W ostatnich dniach w europejskich pucharach zaprezentowały się trzy kluby reprezentujące Litwę. Tylko jeden z nich osiągnął spodziewany rezultat – to Žalgiris Kowno, który zgodnie z przewidywaniami przegrał ze słowackim Ružomberokiem.
Biorąc pod uwagę dotychczasowe wyniki Žalgirisu Kowno w Europie, na czele z porażką 1-10 w dwumeczu przeciwko TNS, nikt nie spodziewał się, że trzecia siła Litwy na Słowacji powalczy choćby o remis. Od początku Ružomberok był faworytem meczu i ze swojego zadania się wywiązał, pokonał Litwinów 2-0. Tutaj pozostaje tylko refleksja dla zarządu, czy oby na pewno właściwą ścieżką rozwoju dla klubu jest walka o europejskie puchary i natychmiastowe odpadanie z nich.
Rozczarował także FK Panevėžys, który był zadowolony z wylosowania mołdawskiego Milsami, i był stawiany w roli faworyta. Tymczasem nie dość, że kibice nie obejrzeli w Poniewieżu ani jednej bramki, to na dodatek gospodarze kończyli mecz w 10. I tak zamiast do maksimum wykorzystać fakt rozegrania pierwszego meczu u siebie, Panevėžysowi przyjdzie jechać do Mołdawii bez żadnej zaliczki z duszą na ramieniu.
O meczu Žalgirisu Wilno z kosowskim Ballkani pisałem przedwczoraj. W tym wypadku Litwini także byli stawiani jako faworyci, a skończyło się na męczarniach. Wilnianie przy mniej sprzyjających okolicznościach mogli podzielić los Levadii Tallin i przegrać swój mecz 1-6.
Niestety po spadku możliwości Sūduvy Mariampol, która do 2019 roku 3 lata z rzędu dochodziła do fazy play-off eliminacji Ligi Europy, pojawił się marazm. Litewskie kluby zamiast zdobywać w pierwszych rundach eliminacyjnych punkty do rankingu za sprawą zwycięstw z niżej notowanymi rywalami, pokazują, że remis jest szczytem ich możliwości. Niestety w takim tempie, gdy przestaną obowiązywać współczynniki za poprzednie lata, może podzielić los Estonii i posiadać tylko 3 kluby w rozgrywkach międzynarodowych…
Fot. Žalgiris Kowno







