Emīls Pētersons: „Jestem realistą”

22-letni Emīls Pētersons zaczynał swoją karierę w akademii Skonto, której baza treningowa była najlepsza na całej Łotwie. Dziś gra na czwartym poziomie rozgrywek w międzynarodowej drużynie Albatroz  SC, lecz jego marzeniem jest profesjonalna gra w piłkę. Być może jego szansa jest… na Malcie. Poznajcie Emīlsa!

„Bałtycki futbol”: Grasz w drużynie Albatroz SC. Czy to Twój pierwszy klub?

Emīls Pētersons (Albatroz SC): Nie, moim pierwszym klubem było JFC Skonto (JFC to akademia – przyp. aut.). Trenowałem tam 11 lat, od piątego roku życia. Potem przeniosłem się do rezerw Metty, później do drugiego zespołu RFS-u Ryga. To było jeszcze w czasach gdy pierwszy zespół grał w 1. Līdze. Następnie był JDFS Alberts, Riga United, znowu Skonto, tylko że już w 1. Līdze i potem Albatroz.

Możesz powiedzieć coś o systemie szkoleniowym w Skonto? Jak tam było? Mam na myśli drużynę JFC.

O tak, mam wiele żywych i dobrych wspomnień. Nawiasem mówiąc JFC to skrót od Młodzieżowego Centrum Piłkarskiego (łot. Jaunatnes Futbola Centrs – przyp. aut.). Gdy miałem 5 lat moi rodzice kupili dom w Mežaparks (po polsku „Leśny park”. Rejon w Rydze zlokalizowany w dzielnicy Ziemeļu, popularny teren rekreacyjny nad jeziorem Ķīšezers – przyp. aut.), gdzie znajdowało się centrum treningowe Skonto. Idealna baza, której obecnie na Łotwie nigdzie indziej nie znajdziesz. Mój tata zabrał mnie tam, i powiedział, że muszę uprawiać jakiś rodzaj sportu. Poszedł porozmawiać z trenerami i zacząłem trenować. Po pierwszym treningu zdałem sobie sprawę, że futbol jest tym, z czym chcę związać się do końca swojego życia, miałem wtedy 5 lat. Treningi były bardzo wysokiej jakości, odbywały się każdego dnia. Latem zdarzały się nawet dni, kiedy przebywaliśmy w bazie treningowej od wczesnego ranka, do późnego wieczora, zupełnie jak na obozie. Mieliśmy 3 treningi w ciągu dnia.

Wierzysz w to, że któregoś dnia Skonto powróci?

Naprawdę bardzo bym chciał, ale mocno wątpię. Nadal chodzę do tej bazy aby trenować indywidualnie, ale w takiej sytuacji wygląda to smutno. Myślę, że na taki klub, jakim było kiedyś Skonto, może wyrosnąć Riga FC. Słyszałem, że mają w planach projekt największej bazy treningowej w krajach bałtyckich.

Zgadza się, mają wielkie plany. A jak było w Skonto w czasach 1. Līgi? Trudno? Jak się czułeś gdy klub zbankrutował?

Nie, ciężko nie było. Niestety trener we mnie nie wierzył, nie dał mi szansy udowodnienia czegoś. Gdy klub upadł czułem oburzenie, w ogóle nie rozumiałem dlaczego tak się stało. Największy moim zdaniem klub na Łotwie i w krajach bałtyckich, z największą piłkarską historią, tak po prostu zniknął, przykre…

Twoje następne, po Skonto, kluby – Riga United i teraz Albatroz – nieco różnią się od pozostałych łotewskich drużyn. Jak czujesz się w takich międzynarodowych zespołach? (Obydwa kluby posiadają w kadrze dużo obcokrajowców z całego świata – przyp. aut.)

Są zupełnie inne, szczególnie pod względem atmosfery. Riga United i Albatroz również nie mogą być porównywane ze sobą chociaż grają na tym samym poziomie rozgrywek (2. līga, czwarta w hierarchii – przyp. aut). Pierwszy klub jest bardziej „for fun”, Albatroz ma wielkie cele na przyszłość, bardziej profesjonalne podejście i dobry proces treningowy. Zapomniałem też wspomnieć, że w pierwszej połowie obecnego sezonu byłem członkiem drużyny Balvu Sporta Centrs, która rywalizuje w 1. Līdze, ale przeszedłem do Albatroz ze względu na procesy treningowe. Wydawało mi się, że tam mogę się bardziej rozwijać, i nie żałuję swojego wyboru.

Zanim będziemy rozmawiać o Albatrozie, nadszedł czas na pierwszy polski wątek w naszej rozmowie. W Ridze United grałeś z Polakiem Sofianem Berrahalem, prawda?

(śmiech) Prawda. Super osoba, kapitan drużyny!

Jakim klubem jest Albatroz SC?

Cudwonym! Moim zdaniem Albatroz jest małą „nadzieją”, która mogłaby popchnąć łotewski futbol do przodu, gdyby Łotysze uwierzyli, przyszli większą liczbą i pomogli. Ponieważ klub zarządzany jest przez jedną osobę, wyobraź sobie co by było, gdyby miał wsparcie i asystentów. Czasami pomagałem jak tylko mogłem, ale jestem jedynie zawodnikiem… Z wyjątkiem Skonto, gdzie jako dziecko dorastałem w futbolu, Albatroz jest klubem, w którym dorosłem zarówno jako piłkarz, i jako człowiek.

