Na niższych poziomach rozgrywek w każdym miejscu na świecie dzieją się rzeczy, które są potem źródłem wielu anegdot i opowieści. Nie inaczej było w jednym ze środowych spotkań łotewskiej 3. līdze. FK Sigulda rozbiła 9-0 FK Valkę, ale to nie wynik najbardziej przykuwa uwagę.
Mecz od 1. minuty w bramce Siguldy rozpoczął golkiper Ralfs Mazjānis. Wszystko było normalnie do 59. minuty. Z protokołu meczowego wynika, że bramkarz poszedł w pole, a między słupkami znalazł się… drugi bramkarz. Co więcej, na nowej pozycji Mazjānis nie próżnował i zakończył spotkanie z hattrickiem.

Taką wersję wydarzeń potwierdził „Bałtyckiemu futbolowi” Kārlis Rozītis, który pełnił w tym meczu rolę 2. asystenta sędziego. „Tak było. Rezerwowy bramkarz [Andris Akmens] wszedł na boisko, dotychczasowy bramkarz [Ralfs Mazjānis] poszedł w pole jako napastnik, zaś napastnik [Elvis Janelsītis] zszedł z murawy wpuszczając na nią rezerwowego bramkarza Akmensa”.
Cała ta roszada pozycjami wyszła Siguldzie na dobre. Choć w 59. minucie prowadziła już 5-0, i losy spotkania były w zasadzie przesądzone, to Mazjānis dał strzelecki popis i podwyższył jeszcze zwycięstwo swojego zespołu. Żeby było jeszcze ciekawiej, dzięki temu hattrickowi 26-latek do spółki ze snajperem Matīssem Kraują jest… najskuteczniejszym strzelcem swojego zespołu! Czy Sigulda pozwoli swojemu golkiperowi powiększyć dorobek strzelecki? O tym przekonamy się w kolejnych spotkaniach 3. līgi.
fot. Valka FK







