Pewne porzekadło głosi „w internecie nic nie ginie” i w ostatnich dniach na własnej skórze odczuł to Darius Butkus, prezydent federacji okręgu Poniewież (odpowiednik naszego wojewódzkiego ZPN-u) oraz pracownik federacji. Na swoim prywatnym facebookowym profilu udostępnił post z przekreśloną tęczową flagą i będzie teraz musiał zmierzyć się z konsekwencjami swojej aktywności w sieci.
Grafika o której mowa została wrzucona do internetu przez stronę „Laisvas žodis” (pol. Wolne słowo) i zachęcało do dzielenia się postem ze znajomymi. Obrazek z przekreśloną tęczową flagą, która jest symbolem społeczności LGBT, został udostępniony między innymi przez Butkusa, i choć sam zainteresowany usunął zawartość ze swojej tablicy, to do sprawy i tak zdążył odnieść się już pracodawca działacza, czyli litewski związek piłki nożnej.

Opisywaną aktywność w sieci Butkusa skomentował sekretarz generalny LFF Edgaras Stankevičius, który stwierdził, że zachowanie działacza powinno zostać przedyskutowane przed Komisję Etyki LFF. Dla Stankevičiusa nie ma również większego znaczenia fakt, że Butkus udostępnił post na swoim prywatnym profilu, zwłaszcza, że przekaz był jednak dostępny publicznie.
Może to być osobista opinia jakiejś osoby, ale jest to sprzeczne z całym rozumieniem świata piłki nożnej. Zarówno FIFA, jak i UEFA podkreślają, że w piłce nożnej nie ma miejsca na rasizm i inne formy nietolerancji. Dziwne, że takimi rzeczami dzieli się członek Komitetu Wykonawczego. Osobiście tego nie rozumiem. Starsi ludzie mogą nie zdawać sobie sprawy z tego, jak działa Facebook, jakie mogą być korzyści lub szkody wynikające z tego. Ale dorośli muszą wziąć na siebie odpowiedzialność. W tej sprawie zostanie przeprowadzona konsultacja z Komisją Etyki. Zwłaszcza w dzisiejszym społeczeństwie, w dzisiejszych czasach jest to delikatny temat, takie wypowiedzi czy podziały z pewnością nie są akceptowalne. Mogą spowodować pewne szkody, a odpowiednie sankcje wynikają z tego automatycznie.
Z Dariusem Butkusem zdołali skontaktować się dziennikarze delfi.lt, którzy zapytali działacza o tę sprawę. Jego odpowiedź była jednak bardzo lakoniczna. „Niczego nie chciałem powiedzieć, po prostu przypadkowo się kliknęło” – tłumaczył całe zamieszanie Butkus. Nie przekonuje to chyba zbyt jego pracodawcy, gdyż jak pisze wspomniane Delfi, do powyższych słów Dariusa Butkusa ustosunkował się już Edgaras Stankevičius. Po wzruszeniu ramionami stwierdził: „Chyba, że ktoś naprawdę nie umie obchodzić się z mediami społecznościowymi… Ale wtedy pojawia się pytanie, na co komu takie media, których nie umiemy używać?”.
Według kodeksu etyki obowiązującego w litewskiej federacji za „znieważenie honoru grupy osób ze względu na orientację seksualną grozi kara grzywny w wysokości od 100 do 500 euro, a także zakaz prowadzenia działalności związanej z piłką nożną przez okres do dwóch lat”.
Decyzję w sprawie Butkusa i jego wpisu podejmie Komisja Etyki LFF.
fot. paninfo.lt







