Krakowski Hutnik dokonał w zakończonym niedawno okienku transferowym solidnego wzmocnienia defensywy, a tym samym ściągnął do siebie drugiego znanego z ekstraklasowych boisk Łotysza. Igors Tarasovs opowiedział Bałtyckiemu futbolowi o swoim aktualnym samopoczuciu, ostatnich doświadczeniach boiskowych, oraz w ostrych słowach opisał sytuację infrastrukturalną na Łotwie.
Rafał Kobza (Bałtycki futbol): Po 5 latach wróciłeś do Polski. Nie ciągnie Cię jeszcze na Łotwę, wciąż masz coś do udowodnienia za granicą?
Igors Tarasovs (Hutnik Kraków): Nie to że mam coś do udowodnienia za granicą, po prostu czuję, że jeszcze chcę grać w piłkę i jeszcze stać mnie na coś.
Jak istotną rolę w przyjściu do Hutnika odegrał Deniss Rakels? Rozmawialiście przed transferem, czy to po prostu zbieg okoliczności?
To Hutnik szukał obrońcy na nadchodzącą rundę i wyszło tak, że trafiłem do drużyny. Deniss miał wpływ na to, rozmawiałem z nim i z innymi piłkarzami. W ten sposób jestem teraz w Hutniku.
Masz 35 lat, jesteś bardzo doświadczony, ale z drugiej strony wielu kibiców zastanawia się w jakiej formie jesteś i czy podołasz temu wyzwaniu. Zapytam zatem – jak się czujesz fizycznie, jesteś gotowy na rundę wiosenną?
Fizycznie czuje bardzo dobrze, nie miałem żadnej poważnej kontuzji, pod tym względem wszystko jest ok. Bardziej chodzi o piłkarskie sprawy, muszę trochę dojść do formy, ale myślę, że nie będzie to dużym problemem. Mam w tym duże doświadczenie, nie jestem pierwszy raz w takiej sytuacji.
Jak bardzo rezygnacja z gry w kadrze narodowej odciążyła Cię w kwestii gry w klubie? Nie miałeś z tyłu głowy myśli żeby spróbować dobić do okrągłych 50 spotkań?
Nie myślę już teraz w ogóle o reprezentacji, bo decyzja została już podjęta. Tak, może chciałbym zagrać te 50 spotkań, ale myślę, że to nie było możliwe już w tamtym momencie, a teraz to tym bardziej.

Będziesz najbardziej doświadczonym zawodnikiem w bardzo młodej defensywie Hutnika. To dla Ciebie dodatkowa odpowiedzialność, czy nie czujesz większych emocji w związku z tym?
Przyjechałem tu aby pomóc drużynie w walce o awans i będę robił wszystko, co do mnie należy. Może moje doświadczenie też będzie potrzebne, ale tutaj jest dużo dobrych piłkarzy i będziemy pomagać jeden drugiemu. To myślę jest bardzo istotne.
Hutnik zajmuje obecnie 6. Miejsce w tabeli, cel jest znany – awans. Będzie więc albo duży sukces, albo rozczarowanie. W Polsce jeszcze nie grałeś w takich warunkach, jakie są Twoje wrażenia w związku z tym? Miałeś inne warianty? Jeśli tak, to dlaczego akurat Hutnik?
Właśnie byłem w takiej sytuacji w Szwecji w ostatnim sezonie. Tam był ciężki moment, mieliśmy 8 punktów straty do 2. miejsca, które dawało nam awans do baraży. Wygraliśmy 8 spotkań z rzędu i wywalczyliśmy finalnie przepustkę do baraży, także mam również i takie doświadczenie są w tym też. Miałem kilka innych opcji, ale nie było ich zbyt wiele. Czekałem właśnie na takie wyzwanie jak tutaj w Hutniku, więc jestem bardzo zadowolony i zmotywowany!
Przychodzisz z 3. ligi szwedzkiej, niestety przegraliście wspomniane baraże. Opowiedz trochę o swoich doświadczeniach ze Skandynawii.
3. liga w Szwecji była dla mnie ciekawym doświadczeniem, gra tam dużo dobrych i młodych piłkarzy, którzy pokazują dobry poziom gry. Dla mnie to był świetny moment kiedy mogłem sprawdzić się w takich warunkach i dzięki temu dowiedziałem się że jeszcze stać mnie na walkę z młodszymi, ambitnymi piłkarzami. Dlatego wiem, że jeszcze będę grać (śmiech).
Przed Szwecją grałeś na Cyprze w Ethnikos Achna. Był z Tobą tam wówczas inny Łotysz, Artūrs Karašausks. Jak bardzo pomocne jest posiadanie rodaka w zagranicznych zespołach? Choć w zasadzie Polska dla Ciebie jest bardzo dobrze znanym krajem.
W Polsce czuje się jak w domu! W każdym razie dobrze mieć kogoś ze swojego kraju w drużynie a nawet dobrego kolegę, który ci od razu pomoże i opowie jak wszystko wygląda. Tak więc wtedy z Artūrsem czy teraz z Denissem naprawdę jest lepiej i łatwiej.
Czy jest możliwe abyś zakończył karierę w jakimś polskim klubie, czy chcesz zrobić to na Łotwie?
Zobaczymy jak wszystko się potoczy dalej. Chciałbym skończyć karierę w jak najlepszy sposób. W Polsce byłoby dobrze, chciałbym jeszcze coś wygrać parę razy, awansować, zagrać te 7 meczów w Ekstraklasie aby dobić do 100… Pomarzyć można ale zobaczymy jak będzie ze zdrowiem. Mógłbym skończyć może i na Łotwie w swoim klubie, ale mojego klubu Skonto Ryga już nie ma. Także zobaczymy, na razie jeszcze będę grać, a co wydarzy się dalej, zobaczymy.

