Estonia wygrała Puchar Bałtyku 2024

3 dni temu, we wtorek 11. czerwca dobiegły końca zmagania Pucharu Bałtyku. W finale Estończycy po zaciętej walce okazali się lepsi od Litwinów, aczkolwiek do wyłonienia zwycięzcy potrzebne były rzuty karne, które lepiej wykonywali piłkarze Jürgena Henna.

Finał: Estonia 1-1 Litwa

Nie da się ukryć, że do walki o trofeum przystąpiły drużyny, które Puchar potraktowały najpoważniej. Litwini chcieli zdobyć tytuł po kilkunastu latach oczekiwania, natomiast u Estończyków po wyeliminowaniu Wysp Owczych było widać autentyczną radość i piłkarską atmosferę. Dla Łotwy i Wysp Owczych wyniki nie były priorytetowe, więc można powiedzieć, że losy turnieju potoczyły się w sprawiedliwy sposób.

Finał upłynął pod znakiem zaciętej i wyrównanej walki. Wprawdzie piłkę częściej kontrolowała Estonia, ale z drugiej strony Litwini nie pozwolili jej na nic groźnego pod swoją bramką. Jak podkreślił trener reprezentacji Litwy, Edgaras Jankauskas, jego przeciwnicy byli dużo spokojniejsi, Litwini nie byli w stanie utrzymać się przy piłce tak długo jak trener tego chciał. Jednocześnie przyznał, że Estończycy go pozytywnie zaskoczyli, lecz dodał, że jego piłkarze zasłużyli na wzniesienie pucharu. Celem było rozstrzygnięcie losów meczu w regulaminowym czasie gry, rzuty karne Jankauskas określił mianem „loterii”.

Z racji tego, że finał rozgrywany był w Kownie, na stadionie panowały skrajnie odmienne nastroje. Litwini przyjęli porażkę z ogromnym rozczarowaniem, doszło do sytuacji w której estońscy delegaci na sektorze VIP otrzymywali gratulacje od Litwinów z kamiennymi minami. Przeszywającą ciszę przerwała ogromna, autentyczna radość Estończyków. Około 50 estońskich kibiców (miejsce rozegrania finału określono dość późno co utrudniło fanom planowanie podróży), działacze, piłkarze, wszyscy szaleli ze szczęścia.

Na bramki przyszło czekać bardzo długo. Niemoc w 82. minucie przełamał Mark Lepik, a dwie minuty później wyrównał Giedrius Matulevičius. W doliczonym czasie gry bardzo bliski zwycięskiego gola był Fedor Černych ale jego strzał trafił w słupek. Regulamin turnieju nie zakłada dogrywki więc sędzia od razu zarządził rzuty karne. Te zaczęły się fatalnie dla gospodarzy. Uderzenia Justasa Lasickasa oraz Fedora Černycha obronił golkiper Karl Andre Vallner. I choć potem byli bezbłędni to na nic się to już nie zdało. Estonia pomyliła się tylko raz, w przedostatniej serii Erika Sorgę zatrzymał Edvinas Gertmonas. Estonia wygrała karne 4-3.

O 3. miejsce: Łotwa 1-0 Wyspy Owcze

Nowy trener Łotwy Paolo Nicolato meczu z Litwą nie potraktował jako derby, więc tym bardziej ciężko było oczekiwać, że jakąkolwiek rangę nada starciu z Wyspami Owczymi. Farerzy przyjechali zaś drugim garniturem i także nie zamierzali narzucać sobie presji związanej z udziałem w turnieju. Jak zatem wspomniałem wcześniej, sprawiedliwie się stało, że o finał zagrały drużyny którym na tym zależało, a o 3. miejsce zmierzyły się zespoły chcące testować nowe rozwiązania czy mniej ogranych zawodników.

Jedynym symbolicznym wymiarem tego spotkania był fakt, że Łotysze zanotowali pierwsze zwycięstwo pod wodzą Nicolato. Pierwsza połowa nie przyniosła ze sobą żadnej groźnej sytuacji, w drugiej padły za to dwa gole ale tylko jeden uznany. Jeden z 4 piłkarzy, którzy pojawili się na murawie po przerwie, Andrejs Cigaņiks, dał Łotwie prowadzenie w 50. minucie finalizując akcję mocnym strzałem na pustą bramkę Farerów. Wyspiarze odpowiedzieli w 73. minucie ale gol nie został uznany ze względu na faul na łotewskim golkiperze. Łotwa miała więcej okazji aby podwyższyć rezultat, ale nie umiała ich wykorzystać.

fot. LFF

zdjęcie główne: jalgpall.ee

0 0 głosów
Article Rating
Share on facebook
Share on twitter
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Logowanie