Już w niedzielę o 20:45 w Kownie reprezentacje Litwy oraz Polski po raz drugi zmierzą się w obecnym cyklu eliminacyjnym. Za pierwszym razem górą byli Polacy choć nie było to gładkie zwycięstwo. Jak będzie tym razem?
Litwini obok Maltańczyków to jedyne ekipy w grupie G, które nie odniosły jak dotąd żadnego zwycięstwa. Mało prawdopodobne aby ten stan rzeczy uległ zmianie po spotkaniu z Polską niemniej nasi północno-wschodni sąsiedzi w ostatnich meczach umieli pokazać się z dobrej strony, więc należy zakładać, że piłkarzy Jana Urbana ponownie nie będzie czekać łatwe zadanie. W tym tekście przeanalizowałem obecny stan litewskiej kadry oraz to co działo się w niej w ostatnim czasie.
Skład
Trener Edgaras Jankauskas na mecze z Finlandią i Polską nie mógł skorzystać z 4 istotnych piłkarzy. Od marca tego roku kontuzję leczy kluczowy zawodnik formacji ofensywnej, Armandas Kučys z NK Čelje. W pierwszym spotkaniu przeciwko Polsce gola wprawdzie nie strzelił ale wykonał wiele niewidocznej pracy, walczył o piłkę, dawał się faulować, skupiał uwagę biało-czerwonych. Zerwane więzadła wyłączyły go z gry na wiele miesięcy w istotnym punkcie jego kariery – transfer do silniej ligi niż słoweńska był w zasadzie kwestią czasu. Póki co Litwin trenuje indywidualnie, wcześniej przeszedł operację w Rzymie.

Osłabienia mają miejsce także w formacji defensywnej. Podobnie jak Kučys więzadła zerwał Kipras Kažukolovas, stoper Astany. Przez problemy z udem nie jest dostępny z kolei Edgaras Utkus, piłkarz belgijskiego Cercle Brugge. Tuż przed meczami eliminacyjnymi urazu doznał podstawowy golkiper Litwy, Edvinas Gertmonas. Po spotkaniu z Finlandią stało się jasne, że lista nieobecnych na Polskę powiększy się. Za kartki pauzować będzie skrzydłowy Artur Dolžnikov.
Mimo tego Litwinom nie idzie źle. Mają oni na koncie obecnie 3 mecze z rzędu ze strzeloną bramką, co wskazuje na to, że życie bez Kučysa istnieje. W każdym z 3 ostatnich meczów tracili także przynajmniej 1 gola.
Ostatni mecz
Litwa zebrała wiele pochwał za pierwszą połowę w przegranym 1-2 starciu z Finlandią. W Helsinkach do szatni schodzili z jednobramkowym prowadzeniem po mocnym uderzeniu Pijusa Širvysa. Po zmianie stron gospodarze docisnęli śrubę, wykorzystali błędy rywala w defensywie i szybko odrobili straty a na prowadzenie wyszli już w 55. minucie. Od tego momentu nie padły już żadne bramki.
Litewscy fani przyjęli ten rezultat z mieszanymi uczuciami. Nie brakowało szyderczych wpisów o którejś z rzędu porażce, że to nic nowego, kolejny dzień w biurze. W kontrze pojawiały się głosy chwalące zaangażowanie piłkarzy i walkę a porażki jedną bramką nie traktowano jako kompletne fiasko. Faktem pozostaje jednak, że ostatnie zwycięstwo Litwini odnieśli w czerwcu 2024 roku kiedy w półfinale Pucharu Baltyku pokonali Łotwę 2-0.
Dobry występ przeciwko Finom zanotował znany polskiej publiczności Artemijus Tutyškinas. 22-latek wygrał wszystkie pojedynki na ziemi, z kolei w powietrzu ponad 50%, zaliczył także 7 wybić oraz wiele celnych podań. Aktywny był pomocnik Modestas Vorobjovas starający się zainicjować ruch w ofensywie. W środku pola wtórował mu dobrze podający Gvidas Gineitis. Zabrakło na pewno więcej zagrożenia ze strony piłkarzy ofensywnych, wszak bramkę dla Litwy zdobył obrońca. Širvys oprócz strzelenia gola wykonał dobrą pracę w defensywie. Niemniej ta formacja nie wystszegła się błędów, momentami niektórzy piłkarze Finlandii byli kompletnie niepilnowani.
Gwiazda
W tym kontekście niezmiennie należy mówić o Gvidasie Gineitisie, który jako jedyny Litwin gra w ligach Top5, choć w tym sezonie nie łapie się do wyjściowego składu Torino. W grze 21-latka widać, że trenuje na wysokim poziomie, dobrze wykonuje stałe fragmenty gry, stara się rozgrywać piłkę kreatywnie, potrafi celnie uderzyć z dystansu. 21-latek jest kluczową postacią litewskiej reprezentacji a w zeszłym sezonie udało mu się zanotować kilka naprawdę dobrych występów w meczach Serie A. Jeśli chodzi o kadrę to bez wątpienia popisowym meczem było spotkanie z Holandią w którym zaliczył gola i asystę a Litwa przegrała zaledwie 2-3. Ma także na koncie gola z Maltą i Finlandią, jest najlepszym strzelcem swojej reprezentacji w bieżącym cyklu eliminacyjnym.