Jak długo już działa klub?

To był trzeci sezon.

Jakie są cele klubu na przyszłość? 1. Līga, może nawet Virslīga?

Oczywiście krok po kroku. Bardzo ważne jest aby przebić się do 1. Līgi, ponieważ klub ma problemy z przyciągnięciem lokalnych graczy. W szczególności treningi i status pierwszoligowca byłby pomocne. Ale generalnie celem klubu jest gra w Virslīdze.

A Twoim celem jest stać się profesjonalnym piłkarzem. Na Twitterze widziałem, że chciałbyś grać na Malcie. Dlaczego akurat tam? W maltańskiej Premier League grało tylko 2 Łotyszy: Oļegs Malašenoks (2009) i Aleksandrs Čekulajevs (2012).

Być może dlatego, że jestem realistą. Przede wszystkim nie chcę grać na Łotwie, nie mogę spełniać się jako piłkarz, a sezon jest zbyt krótki. Malta ma lepszy klimat, a sezon zaczyna się w sierpniu jak w większości innych państw europejskich. Poziom nie jest tak wysoki, nawet gorszy niż na Łotwie, ale tam bardziej realne jest wspinanie się po szczeblach kariery. Mieszkają tam też moi krewni. Szczerze mówiąc jestem otwarty na prawie wszystkie opcje, ale to Malta jest tą najbardziej realną.

Twoi krewni mieszkają na Malcie? To chyba nietypowy kierunek emigracji?

Siostra i kuzyn. Siostra z powodów zdrowotnych musi żyć w ciepłym klimacie. A ten Malta ma jeden z najcieplejszych w Europie.

Polecała Ci żyć na Malcie?

Była tam na meczach i poznała kilku profesjonalnych zawodników, dowiedziała się jak tam się gra itp. Nie polecała, ale dawała znaki, że mógłbym tam być. Decyzję podejmę sam. Nie ma jeszcze gwarancji, że tam pojadę, w życiu nigdy nic nie wiadomo, w ostatnim momencie coś może obrócić się o 180°.

O 180° musi się za to coś zmienić w łotewskiej piłce. Niedługo mecze z Polską i Izraelem. Optymizmu nie ma.

Musimy robić wszystko odwrotnie, niż robimy teraz. To oczywiście ironia. Ale Łotysze zawsze chcą rezultatów tu i teraz, a jeśli ich nie ma, to nie będzie niczego. W łotewskiej piłce dużo musi się zmienić. Przy okazji – bardzo spodobał mi się ostatni tekst Rigi FC, tam wszystko jest powiedziane. Myślę, że podążamy właściwą drogą zmniejszając limit obcokrajowców. Ale wyniki nie przyjdą z dnia na dzień, szczególnie mówiąc o jakości krajowych zawodników, możliwe że w pierwszym sezonie się nawet pogorszy. Chciałbym aby również zmniejszono limit w niższych ligach. Miejscowi zaczęliby przychodzić na treningi. W tej chwili czują się zbyt wygodnie, trenować nie przychodzą, a miejsce w wyjściowym składzie mają.

No, o ile łotewskiej piłce klubowej wiedzie się całkiem dobrze, o tyle reprezentacji narodowej już nie. Czy widzisz też inne problemy niż limit obcokrajowców? Wydaje mi się, że są jeszcze minimum 3, co sądzisz?

Tak, jasne, problemów jest dużo. Myślę, że jednym z głównych jest infrastruktura. Inny – Zagraniczny trener, który nigdy nie miał nic wspólnego z Łotwą, nie zna łotewskiego futbolu i zawodników. Nie jesteśmy supermocarstwem, gdzie graczy łatwo można oglądać w angielskiej Premier League czy La Lidze. Zagraniczny ekspert może być, ale tylko jeżeli jest obeznany w łotewskiej piłce. Tamaz Pertia jest dobrym przykładem.

Wspomniałeś o infrastrukturze. Wielu nowy stadion Daugava się nie podoba. Tobie też?

Piękny stadion na festiwale pieśni czy jakieś koncerty, zawody lekkoatletyczne, ale nie na piłkę nożną. Trybuny są zbyt daleko od boiska, nie ma atmosfery.

Jako Polak muszę zapytać – wiesz cokolwiek o polskiej piłce? Może byłeś w Polsce?

Muszę przyznać, że bardzo mało, minimalnie. Oczywiście wiem, że gra w Polsce jest wspólnym celem łotewskich piłkarzy, od razu przychodzi mi na myśl Rudņevs i jego mecz z Juventusem. Przez Polskę kilka razy podróżowałem jadąc ze Skonto na turnieje do Niemiec, na Słowację.

Twoje cele na przyszłość?

Ciężko pracuję aby zostać zawodowym piłkarzem. Marzę o tym od piątego roku życia, i najwyższy czas coś już z tym zrobić, mam 22 lata. Mam świadomość, że nic nie spada z nieba, wszystko trzeba zrobić samemu, pracować – pojechać gdzieś, porozmawiać z klubami aby dały ci szansę, tak po prostu…

Share on facebook
Share on twitter

Logowanie