Afera koszulkowa reprezentantów Łotwy

Kilka dni temu łotewski internet zaczęło obiegać zdjęcie dwóch reprezentantów kraju, obrońcy Mārcisa Ošsa i pomocnika Jānisa Ikaunieksa w koszulkach reprezentacji Portugalii, w których obydwaj piłkarze dopingowali podczas meczu Euro 2020 Portugalia – Francja. W myśl powiedzenia „ile głów tyle opinii” wśród kibiców oczywiście zawrzało. 

Początek wszelkich dyskusji dał właściwie ten tweet użytkownika o imieniu Edgars. Niejako stworzył on tym samym obóz pierwszy, czyli pozostający w krytycznym stosunku do wspierania przez reprezentantów Łotwy portugalskiej kadry. „P – patrioci. Doskonale widać jak zawodnicy łotewskiej (!) reprezentacji (!!) z podstawowego składu (!!!) pozują w koszulkach innej drużyny. Powiedzcie mi tu teraz o „dawaniu 100% za reprezentację”, turyści w drużynie zostaną turystami także gdzie indziej” – głosi wpis zbulwersowanego kibica. Wśród komentarzy oprócz głosów poparcia wykrystalizował się także obóz drugi, który twierdzi, że każdy ma prawo spędzać swoje wakacje jak chce, i kibicować komu chce.

Łotwa a Polska

Całe to zamieszanie powstałe wokół fotografii skupia więcej czynników niż w pierwszej chwili mogłoby się wydawać. Po pierwsze zastanówmy się jak analogiczne zdarzenie zostałoby odebrane w Polsce? Oczywiście dopasujmy nieco realia – Polska gra bardzo słabo, o awansie na Euro nie ma co marzyć, więc powiedzmy dwójka dowolnych naszych podstawowych reprezentantów jedzie na turniej i wspiera jakąkolwiek inną drużynę. Możecie pisać i mówić co chcecie, ale jak dla mnie skandal murowany. Żyjemy w kraju, w którym piłka nożna jest tak szalenie popularna, że nawet powołania piłkarzy do reprezentacji są rozbierane na czynniki pierwsze, szczegółowo analizowane, a propozycje wyjściowego składu krążą w internecie jeszcze zanim trener na dobrą sprawę zdecyduje się na kogo postawić. Dodajmy do tego jeszcze tradycyjne „Dlaczego X jedzie? Przecież Y bardziej na to zasługiwał” i materiał pod wielogodzinne dyskusje i polemiki jest w zasadzie gotowy. A połączenie reprezentacji Polski i słowa „skandal”? Kibice mają w czym wybierać. Oto co zwraca wyszukiwarka Google po wstukaniu frazy „reprezentacja Polski skandal”:

Jednym zdaniem: do wyboru, do koloru. Kluczowego dla tego tekstu słowa używa się już nawet nie tylko w kontekście afer (np. seksafera po meczu z Litwą 2011, afera alkoholowa), które wyczerpują tradycyjne rozumienia skandalu, ale także w odniesieniu do wydarzeń ściśle związanych z boiskiem, grą, i postawą piłkarzy. Po wpisaniu z kolei „reprezentacja Łotwy skandal” wyskakują głownie notki na temat ustawiania spotkań w rodzimej lidze. Sprawa z koszulkami jest pierwszym od dłuższego czasu zapalnym tematem związanym z kadrą, i to z innych powodów niż słabe rezultaty osiągane na murawie, choć i ten akcent przewija się gdzieś w tle.

Zatem jednoznacznie można stwierdzić, że na pewno zdjęcie reprezentantów Polski w koszulkach innej kadry byłoby pożywką dla mediów na minimum kilka kolejnych dni. W tej sprawie rozeznanie wykonał także dziennikarz serwisu Sportacentrs, Edmunds Novickis, który zapytał jednego z polskich redaktorów (nie zostało wymienione imię oraz nazwisko), i uzyskał następującą odpowiedź. Tu chyba wątpliwości nie ma nikt, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt jak niezgodny jest polski naród w nawet najprostszych życiowych kwestiach.

fot. Twitter Edmundsa Novickisa

My tu tylko przejazdem

Dającym wiele do myślenia argumentem jest „mentalność turysty”, która przytaczana jest chętnie przez osoby nastawione krytycznie do fotografowania się w koszulce Portugalii. Tu warto też zwrócić uwagę na to kim są i gdzie grają/grali Mārcis Ošs oraz Jānis Ikaunieks. Tego pierwszego być może kojarzy część kibiców Górnika Zabrze, choć Łotysza głównie pamięta się za sprawą niezbyt przyjemnych okoliczności rozstania się z klubem.

