Dziś jak grom z jasnego nieba niespodziewanie spadła informacja o nagłym odejściu Marka Zuba z Żalgirisu Wilno. Na początku na próżno było szukać jakichś powodów, pojawiały się jedynie informacje o tym, że Polak skorzystał z możliwości szybszego rozwiązania umowy za porozumieniem stron. Z upływem czasu okazuje się jednak, że to klub z Wilna był inicjatorem rozejścia się.
Pierwszy trop prowadził do Niemiec, bo tam według plotki Polak miał dostać ofertę stanowiska asystenta trenera w niewymienionym z nazwy klubie. Już przy podpisywaniu kontraktu z litewskim klubem Marek Zub miał zagwarantować sobie możliwość swobodnego odejścia latem. Jednakże okoliczności związane z całą sytuacją zdają się przeczyć wersji klubu – to nie Marek Zub zainicjował rozwiązanie umowy za porozumieniem stron. Na pewno nie robiłby tego 3 dni przed rewanżowym meczem z Honvedem w Lidze Europy. Jeszcze wczoraj na facebookowym story klubu można było znaleźć litewskie tłumaczenie słów Marka Zuba związanych z wagą drugiego spotkania z Węgrami.
Inną dość istotną informacją jest fakt, że prezes Żalgirisu, pani Vilma Venslovaitienė, miała być niezadowolona z pracy polskiego szkoleniowca. Sprawa nie rozbija się o porażkę 1-3 z Honvedem, bowiem słowa krytyki miały paść jakieś 2-3 tygodnie temu. Problem w tym, że w klubie nie ma chyba ani jednej osoby, która cieszyłaby się z tej decyzji. Wyraźny upust emocji w internecie dają kibice, którzy krytykują działania zarządu ws. zmiany na stanowisku trenera. Marek Zub to człowiek, który fanom wileńskiego klubu kojarzy się bardzo dobrze, zbudował tu sobie naprawdę solidną markę. Tym bardziej więc nie są zrozumiałe działania włodarzy, zwłaszcza w tak istotnym momencie sezonu.
Co jeszcze przemawia za tym, że to klub pozbył się Polaka? Praktycznie od razu ogłoszono jego następcę. Nowym trenerem został dotychczasowy szkoleniowiec Stumbrasu Kowno, Portugalczyk Joao Martins. Czy gdyby to Marek Zub zamierzał opuścić klub, to Żalgiris ogłosiłby nowego opiekuna pierwszego zespołu zaledwie kilka godzin później? Ten fakt nie pozostawia więc kibicom stołecznego zespołu żadnych złudzeń co do tego, że to prezes Venslovaitienė postanowiła zrezygnować z usług Polaka. Również w klubie chodzą tego typu wieści, że rozwiązanie umowy z Zubem odbyło się z inicjatywy zielono-białych.
Joao Martins już 18. lipca będzie miał okazję pierwszy raz poprowadzić nowy zespół. To będzie arcyważne spotkanie z Honvedem Budapeszt – rewanż w eliminacjach do Ligi Europy. Naprawdę ciężko stwierdzić co mogło być powodem niezadowolenia Venslovaitienė. Sprawa dotyczy okresu jeszcze sprzed europejskich pucharów. W lidze Żalgiris zajmuje drugie miejsce ze stratą zaledwie 2 punktów do Sūduvy. Zielono-biali może nie grają jakiegoś porywającego futbolu, ale ich styl nie powoduje, że odstają od lidera tabeli, albo notują złe rezultaty. Niestety nie wiadomo co przyszło do głowy włodarzom Żalgirisu. Jedno jest pewne – tą decyzją sympatii kibiców sobie nie zaskrobili, i zapewne ci zwrócą na to uwagę w czwartkowym spotkaniu.
fot. Saulius Čirba, fkzalgiris.lt







