W piątek reprezentacja Litwy powalczy o przełamanie fatalnej passy meczów bez zwycięstwa w oficjalnych grach o punkty. Na wygraną w meczu o stawkę Litwini czekają prawie 2,5 roku! Ostatni raz pokonali Maltę 11. października 2016 2-0 w ramach eliminacji do MŚ 2018. Czy uda się w końcu przełamać?
1. Litwini nie są faworytami
Jeszcze kilka lat temu nikt nie miałby wątpliwości na którą z drużyn postawić. W ostatnim czasie sytuacja jednak się zmieniła i Luksemburg przestał być chłopcem do bicia jakiego znaliśmy do tej pory. Reprezentacja narodowa wzmocniona naturalizowanymi zawodnikami w ciągu choćby tych ostatnich 2 lat z hakiem zdołała osiągnąć kilka naprawdę niezłych rezultatów: wygrana z Białorusią, pogrom Mołdawii czy remis z Francją. Wiele mówi za siebie także fakt, że w tym sezonie w fazie grupowej LE oglądaliśmy Dudelange, które wcześniej eliminowało choćby Legię Warszawa czy CFR Cluj. Tego nie trzeba chyba nikomu przypominać.
2. Nowy trener i co dalej?
Dla Valdasa Urbonasa potyczka w eliminacjach do Euro 2020 będzie oficjalnym debiutem i pierwszym spotkaniem w którym poprowadzi zespół. Urbonas został mianowany na szkoleniowca 2. lutego 2019 roku ale nie miał żadnej okazji do przygotowania jakiejś taktyki, poeksperymentowania ze składem itp. Wydawało by się, że nie wiadomo w jaki sposób grać będzie Litwa pod wodzą nowego trenera, ale z tym zdradzili się sami gracze. Mieli oni powiedzieć, że trenują obronny styl gry, co zdradza tak naprawdę podejście Litwinów do meczu.
3. Podejście graczy i podejście kibiców – pesymizm
O tym, że Litwa nie będzie przeważającą stroną i faworytem poświadczyły już wystarczająco słowa piłkarzy, którzy przygotowywać się będą na pragmatyczny, defensywny futbol. Również kibice nie mają różowych okularów na oczach. O ile w przypadku Polski gdy reprezentacja ewidentnie gra piach to oczekiwania nadal pozostają wygórowane, o tyle na Litwie kibice nie łudzą się nawet na jakiś niespodziewany zryw swojej reprezentacji. Przeważa opinia, że trwająca prawie 900 dni seria nie zostanie przerwana a mecz zakończy się remisem albo nikłą wygraną Luksemburczyków. Podpisuję się pod tym również i ja.
4. Kto ma pociągnąć kadrę?
Najlepszym piłkarzem Litwy 2018 został wybrany Arvydas Novikovas. Swoje umiejętności potwierdził w Jagiellonii Białystok, bo został wybrany również Obcokrajowcem roku 2018 w Ekstraklasie. Problem polega na tym, że sam Novikovas zespołu nie pociągnie, zwłaszcza że brakuje zawodników z dobrych, europejskich klubów. Naturalnie o zawodnikach takich jak Jankauskas czy Semberas można pomarzyć, ale popularnym żartem w Polsce na temat kondycji litewskiej piłki, jest sam fakt, że najlepsi litewscy piłkarze grają w takiej lidze jak Ekstraklasa.
5. Jedyna realna okazja
Nie oszukujmy się – mecze z reprezentacją Luksemburga będą dla Litwinów jedyną realną szansą na jakiekolwiek punkty, już nie mówiąc nawet o wygranej. Z Serbią Litwa mierzyła się niedawno w Lidze Narodów i zbyt dobrze tych spotkań nie wspomina (porażki 0-1 i 1-4). Ukraina i Portugalia to zdecydowanie zespoły poza zasięgiem Litwinów. Naprawdę każdy jeden punkt zdobyty poza starciami z Luksemburgiem będzie bardzo miłą niespodzianką.
6. Sukcesy klubowe to osobny twór
O ile reprezentacja pikuje w dół, o tyle litewskie kluby z naprawdę dobrej strony pokazują się na międzynarodowej arenie. Trzeba jednak spojrzeć na to, że kluczowymi piłkarzami Suduvy czy Żalgirisu Wilno są obcokrajowcy. To na nich wolą stawiać kluby, a swoje szanse dostaje niewielu młodych zawodników z Litwy. Gdy Justas Lasickas odchodził z Żalgirisu do Jagiellonii, to pamiętam jak jeden z kibiców zielono-białych pisał mi, że fanom nie podobało się odejście młodego, perspektywicznego zawodnika podczas gdy zespół opierał się na graczach spoza Litwy. Tym bardziej więc niech cieszą takie przypadki jak gracz Wisły Płock Justinas Marazas, który swoją szansę dostał, i ma okazję zaprezentować się w silniejszej lidze. Od takich właśnie graczy zależy przyszłość reprezentacji Litwy.







