Mimo braku rytmu meczowego związanego z przesiadywaniem na ławce rezerwowych w Grecji, bohater niedawnego transferu, Roberts Uldriķis, nie musiał długo czekać na debiut w nowych barwach. 18. stycznia napastnik pojawił się na boisku w meczu 3. Bundesligi przeciwko Energie Cottbus.
Przejście 26-latka do Arminii wywołało szereg dyskusji w jego ojczyźnie. Część łotewskich fanów uważa, że jest to zbyt niski poziom i krok wstecz w karierze zawodnika. Inni zaś zwracają uwagę, że na mecze Arminii przychodzi kilkadziesiąt tysięcy osób, Niemcy to kraj żyjący piłką, a poziom sportowy wcale nie jest tak niski jak możnaby pomyśleć.
Niepodważalnym faktem jest liczna publiczność – mecz z Energie przyciągnął na stadion ponad 22 tysięcy fanów. Przed swoją publicznością Arminia przegrała jednak 0-2 i oddaliła się od strefy barażowej, o którą walczy. Łotysz pojawił się na boisku po przerwie, a w 47. minucie jego zespół stracił drugiego gola. Niestety nie był to debiut marzeń i nie chodzi tylko o słaby wynik. Uldriķis nie oddał żadnego strzału, wykonał 5 celnych podań na 9 i zanotował 6 strat. Na 5 pojedynków w powietrzu wygrał 3, podjął także 1, udaną próbę dryblingu (wszystkie statystyki za pośrednictwem Sofascore).
Foto: Thomas F. Starke