Reprezentacja Łotwy doczekała się nowego trenera. Jakie są Twoje doświadczenia z pracy z Dainisem Kazakevičsem? I jak oceniasz wybór nowego szkoleniowca?
Z Dainisem wszystko było mniej więcej ok u mnie. Nie było żadnych problemów, po prostu poczułem w odpowiednim momencie, że już muszę odejść, Długo o tym myślałem i była to dla mnie to najlepsza chwila. Jeżeli mówimy o ostatnim cyklu eliminacyjnym i braku wyników, to nie wiem czego można było oczekiwać od tej grupy, w której byliśmy. Od razu było wiadomo, że będzie ciężko. Musimy twardo stąpać po ziemi i zaakceptować fakt, że to na razie jest nasz poziom. Czy trenerem byłby Guardiola czy Mourinho, byłoby mu tak samo ciężko. Niemniej potencjał w naszym kraju jest bardzo, bardzo duży. Zawsze będę powtarzać, trzeba poprawić infrastrukturę, dużo popracować nad trenerami dzieci i juniorów. Przed nami długa i ciężka droga, oraz wiele do zrobienia.
Razem z dyskusją o nowym trenerze, gdzieś w tle przewijają się cały czas różne rozmowy o stadionie narodowym w Rydze. Część społeczeństwa twierdzi, że jest on niepotrzebny. Inni wskazują, że Łotwa to ostatni kraj w Europie, który nie ma swojego stadionu narodowego, który byłby własnością federacji. Jak ważna jest to kwestia dla rozwoju łotewskiej piłki?
Jak już wspomniałem, nasza infrastruktura jest fatalna… Zaczynając od dzieci, bo teraz widzę jak oni trenują i w jakich warunkach to wszystko się odbywa… Akademia musi szukać hali czy jakichś 10m2 boiska nie wiadomo gdzie, po całej Rydze. W temperaturze -20 stopni trener 1,5 godziny przed treningiem grup U9, U10 zapier**la z łopatą, a później trenuje dzieci na tych oczyszczonych przez siebie 10m2! To jest katastrofa! Co te dzieciaki się natrenują? Mamy 1,5 hali w Rydze. Tak było kiedy jeszcze ja byłem w kategorii U10. 25 lat minęło i nasze dzieciaki są w takich samych warunkach! Można sobie wyobrazić jaka jest przepaść między krajami piłkarskimi a nami, takie są fakty. W Finlandii, Szwecji, Norwegii jest inny klimat? Dlaczego później to Dainis jest winny? To pytanie retoryczne, o stadionie nawet nie wspomnę.

Niebawem rusza nowy sezon ligi łotewskiej. Z racji tego, że grasz za granicą myślę, że mogę zapytać Cię o małą prognozę – kto zostanie mistrzem w tym roku?
Obstawiam że znów będzie walka między Rigą FC a RFS-em. Po nich będą Auda albo Valmiera na 3-4 miejscu, może Lipawa też.
Na koniec zapytam Cię o plany na najbliższy czas. Hutnik Kraków to raczej krótkoterminowa perspektywa. Co potem? Będziesz dalej próbować szczęścia za granicą? Jak długo chcesz grać w piłkę? Broń Boże nie wysyłam Cię na emeryturę, to pytanie bardziej z ciekawości (śmiech).
Jak mówiłem, na tyle ile będzie stać mnie i moje zdrowie, to będę grał. Gdy poczuję, że już nie daję rady to odejdę, ale motywuje mnie kiedy mówią, że trzeba już skończyć. Ja mówię zawsze, że sam będę o tym decydował. To mnie bardzo napędza, zobaczymy jak będzie dalej!
Masz jeszcze jakieś piłkarskie marzenia lub cele?
Na razie chcę pomóc Hutnikowi w walce o awans i po prostu cieszyć się z gry w piłkę na dobrym poziome.
fot. Hutnik Kraków







