Valērijs Šabala: „Prowadziłem rozmowy z ŁKS-em Łódź, jak i Górnikiem Zabrze”

Dość obszerny wywiad z Valērijsem Šabalą przeprowadził dla „Bałtyckiego futbolu” Szymon Góralski, który prawie 3 miesiące temu rozmawiał także z Igorsem Tarasovsem. Nowy nabytek Miedzi Legnica został zapytany o sprawy klubowe, reprezentacyjne, oraz o wspomnienia związane ze swoją karierą. Serdecznie zapraszam więc do lektury wywiadu, który Szymon niedawno przeprowadził z napastnikiem reprezentacji Łotwy!

Szymon Góralski: W jaki sposób rozpoczęła się twoja przygoda z piłką nożną?

Valērijs Šabala: Pierwszy raz poszedłem na trening niedaleko swojego domu i trenowałem ze starszymi kolegami. Nie podobało mi się tam i powiedziałem, że więcej tam nie pójdę. Tata zabrał mnie do akademii Skonto Ryga, gdzie treningi spodobały mi się. Był to 1999-2000 rok.

Jak wspominasz debiut w najwyższej klasie rozgrywkowej na Łotwie?

Debiutowałem 3 dni po 15. urodzinach. Był to mecz z Ventspilsem na wyjeździe. Już po pierwszej połowie przegrywaliśmy chyba 0:3. Trener postanowił wpuścić mnie na boisko. Fajnie było. Wszedłem można powiedzieć jako młodzieżowiec, bo miałem 15 lat. Ventspils grał w lidze Europy i byli dla mnie to prawdziwi piłkarze, bo sam jeszcze wtedy nim tak naprawdę nie byłem.

Wtedy w Ventspilsie grał Vitālijs Astafjevs. Z perspektywy gry na boisku – jak byś go ocenił?

To bardzo dobry piłkarz, który kontrolował cały środek boiska. Często był przy piłce, świetnie potrafił ją odbierać. Potrafił też dobrze uderzyć z dystansu.

Później przyszedł okres gry w Skonto Ryga. Jak oceniasz te 3 sezony?

Był to dobry dla mnie okres regularnej gry. Przyszedłem po mistrzostwie kraju. Bardzo dobrze wspominam współpracę z trenerem Paharsem, który był świetnym napastnikiem. Na treningach udzielał mi dużo cennych wskazówek. Pierwszy rok jeszcze nie grałem dużo, zajęliśmy 4. miejsce i strzeliłem 2 albo 3 gole. Zdecydowanie więcej wchodziłem z ławki niż grałem w pierwszym składzie. Drugi sezon był lepszy bo strzeliłem chyba 11 bramek i zostałem najlepszym młodym piłkarzem Virslīgi. Po tych dwóch sezonach nastąpiła zmiana na stanowisku trenera. Paharsa zastąpił Tamaz Pertia. Pod jego wodzą strzeliłem 15 bramek i dostałem powołanie do dorosłej reprezentacji, którą wtedy prowadził Aleksandrs Starkovs.

Po tym sezonie trafiłeś do Club Brugge. Czy zgłaszały się po Ciebie inne  europejskie kluby?

Miałem propozycje z Club Brugge i Chievo Werona, które wtedy grało w Serie A. Wybrałem Belgię gdyż oceniłem, że będzie to dla mnie lepszy wybór.

Co poszło nie tak w Club Brugge?

W okresie przygotowawczym została podjęta decyzja, że zostanę wypożyczony do Anorthosisu Famagusta. Dyrektor sportowy belgijskiego klubu uznał, że jestem za słaby na pierwszy zespół, a za mocny na drugą drużynę, stąd to wypożyczenie. Mogłem trenować z pierwszą drużyną i grać w rezerwach, ale wybrałem opcję z grą na Cyprze.

Poźniej, po Cyprze, przyszło Ci grać w innych krajach – Czechy, Słowacja. Jak oceniasz ten okres swojej kariery?

W FK Jablonec grałem wszystkie mecze w pierwszym składzie, zarówno w lidze jak i w krajowym pucharze. W półfinale Pucharu Czech doznałem kontuzji, która nie tylko wyeliminowała mnie z finału, ale i na najbliższe 2 miesiące. W pozostałych klubach aż tak dobrze mi nie szło. Okres ten generalnie wspominam bardzo dobrze, choć zbyt częsta zmiana krajów, miast, powodowała że nie było lekko. Myślę jednak, że dało mi to dużo doświadczenia, które później zaprocentowało.