fot. Andrzej Grygiel

Od tamtego czasu kariera Ošsa poszła jednak w lepszym kierunku. W Szwajcarii, w której gra od połowy 2018 roku, wyrobił sobie łatkę solidnego obrońcy, a w sezonie 18/19 był jednym z bohaterów swojego Neuchatel Xamax, gdy drużyna utrzymała się w lidze po niesamowitym przebiegu baraży. W zakończonym niedawno sezonie reprezentował barwy innej ekipy – FC Lugano. Aktualnie dobiegło końca jego wypożyczenie ze Spartaksa Jūrmala, ale niewykluczone że zostanie nadal w Szwajcarii. Także i w reprezentacji Ošs zaliczył wiele udanych spotkań. To co rzuca się w oczy to fakt, że na Euro 2020 pojechało 6 zawodników grających na co dzień w tej samej lidze co on. Poziom ligowy niby ten sam, ale sposób uczestnictwa na Euro zgoła inny, nawet jeśli jego koledzy z ligi nie grają zbyt wiele.

Ikaunieks z kolei kariery za granicą nie zrobił, obecnie próbuje jeszcze swoich sił w lidze fińskiej, ale dotychczas żadne podejście nie zakończyło się sukcesem. Tak czy owak w swoim CV Łotysz może pochwalić się 4 spotkaniami rozegranymi w Ligue 1 w 2015 roku. Pomocnik reprezentował wówczas barwy FC Metz, z którego potem wypożyczany był do greckiej Larissy, aż wreszcie po kilku spotkaniach w Ligue 2 wrócił do rodzinnej Lipawy na Łotwie.

fot. Pascal Brocard

Niezależnie od faktu, że nam Polakom gra w lidze szwajcarskiej czy rozegranie kilku spotkań w Ligue 1 raczej nie imponuje, to obydwaj panowie mieli możliwość pokazania się w lepszych rozgrywkach niż krajowa liga, ktoś kiedyś ich zauważył i uznał, że warto dać im szansę. Choćby z tego względu niektórych kibiców boli degradowanie się reprezentantów kraju do roli turysty, który aby zobaczyć porządny futbol idzie na trybuny w koszulce ulubionej drużyny i jak przeciętny Kowalski po prostu ogląda mecz. Wielokrotnie rzuciło mi się w oczy kwestionowanie ambicji, brak woli walki o jak najwyższe cele, czy wreszcie sam fakt tego, że łotewski kadrowicz w ogóle zakłada koszulkę jakiegokolwiek innego zespołu narodowego. Zwłaszcza, że łotewska reprezentacja gra bardzo słabo, i to również mocno kłuje w oczy fanów.

Wolność wyboru

W opozycji do powyższych argumentów stoją opinie broniące Ikaunieksa i Ošsa. Piłkarze na mecz udali się podczas trwania ich wakacji, więc byli po prostu na urlopie. Dla części fanów założenie koszulki innej drużyny przez reprezentanta kraju nie jest niczym strasznym i każdy może kibicować komu chce. Niektórzy piszą wprost, że niepotrzebnie jest kręcona afera z praktycznie niczego.

Jest jeszcze jedna ważna kwestia skąd zawodnicy dokładnie wzięli koszulki Portugalii. Jeżeli byłyby one zakupione, to zapewne grono osób broniących piłkarzy znacznie by zmalało. Finalnie okazało się, że tak nie jest. Potwierdził to były reprezentant Łotwy, a obecnie dziennikarz, Jurijs Žigajevs.

Ten fakt obniża nieco siłę argumentu o turystach gdyż zawodnicy udali się na mecz w koszulkach, które nabyli drogą pomeczowej wymiany ok. 3 lat temu. Nie zmniejsza to jednak intensywności dyskusji, a dla kibiców nastawionych negatywnie nie ma to raczej większego wpływu na postrzeganie całej sytuacji.

Moje zdanie

Według mnie jeśli Ošs i Ikaunieks chcieli pojechać i obejrzeć mecz reprezentacji Portugalii wspierając ją, to jest to ich święte prawo i nikt nie miał prawa im tego zakazać. Z drugiej strony jeśli robili to nosząc koszulki Portugalii, to nie powinni raczej wrzucać takiej fotografii publicznie, bądź dopingować w neutralnym stroju. Samą akcję odbieram raczej w kierunku negatywnym, aczkolwiek z drugiej strony nie wierzę aby tym zdjęciem reprezentanci Łotwy chcieli kogokolwiek urazić. Mimo wszystko jednak etatowym reprezentantom chyba nie do końca przystoi fotografować się w koszulkach innej kadry. Psów na obydwu piłkarzach wieszać nie zamierzam, jednak niech cała ta historia będzie przestrogą dla innych zawodników. A kto wie, może gdyby Łotwa bardziej kochała futbol, to może całej tej sytuacji by nie było?

4.4 5 głosów
Article Rating
Share on facebook
Share on twitter
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Logowanie