Nie jest to łatwa kadencja dla Kasparsa Gorkšsa, prezydenta łotewskiego związku piłki nożnej. Kolejny już raz wnioskuje się o jego dymisję, lecz tym razem sytuacja jest wyjątkowo poważa. Jak donosi sportacentrs.com aż 69 członków federacji złożyło w czwartek pisemny wniosek o odwołanie Gorkšsa. Wśród nich ma znajdować się aż 7 z 9 klubów łotewskiej Virslīgi.
Dużo zastrzeżeń
Lista zarzutów pod adresem obecnego przewodniczącego federacji to kilka mocnych punktów, które niestety nie przemawiają w żaden sposób na korzyść byłego reprezentanta Łotwy. Pod koniec lutego było już prowadzone specjalne głosowanie decydujące o przyszłości Gorkšsa na piastowanym stanowisku. Wówczas jednak jego oponentowi Vadimsowi Ļašence nie udało się odwołać aktualnego prezydenta. Wynik wyborów wynosił 87-42 przeciwko dymisji. Obecnie sytuacja jest bardziej skomplikowana bo 69 członków federacji, którzy podpisali się pod wnioskiem, to ponad 50% ze wszystkich 137. Poprzednie rozmowy na ten temat, które pojawiały się kilka razy po kongresie i głosowaniu w lutym, nie doprowadzały do zwołania kolejnego nadzwyczajnego posiedzenia. Tym razem po zebraniu takiej ilości podpisów wymusza to statut. Co zarzucane jest Kasparsowi Gorkšsowi?
Motywy działania
Samym powodem do podjęcia takich a nie innych kroków jest przedłużający się kryzys w strukturach LFF. O ciężkiej sytuacji łotewskiego związku pisałem w maju. Od tamtego czasu bałagan w federacji urósł jeszcze bardziej. Wnioskodawcy przedstawili 7 zażaleń dotyczących pracy Gorkšsa. Tym razem według złożonego dokumentu podczas nadzwyczajnego kongresu nie miałoby dojść do głosowania, lecz do debaty członków federacji. Na zwołanie nadzwyczajnego zgromadzenia federacja według statutu ma 3 tygodnie. Oznacza to, że najpóźniej może ono się odbyć 17. października 2019.
Zarzuty
Listę otwiera zażalenie na dział księgowości LFF, który ma od pół roku w zasadzie nie istnieć. Powoduje to ciągłe opóźnienia w płatnościach, a wszystkie sprawy finansowe są na ten moment załatwiane tylko przez jednego człowieka – Mārisa Skujiņša. Drugim punktem jest fakt, że po odejściu w lipcu sekretarza generalnego, Edgarsa Pukinsksa, z pracy zrezygnowało wielu członków na wyższych stanowiskach, którzy motywowali to odmową pracy w stylu zaproponowanym przez prezydenta LFF. Wreszcie punkt trzeci, który zarzuca brak efektów poszukiwań nowego sekretarza generalnego. Gorkšs nie przedstawił innego kandydata niż Mareks Gruškevics, który był wielokrotnie odrzucany przez zarząd federacji. Co zrobił Gorkšs? Zatrudnił Gruškevicsa na nieistniejące stanowisko specjalisty ds. administracji, potem awansował na szefa działu, a następnie mianował nowym sekretarzem generalnym, w końcu nie było nikogo innego. Można? Można. Wnioskujący obawiają się, że poszukiwania nie będą kontynuowane.
Pieniądze w roli głównej
Punkt 4 uderza tak naprawdę w całą organizację federacji, bo wynika z niego, że nie zakończyły się jeszcze prace z kwestiami prawnymi związanymi ze… sprawozdaniem finansowym za rok 2018. Oszczędzając szczegółów prawniczych – od kwietnia słychać obietnice o poprawie działań w tej sprawie i zakończeniu jej. Jak jednak widać postępów brak. Punkt piąty to zarzut związany z planem infrastrukturalnym. Zdaniem wnioskujących nie został on w ogóle wdrożony w bieżącym roku. Przedostatni zarzut mówi o podejrzanych transakcjach pieniężnych bez uzasadnienia. Na czele tej listy ma stać wycieczka na mecze Mundialu 2018 (nie wymieniono kto brał w niej udział), oraz umowa ze spółką „Public Identity Group” na kwotę 15 000 euro. Była to opłata za „konsultacje”, za które równolegle byli opłacani pracownicy LFF. Jednym z beneficjentów był nowy sekretarz generalny, Mareks Gruškevics. Wreszcie ostatni punkt. Według niego na obecny moment całe działania federacji koncentrują się na trzech osobach – Kasparsie Gorkšsie, Mareksie Gruškevicsu i Mārisie Skujiņsie. Spośród nich jedynie obecny prezydent LFF ma jakiekolwiek doświadczenie w branży piłkarskiej, lecz nie w administracji.
Wyczerpane zaufanie
Zdaniem podpisanych Gorkšs nie wypełnia powierzonych mu obowiązków i nie umiał potwierdzić słuszności jego wyboru na to stanowisko. Już wcześniej, w lipcu, 6 członków zarządu wyrażało swoje zaniepokojenie pracą byłego piłkarza i wezwało go do rezygnacji ze stanowiska, podkreślając, że federacja nie jest w stanie skutecznie działać pod jego przewodnictwem. Zdaniem wnioskodawców Gorkšs nie umie współpracować z nowym składem zarządu, co utrudni podejmowanie istotnych decyzji w sprawie np. budżetu czy statutu. Bieżąca kadencja Kasparsa Gorkšsa kończy się w kwietniu 2020 roku. Prezydent LFF zapowiedział już, że nie będzie ubiegać się o re-elekcję.
źródło: sportacentrs.com
fot. tech2.org







