Czy i czym Poniewież może zagrozić Jagiellonii?

Mistrz Litwy FK Poniewież dość niespodziewanie rozprawił się z HJK Helsinki wygrywając dwumecz 4-1. Teraz przed podopiecznymi Stijna Vrevena znacznie trudniejsze zadanie. W II rundzie eliminacji do Ligi Mistrzów czeka Jagiellonia Białystok.

W niniejszym tekście pochylę się nad aktualną sytuacją drużyny FK Poniewież oraz tym, co pokazała w dwumeczu z HJK. Pod względem sportowym nie był to pojedynek na najwyższym poziomie, mimo że wynik mógłby sugerować co innego. Z przebiegu tych dwóch spotkań sztab Jagiellonii może wyciągnąć kilka istotnych wniosków.

Prezenty

Wyeliminowanie HJK to bez wątpienia największy sukces w krótkiej, bo niespełna 10-letniej historii klubu. Największe wrażenie zrobił oczywiście pierwszy mecz wygrany 3-0. Ten wynik jak się okazało w zasadzie rozstrzygnął losy pojedynku i sprawił, że Stijn Vreven mógł podejść do rewanżu z lekką głową, aczkolwiek trzeba było liczyć się z tym, że Finowie mogą rzucić wszystko na jedną kartę i próbować odrobić stratę.

Sęk w tym, że przez cały czas mistrzowie Finlandii ułatwiali swoim rywalom zadanie. To HJK bardziej ten dwumecz przegrał, niż Poniewież wygrał. Pierwsze spotkanie to festiwal błędów w defensywie. „Litwini kompletnie obnażyli największą bolączkę rywala, czyli ich grę defensywną. W polu karnym Finów ciągle było nerwowo.” – tak opowiadał mi o porażce 0-3 Mateusz Dubiczeńko, ekspert i pasjonat ligi fińskiej. W ofensywie też nie było lepiej. W pierwszym meczu HJK nie potrafiło nawet stworzyć żadnej konkretnej sytuacji w odpowiedzi, z kolei w rewanżowym starciu przez ponad pół godziny nie oddało celnego strzału na bramkę. I choć 7 minut przed końcem pierwszej połowy udało się zdobyć Finom wreszcie gola (Lee Erwin głową po wrzutce Santeriego Hostikki), to kilka minut później znów podarowali przeciwnikowi gola. Michael Boamah fatalnie podał wszerz boiska, Aapo Halme przegrał pojedynek biegowy, zaś Ernestas Veliulis sfinalizował całą sytuację golem. Ponownie defensywa była najsłabszą formacją HJK.

fot. FK Poniewież

Proste ale skuteczne

Generalnie zespół Poniewieża również nie pokazał niczego szczególnego, piłkarsko obydwie odsłony dwumeczu stały na słabym poziomie. Mimo to wielu kibiców czy obserwatorów pozostaje dość sceptycznym w kwestii stawiania Jagiellonii jako faworyta. Nie do końca to rozumiem. Mistrzowie Polski górują nad mistrzem Litwy w praktycznie każdej dziedzinie – od tak przyziemnych spraw jak wartość kadry na portalu Transfermarkt (Jagiellonia ma ponad 3 razy droższy skład), przez infrastrukturę, finanse, na czystej jakości kończąc. Poniewież w chwili obecnej kluczowym zawodnikom jest w stanie zaoferować 5-7 tysięcy euro miesięcznej pensji, to nie robi żadnego wrażenia z polskiej perspektywy. Jednego z czołowych zawodników drugiej linii, Nicolasa Gorobsova, pod koniec 2021 roku bardzo dobrym kontraktem kusiła Wieczysta Kraków, ale pomocnik wybrał wówczas ofertę Żalgirisu Wilno. No i wreszcie – Poniewieżowi w lidze idzie bardzo źle. Choć strata do pierwszej piątki nie jest jakaś ogromna, to jednak należy pamiętać, że to najgorszy obrońca tytułu w historii niepodległej Litwy. Punkty mistrzowi zabierali wszyscy – silniejsi, średniacy, a nawet ci słabsi, z beniaminkiem TransInvest na czele.

