Czarne chmury zebrały się nad FK Jelgavą. Właściciel 4-krotnego zdobywcy Pucharu Łotwy, Māris Peilāns został dziś doprowadzany w kajdankach do sądu. Mężczyzna podejrzewany jest o korupcję, choć sprawa nie dotyczy jego piłkarskiej działalności. Peilāns to także właściciel „Przedsiębiorstwa Budowy Dróg „Igate” sp. z.o.o.”, którego 2 pracowników zatrzymano już wcześniej z podobnych powodów.
Wcześniejsze zatrzymania
We wtorek funkcjonariusze łotewskiego Biura Bezpieczeństwa Wewnętrznego (łotewski odpowiednik naszego ABW) zatrzymali dwóch pracowników „Igate” oraz byłego szefa Straży Granicznej Normundsa Garbarsa. Przedstawiciel spółki potwierdził, że aresztowani pracownicy byli zaangażowani w projekt budowy infrastruktury strefy przygranicznej z Białorusią i Rosją, celem wzmocnienia granic Łotwy z wyżej wymienionymi państwami. W tej sprawie „Igate” podpisało w 2015 roku umowę ze Strażą Graniczną, a rząd na ten projekt przeznaczył ponad 31 milionów euro. Dziś aresztowany został właściciel przedsiębiorstwa, a o jego areszt zawnioskował Urząd Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
Za zamkniętymi drzwiami
Niedawno zakończyło się posiedzenie sądu w sprawie Peilānsa. Odbyło się ono bez udziału publiczności i dziennikarzy. Właściciel Jelgavy opuścił salę już bez kajdanek w towarzystwie swoich prawników. Żaden z nich jednak nie odpowiadał na zadawane pytania i nie komentował przebiegu rozprawy. Nie jest znana także decyzja sądu. Na ewentualne konkrety przyjdzie nam zatem jeszcze poczekać.
Liczne nieprawidłowości
W trakcie budowy infrastryktury na granicy łotewsko-bialoruskiej wykryto możliwe niezgodności ze specyfikacją techniczną, oraz bezwzględną wycinkę drzew. Także transakcje finansowe spółki mają wykazywać oznaki prania pieniędzy, co było podstawą do przeprowadzonych zatrzymań. Niedawno łotewski odpowiednik CBA przeprowadzał także przeszukanie w „Igate” i przesłuchiwał pracowników firmy. Do podejrzanych transakcji miało dochodzić na linii „Igate” – gmina Dobele.
Co z klubem?
Nie ma żadnych wątpliwości, że ewentualne trafienie Peilānsa do więzenia postawiłoby pod znakiem zapytania dalsze funkcjonowanie FK Jelgavy, przynajmniej na szczeblu Virslīgi. Na ten moment nie ma żadnych podstaw do obaw związanych z działalnością klubu. Takowe mogą pojawić się dopiero wtedy, gdy właściciel faktycznie trafi za kratki. Czy tak się stanie to obecnie wielka niewiadoma, sprawa jest rozwojowa, i nie ma nawet żadnych decyzji co do Peilānsa. Na pewno teraz przed Jelgavą nerwowy czas oczekiwania, po którym wyjaśni się co będzie dalej z klubem. Wszystko zależeć będzie od tego, czy właściciel pozostanie na wolności.







