Kulisy odejścia Andrisa Rihertsa z Rigi FC

Andris Riherts udzielił pierwszego wywiadu po odejściu z Rigi FC, którą trenował około trzy miesiące. W audycji „Futbolbumbas” prowadzonej przez dziennikarza Edmundsa Novickisa opowiedział o różnych wątkach związanych z mistrzem Łotwy, a także o odpadnięciu z europejskich pucharów z mistrzem Gibraltaru.

„W profesjonalnym środowisku piłkarskim słowo takie jak „człowieczeństwo” nie zawsze dotyczy najwyższego szczebla” – tak 40-latek opisał moment, w którym Riga ogłosiła zakończenie obopólnej współpracy. Trener przyznał, że jeszcze tego samego dnia prowadził trening z zespołem, i dopiero po nim został powiadomiony o zwolnieniu, więc nie było to dla niego ogromnym zaskoczeniem. Zabrakło w tym wszystkim jedynie właściwej chronologii, ale Riga słynie wręcz z różnego rodzaju zachowań wobec piłkarzy czy trenerów, które krążą później jako anegdoty.

Jak w programie przyznał sam Riherts, do odejścia gotów był już po przegranym dwumeczu z Lincoln Red Imps. Trener przekazał kierownictwu klubu, że bierze na siebie całą odpowiedzialność. W tej sytuacji spodziewał się dwóch scenariuszy – albo Riga zachowuje zaufanie do niego, albo obie strony podają sobie ręce i rozstają się. Tymczasem po zarządzie mistrzów Łotwy nie było widać żadnej dalszej reakcji, więc Riherts pracował dalej. Przez około 2 tygodnie… Sam zainteresowany nie potrafi wyjaśnić, czy był to czas konieczny dla kierownictwa aby tę decyzję podjąć. „Znam styl pracy tego klubu i to, co się wydarzyło, nie powinno mnie teraz dziwić” – skwitował.

Relacje z „górą” Riherts określił jednak jako poprawne, choć unikał wchodzenia w szczegóły. Nie ma jednak wobec nich żadnych większych zarzutów, twierdzi że ludzie którzy pracują tam od początku istnienia klubu naprawdę go kochają i są gotowi o niego walczyć. Dodał także, że piłkarze Rigi nie potrzebują… trenera, są w stanie sami grać.

Przytoczoną wcześniej porażkę z Lincoln Red Imps Riherts wspomina z rozczarowaniem, ale jednocześnie wskazuje, że może być to cenna lekcja na przyszłość. Trzeba wyciągnąć z niej wnioski, i spróbować innych metod, gdyż jego zdaniem klub z ogromnymi ambicjami i dobrą infrastrukturą nie wie jeszcze sam jak ma osiągnąć swoje cele. Dodał, że Riga ma dobrych piłkarzy, ale Lincoln miał bardzo dobrą drużynę. Ukryty przekaz w tym zdaniu oddaje chyba dość dobrze Rigę jako zespół.

Kilka dni temu mistrzowie Łotwy rozwiązali umowę z napastnikiem Kule Mbombo, który po meczu z BFC Daugavpils prawie został zaatakowany przez swojego kolegę z zespołu, Robertsa Ozolsa.

fot. Riga FC

0 0 głosów
Article Rating
Share on facebook
Share on twitter
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Logowanie