W Polsce jesteś już kilka lat. Przez ten okres strzeliłeś blisko 30 goli. Czy jest to wynik zadowalający czy jednak można było zdobyć ich więcej?

Można było, gdyż miałem kilka niezłych sytuacji, szczególnie w ostatnim sezonie w Podbeskidziu w rundzie wiosennej. Niestety ich nie wykorzystałem. Na jesień strzeliłem 8 bramek a wiosną tylko 4. Jak się okazało moje bramki pozwoliły zostać królem strzelców 1 Ligi.

Był Tobą zainteresowany ŁKS Łódź. Dlaczego nie przeszedłeś do tego klubu?

Dzwonili do mnie włodarze ŁKS-u, wysłali propozycję kontraktu, porozmawialiśmy o szczegółach. Trener mówił, że jest bardzo zainteresowany ale na razie mają 24 zawodników, musieliby z kimś rozwiązać kontrakt aby pojawiła się szansa. Musiałbym czekać aby otrzymać propozycję, więc zrezygnowałem i tak to się skończyło.

Czy była konkretna oferta z RFS-u Ryga?

Właściciel RFS-u dzwonił do mojego menadżera i mówił, że jest zainteresowany pozyskaniem mnie do zespołu. Ja powiedziałem, że nie ma tematu ponieważ miałem propozycje z Polski i z innych krajów.

Ostatecznie trafiłeś do Miedzi Legnica. Jak do tego doszło?

Jednocześnie prowadziłem rozmowy z ŁKS Łódź, jak i Górnikiem Zabrze, ale czekałem 10-14 dni i w tym czasie pojawiła się propozycja z Miedzi Legnica. Zaakceptowałem warunki jakie mi zaproponowano. Do tego, co ważne, dzwonił do mnie co kilka dni trener Dominik Nowak, który był bardzo chętny abym trafił do jego zespołu, ponieważ pasowałem do jego filozofii gry. Bardzo mi się to spodobało, bo nie tylko np. dyrektor sportowy był mną zainteresowany ale też trener.

Którego ze swoich rodaków grających na Łotwie polecałbyś polskim klubom w ekstraklasie lub na jej zapleczu?

(westchnięcie)

Może Jānis Ikaunieks?

Ma spory potencjał. Uważam jednak, że kiedyś obrał nienajlepszy kierunek, bo nie jest to piłkarz dobry fizycznie. On ma bardzo duże umiejętności techniczne. Myślę, że byłby wzmocnieniem dla polskich klubów.

Czy polska 1. liga jest lepsza od łotewskiej Virslīgi?

Jeśli chodzi o piłkarzy są to bardzo podobne ligi, ale jest kilka rzeczy, które są lepsze w polskiej 1. lidze. Po pierwsze, to moim zdaniem jest lepsze tempo gry, piłkarze są lepiej przygotowani fizycznie i organizacyjnie wygląda to dużo lepiej. Mam na myśli kibiców, boiska treningowe, stadiony, organizację w klubach. Ogólnie cała otoczka wokół futbolu.  Jeśli chodzi o treningi, to na Łotwie przygotowanie do sezonu odbywa się często bez piłki, a w Polsce wszystko jest z. Jak przyjeżdżasz do Polski, to czuć od razu różnicę. Nie jestem w stanie tego określić słowami ale to zupełnie co innego.

Przejdźmy do wątku reprezentacyjnego. Jak wspominasz swój debiut?

Był to mecz z Katarem, a 3 dni później zagrałem z Turcją strzelając swoje pierwsze bramki. Miałem wtedy niespełna 19 lat i dobry sezon na Łotwie za sobą. Była to dla mnie spora niespodzianka, że zostałem zauważony przez Aleksandrsa Starkovsa. Jak byłem młodszy to marzyłem o grze w reprezentacji swojego kraju. To było wspaniałe uczucie zagrać dla Łotwy, a na dodatek w drugim meczu strzeliłem dwie bramki z Turcją – taki wielki zespół. Później zagrałem mecz w eliminacjach wchodząc na końcówkę meczu. Tam była fajna atmosfera, bo z Bośni przyjechało 3-4 tysiące kibiców.

