Tomasz Byszko, który niedawno dołączył do sztabu trenerskiego FK Transinvest opowiedział Bałtyckiemu futbolowi o swoich pierwszych wrażeniach z nowego miejsca pracy. Porozmawialiśmy o kilku różnych kwestiach, w tym o okolicznościach znalezienia się w Wilnie.
„Jak tylko dostałem telefon od trenera Donatasa Vencevičiusa zdecydowałem się przyjechać do Wilna.” – nie ukrywa Tomasz Byszko. Co ciekawe, trener od pewnego czasu interesował się już zmaganiami dwóch najwyższych poziomów rozgrywkowych na Litwie, a nawet miał już wcześniej propozycję poprowadzenia jednego z zespołów z zaplecza! „Nazwy nie chciałbym zdradzać ale w styczniu sprawy rodzinne nie pozwoliły mi zostać na Litwie.” – tłumaczy.
Pierwsze wrażenia 31-latka z Litwy są pozytywne, Byszko najbardziej podkreśla determinację i pracowitość grupy. Są oczywiście różnice względem Polski: stadiony, kibice, telewizja zdecydowanie są na niższym poziomie niż u nas. Jak jednak przyznaje sam trener nie przyjechał na Litwę aby narzekać i momentalnie wymienia zalety swojego klubu: Transinvest się rozwija, buduje swoją bazę treningową za miesiąc otwiera nowe boisko, które będzie służyło do codziennej pracy. Wielką niewiadomą wciąż pozostaje potencjalny udział drużyny w europejskich pucharach za sprawą wywalczenia pucharu Litwy w zeszłym roku, ale UEFA podejmie decyzję bliżej lata.
Jak podkreśla Byszko celem drużyny będzie zajęcie jak najwyższej pozycji w lidze, choć dla beniaminka nigdy nie jest to łatwe zadanie. Udało się już jednak sprawić pierwsze niespodzianki i Transinvest zdołał pokonać faworyzowane drużyny: Hegelmann FC czy FA Szawle. Dodaje, że na ten moment klub ma wszystko co niezbędne, a niedługo dojdzie do wspomnianego wyżej rozwoju klubowej infrastruktury, ma nadzieję, że będzie także więcej narzędzi do analizy treningów i meczów. „Jeżeli chodzi o życie codzienne, to niczego szczególnego nie zauważyłem, jeżeli mam być szczery to nie miałem nawet na to czasu, bo od samego początku zabraliśmy się do pracy.” – tłumaczy Byszko.
31-latek nie jest jedynym Polakiem w Wilnie. Trenerem grającego w I Lydze FK Riteriai od tego sezonu jest Sławomir Cisakowski. „Poznaliśmy się w Polsce gdy Sławek pracował w Stali Rzeszów, a ja w Podbeskidziu Bielsko Biała. Mamy kontakt i mam nadzieję, że uda mi się obejrzeć na żywo poczynania FK Riteriai” – mówi Byszko. Trenerów z Polski mamy zatem na Litwie już dwóch, teraz czas na ruch ze strony piłkarzy. Ostatnim Polakiem w A Lydze był Dawid Smug, który w 2018 roku bronił bramki Atlantasu Kłajpeda.
Fot. Szymon Jaszczurowski