Wracając do pojedynku z HJK, który okazał się swoistym przełomem, Poniewież pokazał prosty futbol, bazujący na bezpiecznych podaniach do stojącego w pobliżu kolegi. Czasami próbował konstruować dynamiczne akcje, niemniej miał problemy z ich finalizacją, a przynajmniej w drugim meczu, w którym padła tylko 1 bramka ze strony Litwinów. To co rzuciło mi się w oczy (na plus) to dwie rzeczy. Pierwsza – pod naciskiem próbowali szybko operować piłką na małych przestrzeniach i wyjść spod pressingu, zamiast po prostu wybić piłkę. Druga – czasami stawiali na ostrzejszy odbiór piłki lub też sami nieco wyżej podchodzili do linii obronnej HJK. Kluczem dla Jagiellonii będzie to czego Finowie nie potrafili zrobić, a mieli na to potencjał, a przynajmniej w rewanżu – na dłuższą chwilę zamknąć Poniewież na ich własnej połowie. Białostoczanie powinni być stroną, która będzie dyktować warunki i tempo gry, i trzeba ten fakt wykorzystać. Litwini oczywiście znają swoje miejsce w szeregu, natomiast starcie z HJK pokazało, że są w stanie osiągnąć wszystko. Jagiellonia musi ten entuzjazm zabić już od pierwszych chwil meczu i zaatakować.

Nikaraguańska strzelba

Na szczęście dla Jagiellonii kilka miesięcy temu kość piszczelową złamał najlepszy napastnik Poniewieża, 25-letni Nikaraguańczyk Ariagner Smith. Według prognoz nie wróci szybciej niż w sierpniu, choć nie jest pewne czy jeśli byłby zdrowy, to czy jeszcze minionej zimy nie zgłosiłby się po niego jakiś silniejszy klub. W każdym razie w dwumeczu z Finami z bardzo dobrej strony pokazał się 31-letni Ernestas Veliulis, w obydwu spotkaniach strzelił po golu. Szczególnie trzeba mieć go na oku w swoim polu karnym gdyż potrafi dobrze się ustawić i sfinalizować akcję. Niewykluczone, że zapracował sobie tym samym na uwagę ze strony trenera reprezentacji Litwy. Ciekawą postacią w środku pola jest z kolei wychowanek FC Barcelony, Brazylijczyk Lucas de Vega. Niemniej w rewanżowym spotkaniu nie wykorzystał dwóch dobrych sytuacji, które mogły dać zwycięstwo.

Ariagner Smith, najlepszy strzelec Poniewieża w 2023 roku (14 goli w lidze). fot. FK Poniewież

W zespole znajdziemy także wielu piłkarzy z przeszłością w Polsce, nie wszyscy są zawodnikami z wyjściowej jedenastki, jednak na nich warto mieć zawsze uwagę, ze względu na złośliwość losu, która często sprawia, że tacy piłkarze lubią o sobie przypomnieć zazwyczaj w potyczkach z polskimi zespołami: Vytautas Černiauskas (ex Korona Kielce), Markas Beneta (Zagłębie Sosnowiec), Kaspars Dubra (Polonia Bytom), Robert Mazan (Podbeskidzie Bielsko-Biała), Cheikhou Dieng (Zagłębie Lubin).

Braki w centymetrach

W kwestii rzeczy wartych do wykorzystania przez Jagiellonię – bramkarz rywali Emil Timbur nie należy do najwyższych (185 centymetrów wzrostu). Wyżsi od niego są dwaj doświadczeni środkowi obrońcy, Kaspars Dubra i Linas Klimavičius, mają odpowiednio 33 i 35 lat. Ogólnie cała kadra jest dość stara, średnia wieku to 27,3. Jest kilku młodych Litwinów w wieku 19-20 lat, ale nie odgrywają oni istotniejszej roli w zespole. Skład jest budowany raczej z myślą na „tu i teraz”, znajdziemy w nim wielu obcokrajowców, którzy przyszli z wielu różnych stron świata.

Nie jest to zatem jakaś przemyślana strategia, ciężko też określić na ile się to sprawdza. Wyeliminowanie HJK to pierwszy poważny sukces zespołu w tym sezonie, zwolnienie Gino Letteriego i zastąpienie go nowym trenerem także jakoś diametralnie nie odmieniło sytuacji. Po stronie Litwinów jest wiele znaków zapytania.

Formalność?

Jeżeli myślimy poważnie o Europie, to należy stawiać Jagiellonię jako faworyta dwumeczu z Litwinami. Wszyscy w Białymstoku mają świadomość, że wyeliminowanie tego rywala zagwarantuje przynajmniej fazę grupową Ligi Konferencji. Jaga trafiła najlepiej jak mogła pod względem logistycznym – z Białegostoku do Poniewieża jest blisko, sportowo rywal słabszy, wszelkie okoliczności przemawiają za mistrzami Polski. Należy oczywiście pamiętać, że HJK też był faworytem, jednak również miał swoje problemy okołosportowe. Podopieczni Adama Siemieńca naprawdę dobrze trafili, teraz muszą wykorzystać sprzyjające warunki.

fot. FK Poniewież

5 4 głosów
Article Rating
Share on facebook
Share on twitter
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Logowanie