Ričards Tobers: „Dla Kristera to bardzo dobry krok w karierze”

Wczoraj oficjalnie potwierdzono wypożyczenie Kristersa Tobersa z FK Liepāji do Lechii Gdańsk. Z „Bałtyckim futbolem” zgodził się porozmawiać jego ojciec Ričards, który pozwoli lepiej poznać wam nowy nabytek „biało-zielonych”. Spójrzmy zatem na karierę 19-latka ojcowskim okiem.

Rafał Kobza (Bałtycki futbol): Na początek – gratuluję. Kristers został piłkarzem Lechii Gdańsk. Jak Pan się czuje po tym transferze?

Ričards Tobers: Dziękuję za gratulacje. Czuję się dobrze, cóż, teraz musi tylko pracować aby wywalczyć sobie miejsce w składzie i zacząć grać. Dla Kristersa to bardzo dobry krok w jego karierze, bo gdański klub ma swoją historię i swoje tradycje.

Kristers zawsze chciał być piłkarzem?

Że chce być piłkarzem zrozumiał w wieku 15 lat, gdy zaczął grać w rezerwach FK Liepāji. Wcześniej trenował hokej, taniec sportowy, unihokeja i tenis stołowy.

Czy w innych dyscyplinach także osiągał sukcesy?

Hokej trenował bardzo wcześnie, gdy miał zaledwie 5 lat. Taniec sportowy też, w wieku 6 lat. Myślę, że to w tenisie były jako takie sukcesy – wygrał turniej na Litwie, a na mistrzostwach Łotwy zajął szóste miejsce w swojej grupie wiekowej, mimo że trenował niecałe 6 miesięcy.

I dlaczego wybrał futbol? Co mu pan doradzał?

Zawsze interesował się piłką. Ja w domu oglądałem również mecze Manchesteru United, gdy trenerem był wówczas Ferguson. Kristers oglądał je razem ze mną, i tak wybór skręcił w kierunku futbolu. Nie mieliśmy z żoną nigdy takiego przekonania, że obowiązkowo piłka. Wymagaliśmy tylko odpowiedniego nastawienia do tego co robisz.

FK Liepāja była pierwszym wyborem? Jak tam trafił?

Jest wychowankiem klubowej szkółki piłkarskiej, grał we wszystkich grupach wiekowych. Mając 16 lat podpisał pierwszy profesjonalny kontrakt z FK Liepāją.

W trakcie sezonu 2019 czuł pan, że Kristers w następnym roku opuści Łotwę?

Był bardzo bliski przenosin latem 2019, ale kluby nie dogadały się w sprawie transferu. Czułem, że opuści Łotwę w 2020, bo również jego umowa z Liepāją kończy się w 2020.

Wypożyczenie jest bezpieczniejszą opcją, prawda? Co Pan uważa? Kristers jest młody, ale w Polsce patrzymy na piłkę inaczej.

Zależy jak na to spojrzeć. Chyba jest to lepsze dla klubu, bo może przetestować zawodnika „w boju”. Niefajne jest to, że po upływie okresu wypożyczenia obydwie strony się rozstają i nie trzeba od razu płacić za transfer. Dla gracza to także możliwość aby spróbować się na wyższym poziomie – na zasadzie czy jestem na to gotowy.

Czy był pan kiedyś z żoną w Polsce?

Tak, służbowo na 2 dni. Pojechaliśmy do przedsiębiorstwa o nazwie „Jagoda” po aparaturę. Ja byłem kilka razy – fajnie, ale musisz znać język.

Na Łotwie żyjecie w Rucavie, prawda? To małe miasteczko. Gdy idą Państwo, na przykład, na zakupy do sklepu to ludzie pytają o syna?

Tak, żyjemy w Rucavie. Mała wioska, jakieś 500 mieszkańców. Są ludzie, którzy pytają, ale dziś wszystko odbywa się przez urządzenia technologiczne – życzenia, pozdrowienia itd.

Wioska, przedsiębiorstwo „Jagoda”, czy Państwo robią coś z owocami?

Pracujemy w firmie Baltic Berries, wytwarzamy bio czarne porzeczki i jagody. Jesteśmy dość blisko związani z Polską, bo wysyłamy tam swoje owoce.

Czy teraz z powodu Kristersa wizyty w Polsce będą częstsze?

Oczywiście.

Jak Pan widzi sytuację swojego syna latem?

Mam nadzieję, że będzie podstawowym zawodnikiem Lechii Gdańsk.

fot. Lechia Gdańsk

Share on facebook
Share on twitter

Logowanie