W poniższym tekście znajdziecie najważniejsze informacje, ciekawostki i fakty o łotewskiej reprezentacji w kontekście meczu z Polską, który odbędzie się 10. października 2019 na stadionie Daugava w Rydze.
1. Ogromny bałagan w strukturach federacji
LFF czyli Łotewska Federacja Piłkarska przeżywa obecnie ogromny kryzys administracyjno-organizacyjny. Jej prezydent Kaspars Gorkšs jest przedmiotem wielu dyskusji wśród członków federacji, i niedługo trzeci raz odbędzie się nadzwyczajny kongres w sprawie wniosku o jego dymisję. Lista zastrzeżeń pod adresem łotewskiego odpowiednika Zbigniewa Bońka jest długa: wciąż nie zakończono prac nad sprawozdaniem finansowym za zeszły rok, dział księgowości od pół roku w praktyce nie istnieje, Gorkšs na stanowisko sekretarza generalnego LFF wybrał człowieka wielokrotnie odrzucanego przez zarząd federacji. Ponadto wątpliwości budzą podejrzane transakcje z kasy związku, takie jak na przykład wycieczka na Mistrzostwa Świata 2018, umowa na kwotę 15 tysięcy euro z pewną spółką za niejasne usługi („konsultacje”), czy wreszcie brak inwestycji w ramach budżetu infrastrukturalnego. Sam zainteresowany zapowiedział już, że w kwietniu 2020 nie będzie ubiegał się o reelekcję i zakończy swoje rządy wraz z upływem bieżącej kadencji.
2. Selekcjoner otwarcie o problemach
Slaviša Stojanović przyznał ostatnio w mediach, że morale reprezentacji jest bardzo niskie, a on sam przeżywa najtrudniejszy okres w swojej 20-letniej karierze trenerskiej. Trener reprezentacji Łotwy nawet nie próbuje tuszować fatalnej atmosfery w kadrze, a przy okazji wyszło na jaw, że sami piłkarze nieszczególnie mieli ochotę przychodzić na konferencje prasowe. Tego karkołomnego zadania podjął się w końcu… 18-letni Kristers Tobers. O ile łotewski futbol klubowy tego roku w europejskich pucharach pokazał się z dobrej strony, o tyle reprezentacja jest już całkowicie osobną kwestią.
3. Szansa na wyjątkowy jubileusz z udziałem Polaków
Jeżeli w spotkaniu z Polską Stojanović zdecyduje się dać szansę 39-letniemu bramkarzowi Andrisowi Vaņinsowi, to dla golkipera FC Zürich będzie to jubileuszowy, setny występ w narodowych barwach! Tym samym weteran łotewskiej bramki zostałby ósmym członkiem reprezentacyjnego „klubu 100”. W kadrze zadebiutował ponad 19 lat temu, dokładnie 4. lutego 2000 roku w przegranym meczu towarzyskim przeciwko Słowacji (1-3).
4. Zaskakujące powołanie
Tym razem nie znalazło się w kadrze miejsce dla Valērijsa Šabali. 24-latek po przejściu do Miedzi Legnica nie gra już tak dobrze jak w Podbeskidziu, ostatnio głównie wchodzi z ławki. W zaistniałej sytuacji nie dziwi brak powołania, lecz napastnik Legniczan ma prawo czuć się pokrzywdzony w obliczu włączenia do kadry Artūrsa Karašausksa. To własnie ten piłkarz w marcu na Stadionie Narodowym stanął oko w oko z Wojciechem Szczęsnym, i mógł dać Łotwie prowadzenie, ale w ostatniej chwili strzał zablokował Kamil Glik. Szkopuł w tym, że przez ostatnie 3 miesiące skrzydłowy reprezentacji Łotwy po prostu… nie grał. Ostatni raz na boisku pojawił się 15. czerwca 2019 roku, gdy zagrał 58 minut dla Rigi FC w wygranym 2-1 ligowym meczu przeciwko FK Liepāji. Przez ostatnie pół roku wypożyczony był właśnie do tego klubu z cypryjskiego Pafos FC. Tego lata powrócił już na Cypr. Pod koniec wypożyczenia miał nawet kłopoty z załapaniem się do kadry meczowej Rigi. Ciężko zatem ocenić jego aktualną formę i ewentualną przydatność dla reprezentacji.
