„Par futbolu. Jurijs Žigajevs”. Recenzja bloga i komentarz Jurijsa

W krajobraz ligowych łotewskich stadionów zaczął wpisywać się powoli mierzący 1,68 m. wzrostu były piłkarz przemierzający trybuny i okolice murawy. Jego nieodłączne atrybuty – czapka, okulary przeciwsłoneczne i telefon na selfie sticku. Ma wstęp tam, gdzie normalny vloger nie mógłby w życiu wejść. Žigajevs to jednak nie jest zwykły facet nagrywający filmiki, to człowiek z tego środowiska, który je zna. I postanawia przedstawiać całą futbolową otoczkę na swoim kanale na YouTube, który nazywa się „O futbolu. Jurijs Žigajevs”

Przyznam szczerze, że mam alergię na wszelkiej maści youtuberów, blogerów, vlogerów i tym podobnych. W szczególności jeśli chodzi o polski internet, w głowie od razu mam żebranie o subskrypcje, niskich lotów content, kiepskich lotów dowcipy i robienie z siebie małpy. Nie wiem czy to generalizacja czy nie, po prostu jestem uprzedzony, choć nieśmiało przyznam że czasami coś, wbrew moim oczekiwaniom, jest dość interesujące. Z tym większą ciekawością przyjąłem wiadomość o tym, że były piłkarz Jurijs Žigajevs planuje rozpocząć blogowanie o łotewskiej piłce. Na łamach „Bałtyckiego futbolu” pisałem o tym 17. kwietnia, dzień po rozpoczęciu działalności przez Jurijsa.

Do dnia dzisiejszego pojawiło się 5 odcinków. 4 z nich przekroczyły 1000 wyświetleń. Sam najczęściej oglądam je w pociągu jadąc do pracy, by podróż jakoś szybciej mijała. Przeciętnie odcinek trwa 15-20 minut, więc to dobra alternatywa dla podziemi dworca centralnego czy widoku zakorkowanych warszawskich ulic, co zazwyczaj mam okazję podziwiać z okna.

Nie będę ukrywał, że mnie zaciekawiło. Nie wszystko jest dla mnie jasne językowo, ale sporo dialogów po łotewsku wyłapuję i rozumiem. A rozmawiać jest z kim, bo Jurijs ze swoją kamerką jeździ na ligowe mecze i podchodzi do każdego – od przypadkowych kibiców, do zespołu sędziowskiego. Tak właśnie przedstawia od kuchni piłkarski świat. Piłkarze obydwu drużyn doskonale wiedzą kto do nich podchodzi – praktycznie każdy z nich wita się z Jurijsem i przybija z nim piątkę. Krótkie dialogi opierają się na pytaniach związanych z meczem, aktualnymi wydarzeniami, przeszłością czy anegdotkami. Przed meczem Liepāji z RFS-em Ryga, Žigajevs nie dość, że mógł wejść do szatni FK Liepāji, to jeszcze jego kolega będący w sztabie szkoleniowym gospodarzy zrobił mu… kawę. Chwilę później chodził już po kibicach z Lipawy i pytał skąd wzięła się nazwa stadionu „Daugava”. Następnym celem był zespół sędziowski z arbitrem Andrisem Treimanisem na czele. To międzynarodowy arbiter, więc Žigajevs spytał się o datę kolejnego wielkiego meczu w Europie. W jeszcze innym etapie odcinka do wozu transmisyjnego zaprosił go ktoś z obsługi technicznej.

Tak samo wyglądają inne odcinki. Z byłym piłkarzem Widzewa rozmawiają wszyscy – członkowie sztabów szkoleniowych, piłkarze, kibice, dzieci wyprowadzające zawodników na mecz i wszyscy inni. W razie potrzeby rozmowy toczą się też po rosyjsku. Na razie największą popularnością cieszy się odcinek z 86. derbów Kurlandii czyli starcie Ventspilsu z FK Liepāją. Obejrzało go ponad 2100 osób. Biorąc pod uwagę jaką popularnością cieszy się piłka na Łotwie, i jak niewielka frekwencja jest na stadionach, śmiało można uznać to za dobry wynik. Tym bardziej, że blog byłego piłkarza nie ma jakiejś specjalnej promocji, główną reklamą są wszelkie polubienia czy udostępnienia. Jak jednak widać po reakcjach rozmówców Žigajevsa, w piłkarskim środowisku żadnej promocji nie potrzebuje. Wszyscy doskonale wiedzą o działalności Jurijsa.

Czy coś można zmienić w tak kompletnym produkcie jakim wydaje się być blog eks-Widzewiaka? Jasne, pomysły są zawsze. Jeden z internautów zasugerował coś, co bardzo gorąco popieram – rozszerzenie działalności bloga o 1. Līgę, która na pewno przyniosłaby wiele ciekawych odcinków. Fajnym pomysłem było również wspólne poprowadzenie odcinka razem z Vjačeslavsem Isajevsem, piłkarzem RFS-u Ryga. Wówczas kamera bloga „O futbolu” zagościła w domu Isajevsa. Co ciekawe obydwaj panowie mieli okazję rywalizować ze sobą na boisku, gdy Žigajevs biegał w koszulce FK Ventspils, a Isajevs był graczem Skonto.

Celem uzupełnienia tego tekstu skontaktowałem się z samym Jurijsem aby zdradził nieco szczegółów dotyczących bloga. Co ciekawe przez telefon rozmawialiśmy po polsku. Bardzo zdziwiłem się gdy zapytałem o pomysł na bloga i w odpowiedzi usłyszałem, że za wszystkim stoi… żona byłego piłkarza. To ona podsunęła tą ideę i bardzo wspiera swojego męża w tym co robi. Žigajevs może liczyć także na znajomych z boiska, którzy sami ochoczo zapraszają blogera aby podszedł do nich ze swoją kamerą. Zdradził, że bardzo lubią żartować podczas nagrywania. Co ciekawe w planach jest także polski wątek. Jurijs zastanawia się nad tym, aby w którymś z odcinków pojawił się napastnik Rigi FC – Kamil Biliński. Niewykluczona jest rozmowa po polsku, gdyż Žigajevs zna nasz język. Być blog zagości także w sąsiedniej Litwie. Na koniec zapytałem o ewentualne plany co do rozszerzenia bloga, zasugerowałem też wcześniej wspomnianą 1. Līgę. Na razie jednak nie wchodzi to w grę, ponieważ Jurijs nie znalazłby na to czasu. Wszystkim co związane z blogiem zajmuje się bowiem sam – nagrywanie, montaż, publikacja. Jak jednak sam zaznaczył, czasu nie ma obecnie, zobaczymy co będzie w przyszłości. Póki co był dzisiaj w Daugavpils na meczu tamtejszego BFC z Valmierą. Gospodarze wygrali 1-0, a mecz wg relacji Žigajevsa był wyrównany. Nie zabraknie oczywiście relacji z tego spotkania na kanale „O futbolu. Jurijs Žigajevs”, a ja będę miał co oglądać w drodze do pracy.

Obrazek pochodzi z kanału na YouTube Jurijsa. Link do niego znajduje się we wstępie tego tekstu.

Share on facebook
Share on twitter

Logowanie