Piłkarsko Włochy wypadają lepiej niż Łotwa, co nie znaczy jednak, że w łotewskiej piłce nie znajdziemy przybyszów ze słonecznej Italii. Jednym z nich jest 23-letni Riccardo Paoli, który występuje w FK Lielupe, klubie współpracującym z Bałtyckim futbolem.
Rafał Kobza („Bałtycki futbol”): Gdzie mieszkałeś we Włoszech? Jak i kiedy trafiłeś na Łotwę?
Riccardo Paoli (FK Lielupe): Jestem z Varese, miasta na północy Włoch 40 km. Mediolanu. Przyjechałem pierwszy raz w sierpniu 2019 roku na Erasmusa i zostałem do stycznia 2020. Teraz wróciłem na początku lipca na moją pracę magisterską.
Czy później chcesz zostać na Łotwie, czy wrócić do Włoch?
Myślę, że wrócę do Włoch, ale nie na długo, tylko na ukończenie szkoły. Potem poszukam pracy, lepiej za granicą, ale niekoniecznie na Łotwie.
Piłka nożna to chyba dla Ciebie wielka sprawa, skoro zacząłeś grać podczas pobytu na Łotwie?
Jak dowiedziałeś się o FK Lielupe?
Grałem z przyjaciółmi na boisku i spotkałem trenera juniorów, który dał mi kontakt do Lielupe.
Co możesz powiedzieć o swoim zespole? W której włoskiej lidze widziałbyś Lielupe?
Hmm, to trudne pytanie, bo we Włoszech (gram w lidze amatorskiej) jest zupełnie inaczej. Również w najniższej lidze są drużyny z pieniędzmi, które płacą graczom, więc poziom pozostaje dobry. Zupełnie inaczej wyglądają też treningi (bardziej atletyczne i taktyczne) i trudno to porównać. Mogę powiedzieć, że może widziałbym Lielupe w jednej z ostatnich lig o nazwie „Terza categoria” lub „UISP” (9 poziom we włoskiej lidze).
W Lielupe mamy kilku bardzo dobrych zawodników, którzy myślę, że mogliby zagrać w średnio-zaawansowanej lidze amatorskiej (jest prawie profesjonalna, gracz może zarobić 600/700 euro lub więcej w miesiąc, dlatego ciężko jest podać dokładną kwotę). Swoją drogą – to, co tu zauważyłem, to pasja. Jest bardzo duża i nie spodziewałam się tego, więc bardzo mi się tu podoba. Również koledzy z drużyny są super, przywitali mnie od razu i chociaż nie wszyscy mówią dobrze po angielsku, zawsze są gotowi porozmawiać ze mną przed lub po treningu.
Wspomniałeś, że we Włoszech treningi są bardziej atletyczne i taktyczne. Czy widzisz więcej różnic między włoskim a łotewskim futbolem amatorskim?
Tak, myślę, że łotewski futbol ma bardziej fizyczne podejście, z cięższymi i twardszymi starciami, podczas gdy Włosi zwracają większą uwagę na taktykę.
Czy próbujesz grać we „włoskim stylu” podczas pobytu na Łotwie?
Tak, jestem środkowym obrońcą, więc staram się pomagać moim kolegom z obrony w taktycznych sprawach, których nauczyłem się we Włoszech.
Czy widzisz jakieś rezultaty tej pomocy?
To nie jest łatwe, raczej długa droga, ale coś powinno się ruszyć. Mam nadzieję, że wkrótce zobaczymy jakieś rezultaty.
Start FK Lielupe w lidze w tym roku ciężko nazwać „dobrym”. Jakie są nastroje w zespole?
Nawet jeśli wyniki są złe, za każdym razem zauważam niewielką poprawę, ale ten sezon może się zmienić tylko dzięki naszej ciężkiej pracy. Pozytywną rzeczą jest to, że grupa wygląda na zjednoczoną, więc musimy utrzymać ją silną, to podstawa ulepszeń.
Jaki jest w obecnej sytuacji cel Lielupe w tym sezonie?
Może lepiej, że nie ma 4 ligi, bo możemy grać z otwartą głową i spróbować zabierać ze sobą trochę satysfakcji. Musimy skupić się na każdym meczu jakby to był finał i zobaczyć dokąd nas to doprowadzi.
Za jaką „włoską rzeczą” tęsknisz najbardziej na Łotwie? Jedzenie, kultura?
Po pierwsze, muszę powiedzieć, że jestem bardzo szczęśliwy na Łotwie, dlatego wróciłem, aby skończyć studia. Jeśli miałbym coś wymienić to typowe włoskie potrawy, które gotowała moja mama, i włoskie morze.
A co na Łotwie mógłbyś polecić innym Włochom?
Najpierw w ogóle przyjechać na Łotwę, bo jest bardzo fajnie, potem na pewno Rygę, jest idealna na weekend, ale szczerze mówiąc niewiele widziałem. Jestem zajęty nauką, jednak polecam Saulkrasti ze względu na plażę, a Siguldę za jesienne barwy.







