Ma dopiero 18 lat i wielką przyszłość przed sobą. Gdyby nie piłka nożna, najprawdopodobniej nigdy w Polsce by się nie znalazł. Titas Milašius błyszczał w Escoli Varsovia, był kluczowym zawodnikiem drużyny walczącej w Centralnej Lidze Juniorów. Był na testach w Danii, Anglii czy Słowacji, lecz to dopiero Wisła Płock zdecydowała się dać Litwinowi poważną szansę.
Z „Nafciarzami” litewski skrzydłowy związał się już zimą. W tygodniu trenował z pierwszą drużyną Wisły, zaś w weekendy wspierał Escolę w CLJ. Z płockim klubem był na zgrupowaniu na Cyprze. W drużynie spotkał się z Justinasem Marazasem, któremu udzielał lekcji języka polskiego. Dziś Milašius jest już jedynym Litwinem w zespole, gdyż Wisła nie wykupiła Marazasa z FK Riteriai.
Sam debiut nie był dla 18-latka niestety zbyt udany. W przegranym meczu 2. kolejki Ekstraklasy z Lechem Poznań (0-4) został zmieniony już w 32. minucie. Przed zejściem z boiska Milašius zdążył zarobić jeszcze żółtą kartkę. Ten jeden mecz nie powinien być jednak dla przyszłego trenera Wisły żadnym wyznacznikiem. Litewski skrzydłowy dobrze prezentował się przecież w sparingach, w spotkaniu z Olimpią Grudziądz zdobył piękną bramkę. Bez wątpienia słabą grę w premierowym występie mogą tłumaczyć nerwy i stres związane z takim przeżyciem, zwłaszcza że mówimy o 18-latku. Sam Titas jest niesamowicie ambitnym zawodnikiem, który bardzo wysoko stawia sobie poprzeczkę. W przyszłości bardzo chciałby grać w Atletico Madryt. Mimo młodego wieku gra w litewskiej kadrze U21, więc miejmy nadzieję że niezbyt udany debiut to tylko wypadek przy pracy, bowiem zarówno w kadrze jak i w klubie Titas dokonał dużego skoku z piłki juniorskiej. Sam jednak podkreślał w wywiadzie z „Bałtyckim futbolem” (jeszcze za czasów gry w Escoli), że jego celem jest przejście do seniorskiego futbolu. Choćby z tego powodu odrzucił ofertę z duńskiego Velje, które zaproponowało mu jedynie grę w drużynie U19.
Titas Milašius to zawodnik o dużej ambicji i potencjale. Na pewno ma do zaoferowania Wiśle więcej niż to co pokazał w meczu z Lechem. Dla młodego Litwina kluczowe będzie to, jak podejdzie do niego nowy trener, czy będzie uwzględniał go w swoich planach. Na pewno jednak Milašius zasługuje na kolejną szansę. Wraz z czasem Wisła Płock może mieć z niego dużo pożytku, Litwina trzeba jeszcze po prostu w pełni wdrożyć w seniorską piłkę.
Fot. Michał Łada / Wisła Płock