Stadion
Litwini przyjmą Polskę na obiekcie im. Dariusa i Girėnasa w Kownie, który został przebudowany i oddany do użytku w 2022 roku. Był długo wyczekiwanym stadionem z prawdziwego zdarzenia. Może pomieścić ponad 15 tysięcy osób na trybunach, z kolei na koncertach jest to nawet ponad 40 tysięcy widzów. Wszelkiego rodzaju eventy i wydarzenia stały się kością niezgody między władzami Kowna a federacją ponieważ na przykład koncert Justina Timberlake’a w czerwcu tego roku został zaplanowany z dużym wyprzedzeniem i było jasne, że nastąpi kolidacja z meczami kadry narodowej. Obydwa mecze w tym terminie rozegrano na wyjeździe (Malta w eliminacjach oraz towarzyski z Danią). Wcześniej zdarzało się, że przez koncerty Eda Sheerana oraz Jessiki Shy murawa była w opłakanym stanie i w trybie awaryjnym mecz Ligi Narodów we wrześniu 2024 przenoszono do Mariampola. Trawa w Kownie bardziej przypominała kartoflisko niż boisko do piłki nożnej.
Przed meczem z Polską nic takiego nie nastąpiło, nawierzchnia jest w dobrym stanie i nie powinna w żaden negatywny sposób wpływać na grę piłkarzy.
W sierpniu 2023 Lech Poznań mierzył się tutaj z Żalgirisem Kowno w ramach eliminacji do Ligi Konferencji.

Kibice z Polski
Za sprawą różnych wydarzeń z przeszłości (np. Vėtra – Legia 2007 czy Litwa – Polska w 2011) polscy fani nie mają najlepszej reputacji na Litwie i niedzielne spotkanie będzie traktowane jako spotkanie podwyższonego ryzyka. Z tego też powodu wszyscy kibice z Polski mają wstęp tylko na sektor gości, a dystrybucją biletów nań zajmował się PZPN. Według informacji Kanału Sportowego biało-czerwoni fani otrzymali pulę 3 tysięcy wejściówek ale została ona zwiększona do 4 tysięcy.
Litwini o polskiej scenie kibicowskiej wiedzą dość dużo ponieważ jest ona dla nich interesująca i bardzo barwna. Wielu fanów z Litwy orientuje się w układzie sił na polskim podwórku, zna liczne nazwy klubów, śledzi to co się dzieje. Pewną kwestią zapalną pozostaje fakt, o który czasem mnie pytacie: „Czy na Litwie nadal nas nie lubią”? Jest na pewno wiele ran, które nie do końca się zagoiły, są uśpione konflikty (np. Żalgiris Wilno i Lech Poznań), da się znaleźć osoby z nastawieniem antypolskim. Ja osobiście nigdy na Litwie nie miałem problemów za to, że jestem Polakiem, jedyne tego typu nieprzyjemności spotkały mnie ze strony 2-3 osób w internecie. Na litewskich ulicach nie panują w żaden sposób negatywne nastroje względem Polski, choć jeśli ktoś będzie bardzo chciał to znajdzie i taki klimat.
Na nogi na pewno zostanie postawiona policja, to za sprawą wspomnianych negatywnych doświadczeń z przeszłości. Z drugiej strony ostatni mecz w Kownie z udziałem Lecha Poznań był bardzo spokojny i nie doszło do żadnych zajść na linii służby porządkowe – kibice. Przemarsz fanów Kolejorza wzbudził ogromne zainteresowanie, właściciele barów mogli liczyć na solidny utarg a jednocześnie policjanci nie byli zmuszeni do żadnych interwencji.

Prognozy
Litwini w trwającym cyklu eliminacyjnym udowodnili, że potrafią postawić się lepszym na papierze drużynom i zdobycie 3 punktów przeciwko nim nie musi być wcale lekkim wyzwaniem. Być może to także klucz do zrozumienia czemu najpierw męczyli się z Maltą a potem świetnie zagrali z Holandią – Litwa zazwyczaj jest zespołem słabszym, który musi się bronić i liczyć na kontry. Narzucenie swoich warunków gry Maltańczykom było dla nich rzadką i problematyczną sytuacją.
Kluczowym aspektem będzie szybkie strzelenie bramki. Defensywa litewska potrafi się zorganizować, ustawić i bronić. Z drugiej strony zdarzają się jej proste błędy, kiksy i takie prezenty od rywali trzeba będzie umieć wykorzystać. Litwa w pierwszym meczu z Polską pokazała zresztą, że nie zamierza się tylko zamykać na własnej połowie, potrafili podejść wysoko, doskakiwać do polskich obrońców. Podobnego nastawienia należy spodziewać się w niedzielnej potyczce. Na pewno w pierwszej połowie Litwa spróbuje namieszać trochę przy naszym rozgrywaniu piłki jednocześnie pilnując tyłów. Przełamanie takiej zapory z każdą upływającą minutą będzie coraz trudniejsze, zwłaszcza że na dużą opiekę będzie mógł liczyć Robert Lewandowski.
Polacy powinni wystrzegać się stwarzania Litwinom okazji ze stałych fragmentów gry, w szczególności z bocznych sektorów. Gvidas Gineitis potrafi świetnie dośrodkować, wysunięci boczni obrońcy Justas Lasickas i Pijus Širvys angażują się w ofensywne akcje a drugi z nich udowadniał już, że ma także instynkt strzelecki. Wspomniany wyżej Gineitis nie powinien mieć dużo miejsca przed bramką Polaków – potrafi groźnie uderzyć sprzed pola karnego. Udowodnił to w pierwszym meczu z Finlandią zdobywając naprawdę urodziwego gola.
Osobiście prognozuję trudny mecz, który zakończy się niewielkim, maksymalnie dwubramkowym zwycięstwem Polaków.
fot. Polsat Sport







