar, Permormance) ma niestety najbardziej utrudnione zadanie pod kątem wzbogacania się.

To jednak nie musi być ostateczna kwota. Do rozegrania piłkarze Morozsa mają jeszcze jeden mecz – z będącym w fatalnej dyspozycji Dynamem Kijów, które w 7 spotkaniach LE wywalczyło zaledwie punkt. I choć na awans do grona 24 najlepszych zespołów RFS nie ma już szans to może jeszcze raz powalczyć o niespodziankę na boisku.
fot. FK RFS