Pierwszy gol w eliminacjach do Mistrzostw Europy lub Świata miał miejsce 15.10.2013 roku w domowym meczu ze Słowacją. Jak pamiętasz ten mecz?

Ten mecz nie ułożył nam się najlepiej, bo do przerwy przegrywaliśmy 0:2. Tuż po przerwie strzeliłem kontaktowego gola, a w doliczonym czasie gry wyrównanie dał nam Renārs Rode.

Zagrałeś kilka meczów w reprezentacji z Mārisem Verpakovskisem. Czy to piłkarz, z którym dobrze się Tobie współpracowało się na boisku? Jak dużo można było od niego się nauczyć spędzając czas na zgrupowaniach kadry?

Oczywiście to było bardzo fajne doświadczenie zagrać z nim w jednym zespole. Jak byłem mały to chodziłem na stadiony gdy grał własnie Verpakovskis.  Co zrozumiałe, można było dużo się od niego nauczyć, bo to piłkarz, który grał na najwyższym poziomie włącznie z Ligą Mistrzów w barwach Dynamo Kijów. Poza boiskiem Māris to w porządku człowiek. Jak trzeba to pomagał, podpowiadał. Był to w mojej karierze bardzo pożyteczny czas, bo dużo wyciągnąłem wniosków z tej współpracy.

Jak pamiętasz eliminacje do Euro 2004, i sam turniej?

Z racji tego, że miałem 8-9 lat, niewiele pamiętam. Ale byłem na meczu barażowym z Turcją.  Ludzi było bardzo dużo, sprzedawano bilety kiedy już był komplet. Nie można było zrobić normalnie kroku. Oczywiście sam turniej w Portugalii pamiętam. Z Czechami prowadziliśmy do przerwy, ostatecznie jednak nie udało się zdobyć choćby punktu. Pamiętam, że przy jednej z bramek dla Czechów była kontrowersja czy piłka wyszła poza boisko. Pamiętam jeszcze 0:0 z Niemcami i sędzia Mike Riley nie podyktował wtedy 100%-owego karnego.

Moim zdaniem nawet mógł trzy.

No tak, tak, ale niestety nie mieliśmy choćby jednego karnego. Do tego jeszcze pamiętam jeszcze rajd Verpakovskisa przez pół boiska, ale nie zakończył tego skutecznym strzałem. Z Holandią mentalnie chyba nie daliśmy rady i być może zabrakło sił.

Przejdźmy jeszcze kolejnych eliminacji, w których grałeś. W eliminacjach do francuskiego Euro strzeliłeś 3 gole. O mały włos byłyby nawet 4. Zajęliście co prawda ostatnie miejsce, ale kilka meczów było bardzo dobrych. Czego zabrakło np. w dwóch meczach z Czechami (1:1, 1:2) oraz w wyjazdowym meczu z Islandią (2:2)?

No tak, z Czechami niewiele brakowało. Zamiast wygrać 2:0 zremisowaliśmy, a mogliśmy przegrać. Nie wiem czego zabrakło w tych meczach. Może sił, może za bardzo się cofnęliśmy zamiast grać swoją piłkę.

To zapewne mówisz o wyjazdowym meczu z Czechami, bo w rewanżu oraz w Reykjaviku to wy w drugich połowach zdominowaliście rywala.

Trudno mi powiedzieć czemu nie weszliśmy dobrze w mecz. W Reykjaviku strzeliliśmy bramki i wróciliśmy do gry. Mieliśmy wtedy dobrą drużynę, bo większość grała za granicą i to regularnie. Obecnie mamy 6-7 piłkarzy poza Łotwą, a reszta gra w Virslīdze, wtedy było odwrotnie.

Kolejne eliminacje do Mistrzostw Świata w Rosji. Tu już te mecze nie wyglądały tak dobrze, szczególnie z Wyspami Owczymi, choć paradoksalnie zdobyliście więcej punktów. Jakbyś je opisał?

Tak ale tam też mieliśmy mocną grupę (Portugalia, Szwajcaria, Węgry). Choć przegraliśmy ze Szwajcarią tylko 0:1, a mieliśmy kilka sytuacji do zdobycia bramek. Podobnie było w Budapeszcie. Przegraliśmy 1:3. Wszystkie bramki straciliśmy ze stałych fragmentów gry. Do tego przy 1:2 mieliśmy kilka sytuacji bramkowych. Niestety nie wykorzystaliśmy ich, a Węgrzy potem nas dobili. Kilka meczów mieliśmy niezłych, jednak tylko punkt zdobyty w meczach z Wyspami Owczymi, i to bez strzelonego choćby jednego gola, to było zdecydowanie poniżej naszych oczekiwań.