5. Przyczyna małej ilości zawodników grających poza Łotwą
W tej sprawie kluczową rolę odgrywa kwestia limitu obcokrajowców w Virslīdze (najwyższa klasa rozgrywkowa na Łotwie). Obecnie przepisy zezwalają na wystawienie max. 5 zagranicznych piłkarzy, reszta musi być Łotyszami. Zmieni się to od przyszłego roku, gdyż niedawno przegłosowano wejście w życiu systemu 8+3, który zwiększy dopuszczalną liczbę obcokrajowców na murawie do 8. Do tego momentu łotewskie kluby musiały postarać się zapewnić jak najwyższy poziom krajowych zawodników. Szczególnie cenni są ci, którzy grali w przeszłości w zagranicznych ligach, i na przykład dla takiego Spartaksa Jūrmala Igors Tarasovs był ogromnym wzmocnieniem niezbyt szczelnej defensywy. O renomie tego piłkarza we Wrocławiu wspominać chyba nie muszę. Ważną kwestię przy zachęcaniu Łotyszy do powrotu do kraju pełnią także pieniądze. Czołowe drużyny, Riga FC i RFS, są w stanie zaoferować nawet 10 tysiecy euro miesięcznie. Jeżeli do tego dorzucimy walkę w europejskich pucharach, to bardziej opłaca się grać w takim zespole na Łotwie, niż w średniaku jakiejś zagranicznej ligi. Dla porównania z zawodników grających poza granicami kraju pieniądze ponad tą kwotę otrzymuje jedynie Pāvels Šteinbors w Arce. Dlatego jedynie 9 piłkarzy z 27-osobowej kadry gra poza Łotwą.
6. Kolega Lewandowskiego z Bayernu Monachium
Duże zainteresowanie wzbudza osoba Danielsa Ontužānsa, który od tego sezonu przeszedł z drużyny juniorskiej do rezerw Bayernu Monachium. Jest to na ten moment jedna z największych nadziei łotewskiej piłki, zwłaszcza że 19-latek z systemem szkolenia mistrzów Niemiec zaznajomiony jest od 9 lat, gdyż w juniorskich drużynach Bayernu grał od 2010 roku. Ontužāns znalazł się w kadrze na przedsezonowe tournée po USA razem m.in. z Robertem Lewandowskim. Zagrał 45 minut w jednym ze spotkań, pokazał się z całkiem dobrej strony. Umowę z Bayernem ma do końca czerwca 2021 roku, jest prawonożnym ofensywnym pomocnikiem. Dotychczas w reprezentacji rozegrał 1 mecz, zadebiutował 10.06.2019 w meczy ze Słowenią (0-5). Zagrał 12 minut.
7. Zgubiona pewność siebie
Spotkanie z Polską było jedynym dobrym spotkaniem w wykonaniu Łotyszy w trakcie tych eliminacji, za względnie umiarkowane można też uznać drugie starcie z Macedonią Północną (porażka 0-2). Marcowy mecz z Polakami wzbudził w świecie łotewskiej piłki dość duży entuzjazm i przyniósł falę optymizmu w kwestii poprawy gry drużyny. Zawodnicy otrzymali zastrzyk pewności siebie, po którym jednak dziś już nic nie zostało. Polacy mają jednak to do siebie, że nie zawsze radzą sobie ze słabszymi rywalami. Pokazała to w marcu Łotwa, Armenia w 2016, nawet San Marino w 2013 zdołało nam strzelić bramkę jako pierwsze. Z tak rozbitymi Łotyszami powinniśmy poradzić sobie bez problemu, ale jak pokazuje historia niczego nie możemy być pewni.







