Jak zrujnować swój wizerunek

FK Lipawa to klub, który odstrasza od siebie sympatyków w każdy możliwy sposób. Doszło do tego, że mieszkańcy miasta wolą wspierać słabszy zespół, z którym jednak się identyfikują, a wobec tych fanów, którzy mimo wszystko zostali przy FK Lipawie, osoby związane z klubem zachowują się ordynarnie. 

W ostatnich latach chyba żaden inny łotewski klub z Virslīgi nie uczynił tak wiele, aby w takim stopniu zniechęcić do siebie fanów. Czynników wpływających na tę sytuację jest naturalnie wiele, zsumowane tworzą przygnębiającą całość.

Trener

Lipiec, rok 2009. FC Dinaburg podejmuje u siebie JFK Olimps Ryga. Gospodarze męczą się z najsłabszą ekipą ligi, która przez 16 kolejek nie zdołała wygrać ani razu. Już w 8. minucie bramkę dla Olimpsu strzela Aleksandrs Solovjovs. W 37. minucie wyrównuje Zaur Kaziev, ale to nie zadowala aktywnie dopingujących fanów. Rozpoczynają skandowanie „Naprzód Dinaburg, Tamaz do domu”. W przerwie meczu podchodzi do nich trener Dinaburga Tamaz Pertia i grozi krzykiem, że po meczu odetnie im głowy. Po tym wydarzeniu wszyscy kibice wyszli ze stadionu i dla wielu był to ostatni mecz. Na boisku decydującego gola strzelił były piłkarz GKS-u Bełchatów, Daniils Turkovs. Mecz wygrał Olimps 2-1, ale nie miało to już żadnego znaczenia. Pertia zabił ruch kibicowski w Dyneburgu w tamtym czasie.

Rok 2023. Kibice FK Lipawy z grupy „Amber City Fan Club” wyrażają niezadowolenie po jednym z meczów ligowych, w którym drużyna po raz kolejny pokazała słabą jakość piłkarską. Swoje uwagi kierują do trenera, Tamaza Pertii. W odpowiedzi słyszą: „Drużynie tacy fani jak wy nie są potrzebni, nie przychodźcie już wspierać zespołu.”, „poj*by”, „alkoholicy”. Oliwy do ognia dodał jeszcze syn właściciela klubu, który polecił jednemu z kibiców spie**alać. Ostatecznie fani uzyskali później przeprosiny ze strony klubu, niesmak jednak pozostał.

Ewidentnie widać, że Pertia ma problem z fanami, a przynajmniej tymi, którzy próbują jakkolwiek krytycznie ocenić jego pracę. To jednak nie dotyczy tylko kibiców. Osobę Gruzina bardzo negatywnie postrzegają także byli piłkarze klubu, kilkukrotnie w mediach społecznościowych klubu pojawiały się bardzo krytyczne lub uszczypliwe komentarze.

W błędzie jest jednak ten, kto pomyśli że stanowiłoby to podstawę do zwolnienia Gruzina. Praktycznie w każdym miejscu na Łotwie miał mniejsze lub większe chody u kierownictwa. W Dyneburgu zatrudnili go do prowadzenia Daugavy po upływie zawieszenia za prowadzenie umoczonego w korupcję Dinaburga. W Skonto prezes od wielu lat był miłośnikiem warsztatu trenerskiego Pertii. W Valmierze Ralf Isenegger chciał aby ten prowadził Wisłę Kraków jeżeli transakcja kupna doszłaby do skutku (nie doszła), aż wreszcie teraz w Lipawie Oleg Hramov miał tuzin powodów aby podziękować Pertii za współpracę – od słabych wyników sportowych po fatalną atmosferę. W normalnych okolicznościach Gruzin kilka razy zdążyłby się pożegnać z posadą, ale tu o normalnych okolicznościach mówić nie możemy. Pertia jest nietykalny.

fot. FK Lipawa

Naturalnie z Pertią powiązane są też inne czynniki, które znajdują się poniżej, jak choćby dobór składu.

Obcokrajowcy kosztem lokalnych piłkarzy

Istotną kwestią poważnie zaburzającą identyfikację mieszkańców Lipawy z klubem jest bez wątpienia fakt, że wychowankowie miejscowej szkoły piłkarskiej nie mają co liczyć na miejsce w składzie. Jest to standardowa praktyka u Pertii, który ponad młodych Łotyszy zdecydowanie bardziej ceni sobie swoich rodaków, Afrykańczyków czy piłkarzy z Bałkanów. Nawet jeżeli są Łotysze (a muszą być co najmniej 3) to zazwyczaj ściągani z innych regionów kraju. Jak pokazuje historia – ta kombinacja częściej nie osiągała dobrych wyników niż osiągała, zaś najlepsi obcokrajowcy mogą liczyć na naprawdę dobre kontrakty. Kibice dla których ważny jest fakt gry lokalnych zawodników muszą sobie zatem szukać drużyny, w której miejscowa młodzież dostaje szansę gry.

Grobiņa SC/LFS

Dla FK Lipawy na ten moment najgroźniejszym rywalem nie jest żaden z zespołów rywalizujących o miejsce w europejskich pucharach lecz… beniaminek Virslīgi, Grobiņa. Powody zdradza już drugi człon nazwy klubu, LFS czyli miejska szkoła piłkarska, z którą klub połączył siły. To właśnie w tej drużynie od wielu lat młode talenty z Lipawy mogą liczyć na grę, rozwój i po prostu szansę pokazania się. Zespół nosi nazwę małej miejscowości pod Lipawą, ale mecze rozgrywa na rezerwowym boisku stadionu Daugava, tuż koło podopiecznych Tamaza Pertii. Zarówno FK Lipawa jak i Grobiņa sezon rozpoczęły od porażek, ale w jakże odmiennych nastrojach: pierwszy zespół w bezbarwnym stylu przegrał 0-2 przeciwko słabszemu na papierze FK Tukums, beniaminek zaś napsuł sporo krwi Ridze FC. Nietrudno zgadnąć za kogo w większym stopniu trzymali kciuki mieszkańcy Lipawy. Po drugiej porażce z rzędu, także jako faworyt (0-2 z Mettą) podopieczni Pertii doczekali się miana „tej drugiej drużyny z Lipawy” nawet mimo tego, że Grobiņa swój drugi mecz także przegrała (0-2 z BFC Dyneburg). Tam jednak przegrywają „swoi” a nie sowicie opłacani obcokrajowcy.

***
Wydaje się, że w obecnej sytuacji atmosferę mogłoby oczyścić odejście Tamaza Pertii, ale to bardzo mało realny wariant. Wygląda na to, że w FK Lipawie długo nic się nie zmieni, a kolejny rok bez europejskich pucharów będzie poważnym ciosem, bo to jest zawsze głównym celem zespołu. Sytuacji frekwencyjnej na trybunach nie poprawia nawet fakt, że od czasów covidowych można wejść na mecz Lipawy za darmo, ani to, że „po sąsiedzku” na Grobiņii zawiązała się grupa aktywnie wspierających fanów…

fot. FK Lipawa

5 2 głosów
Article Rating
Share on facebook
Share on twitter
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Logowanie