Żalgiris Wilno nie bez trudu uporał się z macedońską Strugą eliminując rywala na trudnym terenie. Valmiera z kolei jako debiutant wstydu nie przyniosła, aczkolwiek przed nią jeszcze dużo pracy.
Zadanie wykonane
Po rozczarowującym 0-0 u siebie Żalgiris Wilno czekał trudny wyjazd do Macedonii Północnej. Wczoraj w Ochrydzie (tam gra Struga) termometry pokazywały 29 stopni, w dodatku to tym razem Litwini musieli przystosować się do nowych warunków. Historia pokazuje także, że dla Bałtów wyprawy na Bałkany nigdy nie były łatwe.
Także i ten mecz niejako wpisał się w ten trend. Samo spotkanie było dość ciężkie do oglądania. Piłkarze nie rozpieszczali widzów i niskiej jakości gry nie zmieniły 3 strzelone bramki. A jako pierwsi strzelanie rozpoczęli gospodarze. W 75 minucie z rzutu karnego gola zdobył Besart Ibraimi. Kluczowa okazała się bardzo szybka odpowiedź Żalgirisu. Zaledwie 3 minuty później wyrównał Białorusin Jurij Kendysz, a w 83. minucie gościom pomógł zawodnik Strugi Sava Radić, który zanotował trafienie samobójcze. W następnej rundzie na Litwinów już czeka tureckie Galatasaray, które jest zdecydowanym faworytem tej potyczki.

Wielka chwila
Prawdziwe święto piłki nożnej miało dziś miejsce w Valmierze. Na stadion im. Jānisa Daliņša przyszedł komplet 1250 widzów. Rywalem miejscowego klubu była Olimpija Lublana, która na północny-wschód Łotwy przybyła ze skromną, jednobramkową zaliczką po wygranej 2-1 u siebie. Słoweńcy musieli zatem przede wszystkim nie dopuścić do utraty bramki aby nie martwić się o losy dwumeczu. I awans udało się wywalczyć, choć bez czystego konta.
Przyjezdni naturalnie przez cały czas mieli wszystko pod kontrolą, a Valmiera starała się walczyć. Mimo wszystko po stracie goli w 33. i 64. minucie przegrywała już 0-2. Należy jednak oddać, że zespół Jurģisa Kalnsa wyglądał dużo lepiej niż przed tygodniem w Lublanie, i przede wszystkim był akywniejszy w ofensywie. Podobnie jednak jak poprzednio stanęło na jednej bramce, i to pod koniec meczu, w momencie kiedy rywal miał w zasadzie pewną sytuację. Tak czy owak gol Camilo Meny z 84. minucie spowodował wybuch radości na kameralnym stadionie, który pierwszy raz w swojej historii miał okazję gościć tak wielki futbol. Valmiera po tym dwumeczu przechodzi do Ligi Konferencji, a tam już czeka Tre Penne z San Marino, czyli dużo łatwiejszy rywal.