Obecnie w eliminacjach do Euro 2020 zagrałeś raz w Skopje. W nich na razie jesteście bez punktu i z jednym golem. Jak ocenisz mecze wyjazdowe?

W Macedonii zagraliśmy bardzo słabo, natomiast z Polską wyglądało to mógłbym powiedzieć dobrze. Polska to dla nas jest topowa europejska reprezentacja. W meczu w Warszawie mieliśmy dwie stuprocentowe sytuacje Gutkovskisa i Karašausksa przy 0:0, a taka drużyna jak Polska doczekała się swoich sytuacji i strzeliła bramkę. Widać od razu różnicę w tym, że my nie potrafiliśmy wykorzystać swoich okazji, a Polska potrafiła.

Choć to też nie było tak, że Polska strzeliła gola w pierwszej sytuacji.

Tak, tak. Chodzi o to, że my w takim meczu jak z Polską nie będziemy mieli 5-7 100%-owych sytuacji i musimy wykorzystywać co mamy.

Jak wytłumaczyć porażkę z Izraelem 0:3, i przede wszystkim ze Słowenią 0:5?

W jednym wywiadzie powiedziałem, że mecz ze Słowenią to był najgorszy jaki widziałem będąc w kadrze, a jestem już w niej jestem około 5 lat i mam 52 mecze plus kilka byłem na ławce rezerwowych, więc wychodzi około 60.

Ja uważam, że jeszcze z Andorą u siebie w Lidze Narodów było podobnie, choć skończyło się na 0:0.

Nie. Nie było tak źle. Ze Słowenią był najgorszy. Naprawdę nie wiem co się stało w ostatnich dwóch meczach. Wyglądało to fatalnie.

Za kadencji Patelainena najczęściej  na pozycji nr 9  grałeś Ty. Inaczej jest obecnie, gdy trenerem jest Slaviša Stojanović. Zagrałeś 80 minut w Skopje z Macedonią Północną. Jak do tego podchodzisz?

Podchodzę do tego spokojnie, ponieważ każdy trener ma swoją taktykę, swoją filozofię gry, budowania zespołu. Taka jest piłka i nie będzie tak, że całe życie od początku będę grał. Muszę czekać na swoją szansę i ją wykorzystać jeśli ją dostanę. Nie jestem na to zły czy coś w tym stylu, bo po prostu to jest dla mnie bodziec, że muszę więcej pracować, więcej bramek strzelać i tyle.

W meczach z Izraelem i Słowenią wystąpił Kristers Tobers. Co o nim sądzisz?

Jest to młody zawodnik, niezły piłkarsko, jednak brakuje mu jeszcze trochę doświadczenia. Nie jest jeszcze przygotowany mentalnie. On potrzebuje czasu, i jak przyzwyczai się do gry na poziomie seniorskim, to myślę że w przyszłości będzie bardzo dobrym zawodnikiem.

Jak oceniasz szanse łotewskich klubów w europejskich pucharach?

RFS ma małe szanse, bo Olimpija Ljubljana to mocna drużyna. Później Riga FC gra z irlandzkim klubem Dundalk i mogą awansować dalej. Oceniam szanse tak na 50/50. Ventspils gra z albańskim klubem Teuta, i szczerze mówiąc nie wiem jaki jest poziom tej drużyny. FK Liepāja? Oni zagrają z Dinamo Mińsk. Myślę, że Białorusini są lepszym zespołem, i mają większe szanse na awans. Procentowo szanse oceniam 65/35 na korzyść Białorusinów.

Ostatnio są spore problemy w łotewskiej federacji. Czy to ma wpływ na kluby i reprezentację?

Trudno mi powiedzieć co dzieje się wewnątrz federacji. Wiem, że są jakieś problemy. Oczywiście to nie jest dobre dla naszej piłki, ale ja nie chce się mieszać w politykę. Skupiam się na grze. Przyjeżdżając na kadrę nie odczuwamy tego, do nas nic dochodzi. Przyjeżdżamy na reprezentację po to żeby trenować i grać.

fot. Miedź Legnica

Share on facebook
Share on twitter

Logowanie