Gdy wydawało się, że limit złych historii w łotewskiej piłce na ten rok wyczerpał się, oto otrzymujemy kolejną niepokojącą wiadomość. Możliwe jest to, że prezydent łotewskiej federacji Vadims Ļašenko w walce o upragnione stanowisko nie zawahał się przed niczym. Nawet przed sięgnięciem po metody, o które oskarżył zwolnionego poprzednika.
Taśmy
Zacznijmy od początku. W lutym 2019 roku, gdy łotewski ZPN był jeszcze pod rządami byłego reprezentanta Łotwy Kasparsa Gorkšsa, Vadims Ļašenko pełnił funkcję prezydenta futsalowej federacji, i za cel numer jeden obrał sobie objęcie posady szefa całej federacji. Do tego potrzebne było pozbycie się ówczesnego prezesa, więc rozpoczął serię manewrów mających na celu podważenie zaufania członków federacji do Gorkšsa. Jednym z nich były taśmy z nagranymi rozmowami między prezesem federacji a Olegsem Gavrilovsem, królem łotewskiej korupcji, który jest dożywotnio zawieszony przez związek. Zdaniem Ļašenko pogawędki obydwu panów miały świadczyć o zawarciu pewnego układu – w zamian za poparcie w wyborach na prezesa związku (te, które Gorkšs wygrał w 2018 r.) były piłkarz miał łaskawszym okiem spojrzeć na dyskwalifikację Gavrilovsa i rozważyć jej zniesienie. 19. lutego 2019 roku na specjalnie zorganizowanej konferencji prasowej Kaspars Gorkšs zdecydowanie odrzucił te zarzuty twierdząc, że nawet nie spotkał się ze skorumpowanym działaczem. Ļašenko stwierdził tego samego wieczoru, że jeśli pogłoski o spotkaniu Gavrilovsa i prezydenta LFF są prawdziwe, to ten drugi niezwłocznie powinien podać się do dymisji. Mimo wszystko taśmy, które posiadał nigdy nie ujrzały światła dziennego. Ļašenko nie zdecydował się potem na ich publiczne ujawnienie, a rozsyłając nagrania do mediów nie był w stanie udowodnić ich prawdziwości. Sam Gorkšs stwierdził, że słyszał te nagrania i zostały one zmontowane.
Zmiana warty i powrót starej sprawy
17 października 2019 roku Ļašenko po uknuciu różnych intryg osiągnął swój cel. Gorkšs odwołany został pół roku przed końcem kadencji, a jego odejście odbyło się na mocy głosowania podczas kongresu nadzwyczajnego federacji (zaważyło 7 głosów). Po tych wydarzeniach federacja przez kilka długich miesięcy nie miała prezesa, aż w lipcu 2020 został nim właśnie Vadims Ļašenko. Funkcję tę pełni do dziś, aczkolwiek dość nieoczekiwanie wypłynął ponownie temat „taśm Gorkšsa”, w dodatku w bardzo niefortunnym dla Ļašenko momencie. Dziennikarz łotewskiego Delfi, Uldis Strautmanis, podał dziś szokujące wiadomości, a dokładniej informację przekazaną przez Aleksandrsa Jakubovskisa, że Ļašenko miał… opłacić całą intrygę z nagraniami. Jakubovskis to prezes niesławnego Noah Jūrmala, który na mocy decyzji Trybunału CAS w Lozannie został przywrócony do rozgrywek Virslīgi w trakcie sezonu, potem z powodu braków kadrowych drużyna wycofała się sama. Nie brakowało także domysłów łączących Noah z ustawianiem spotkań, a byli właściciele z ormiańskiego holdingu, po którym została tylko nazwa Noah, natknęli się na fałszowanie dokumentacji i długi Lokomotivu Daugavpils, od którego odkupili licencję i zmienili jego nazwę na „Noah Jūrmala” właśnie. Warto dodać, że Jakubovskis udzielał się zarówno w Lokomotivie jak i Noah (po odejściu holdingu), a lista podejrzeń względem jego osoby ciągnie się od znacznie dłuższego czasu. Bywał też nazywany „podstawką” Gavrilovsa, bo choć w papierach oficjalnie widniało nazwisko „Jakubovskis”, to był to jednocześnie prawie jasny sygnał, że w rzeczywistości gdzieś z tyłu za wszystkie sznurki pociąga Olegs Gavrilovs.
Milczenie nie jest złotem
Zdaniem Jakubovskisa obecny prezes LFF zapłacił Gavrilovsowi za potencjalnie kompromitujący Gorkšsa materiał (czytaj: taśmy) „okrągłą sumę”, czyli aż 50 tysięcy euro! Jak dodał Jakubovskis teraz nie boi się o tym mówić, i jak możemy przeczytać na portalu Delfi, zdradził kilka szczegółów. Inicjatorem spotkania Ļašenko z Gavrilovsem był prezes LFF, który w tamtym czasie zarządzał federacją futsalową. Ten fakt potwierdził nie tylko Jakubovskis, ale także dwa inne źródła Delfi, które chciały zachować poufność. Spotkanie odbyło się na starym mieście w Rydze, w hotelu „Pullman”, który dla Ļašenko jest stosunkowo lubianym miejscem. Jakubovskis uczestniczył w niektórych spotkaniach, ale według innych źródeł takich „posiedzeń” obyło się co najmniej… dziesięć! Jedno ze źródeł przyznało, że podobnie jak inne rozmowy, także i spotkania Ļašenki z Gavrilovsem zostały nagrane, co stanowiłoby potwierdzenie spotkania obydwu panów. Źródło uważa, że te rozmowy mogą zostać obrócone przeciwko Ļašenko kiedy ten „nie będzie już potrzebny jako prezydent LFF”.
Uldis Strautmanis, autor tekstu, stwierdził że nikt z łotewskiej federacji nie rozmawiał z Delfi na ten temat. Za bardzo niepokojące milczenie Ļašenki i całej federacji uważa dziennikarz Sportacentrs Edmunds Novickis, który napisał, że spotkania z Gavrilovsem (jeżeli się odbyły), które miałyby na celu pomóc zostać prezesem LFF, są niedopuszczalne. Novickis celową niechęć do zabrania głosu w tej sprawie przez prezesa uważałby za wystarczający powód do złożenia wniosku o dymisję przez członków LFF. Jak trafnie zauważył redaktor „Bałtyckiego futbolu” Krists Brutāns obecnie członkowie federacji milczą, podczas gdy w identycznej sytuacji z Kasparsem Gorkšsem nie wahali się zabrać głosu. W najbliższych dniach razem z Kristsem będziemy próbowali kontaktować się z członkami stowarzyszonymi w związku piłkarskim celem ewentualnych komentarzy w sprawie.
fot. Delfi







