Przed sezonem działacze Žalgirisu Kowno nie kryli swych wielkich ambicji. Mieli dość bycia tylko trzecią drużyną Litwy, ten rok miał przynieść jeszcze wyższą lokatę. Początek zwiastuje jednak, że w Kownie za brązowymi medalami mogą jeszcze zatęsknić.
Zaledwie 2 zwycięstwa w 9 meczach, 3 remisy i 4 porażki. Daje to 9 punktów, przy takiej samej liczbie strzelonych goli i 11 straconych, łącznie mamy obraz, który można podsumować jednym słowem: bylejakość. Choć to dopiero wstępna faza sezonu, to jednak im wcześniej w Kownie zdadzą sobie sprawę, że osiągnięcie zamierzonych celów jest mało realne, tym więcej być może uda się z tego uratować. Problem w tym, że póki co bylejakość dotyczy każdego aspektu związanego z drużyną, a miejsce i bilans w tabeli jest tego tylko odzwierciedleniem.
Dzisiejszy mecz Žalgirisu z FK Riteriai oglądałem od ok. 65 minuty, czyli już z perspektywy zespołu z Kowna jako drużyny goniącej wynik – Riteriai strzeliło gola 3 minuty wcześniej. I szczerze mówiąc piłkarze Žalgirisu w żaden sposób nie wyglądali jakby im na tym wyrównaniu zależało, a przy okazji mogli stracić jeszcze jednego gola, ale zawodnik Riteriai w dobrej sytuacji strzelił obok bramki. Faktem jest, że od straty bramki Žalgiris częściej przebywał na połowie rywala, ale nie wynikało z tego absolutnie żadne zagrożenie, mimo ataków różnymi strefami. Wrzutki ze skrzydeł wyglądały jakby były robione kompletnie na ślepo, i w efekcie lądowały daleko poza zasięgiem napastników, albo wyrzucały ich nawet poza pole karne. Z kolei ofensywa środkiem obfitowała w brak jakiegokolwiek przemyślenia i podejmowania decyzji. Kończyło się to prostymi stratami po niecelnym podaniu, albo gdy napastnik po prostu bez przekonania próbował robić slalom między zagęszczającymi się szykami obronnymi.
I jeżeli gra Žalgirisu ma nadal być takim nieprzyjemnym dla oka „męczeniem buły”, to podium w tym roku będzie mrzonką, utopią. Nawet zakwalifikowanie się do europejskich pucharów z taką postawą na boisku może okazać się zbyt trudnym zadaniem. Bardzo niepokoi mnie też to, co potencjalnie klub z Kowna może pokazać latem na arenie międzynarodowej. W obecnej dyspozycji skończyłoby się jeszcze większą kompromitacją niż w 2021 roku, kiedy dwumecz z The New Saints skończył się dwucyfrową porażką (1-10).
Z niemocy obydwu Žalgirisów (bo ten z Wilna też miewał wpadki) oraz Sūduvy korzysta FK Panevėžys, który rok temu finiszował na 4. miejscu za plecami Žalgirisu Kowno. Piłkarze z Poniewieża zasłużenie zajmują obecnie pierwszą lokatę w rozgrywkach A Lygi. Tuż za nimi jest Hegelmann FC prowadzony przez Andriusa Skerlę, a podium zamyka FK Riteriai.
Fot. Žalgiris Kowno







