Z 44 rywalami mierzył się łącznie Žalgiris Wilno w europejskich pucharach, ale z żadnym tak często jak z norweskim Bodo/Glimt. Już jutro obydwa zespoły spotkają się w ramach pierwszego meczu III rundy eliminacji do Ligi Mistrzów.
To będzie już trzeci raz w ciągu ostatnich dwóch lat kiedy Bodo i Žalgiris wpadają na siebie, ale dopiero premierowe starcie obydwu zespołów w eliminacjach do najbardziej prestiżowych rozgrywek klubowych w Europie. Poprzednie dwa starcia odbywały się w ramach kwalifikacji do Ligi Europy oraz Ligi Konferencji.
Dotychczasowy bilans zdecydowanie przemawia na korzyść Norwegów, którzy ani razu nie przegrali z Žalgirisem. Pierwszy raz obydwie drużyny spotkały się w sezonie 20/21 w II rundzie eliminacji do Ligi Europy. W tamtym czasie ze względu na sytuację epidemiologiczną na świecie rozgrywano tylko jeden mecz, który zakończył się zwycięstwem Bodo 3-1. Okazja do rewanżu nadeszła już rok później kiedy los skojarzył obydwie drużyny w fazie play-off o Ligę Konferencji. Tym razem emocji było więcej – pierwszy mecz zakończył się remisem 2-2, zaś w rewanżu minimalnie lepszy okazał się zespół Bodo/Glimt, który wygrał 1-0 i awansował do fazy grupowej.
W tym roku również możemy spodziewać się zaciętej rywalizacji zważywszy na to, że Žalgiris w dobrym stylu pokonał w dwumeczu Malmö (1-0, 2-0), zaś Norwegowie nie wystrzegli się wpadki w pierwszym meczu z mistrzem Irlandii Północnej, Linfield, który przegrali 0-1. Fakt, w rewanżu Bodo efektownie odrobiło straty gromiąc rywala aż 8-0, ale nie oznacza to że Norwegowie są nieomylni i nie do pokonania. Žalgiris fazę grupową Ligi Konferencji już osiągnął, ale w obliczu tak dobrej gry apetyty w Wilnie wcale nie muszą ograniczać się tylko do tego co udało się jak dotąd osiągnąć.
Fot. Žalgiris Wilno







