Koniec czarnej serii Łotwy

W ostatniej serii gier eliminacyjnych Łotwa zdobyła dość niespodziewanie swoje jedyne punkty w rozgrywkach. Antyrekord 10 porażek z rzędu był o włos, ale grająca drugim garniturem Austria nie zdołała wywieźć z Rygi nawet punktu.

Przełamanie

Sportowo potyczka Łotwy z Austrią była typowym „meczem o pietruszkę”, który nie wpływał w żaden sposób na układ tabeli, obydwa zespoły były pewne swoich miejsc. Jeżeli mielibyśmy doszukiwać się jakiejkolwiek wagi wczorajszego spotkania, to tylko w kategorii ostatniej szansy dla Łotwy na godne pożegnanie się z eliminacjami. Poprzednie starcie obydwu drużyn zakończone wynikiem 6-0 dla Austrii nie napawało jednak optymizmem podopiecznych trenera Stojanovicia. Dodatkowo po porażce 0-1 ze Słowenią w poprzedniej serii gier Łotysze wyrównali swój niechlubny rekord z 2017 roku – zanotowali 9 przegranych z rzędu. Nowego jednak nie udało im się zanotować, a zwycięstwo przyszło w bardzo dobrym momencie.

Nieskuteczni dublerzy

O ile w przypadku Łotwy wczorajsza potyczka była ostatnią możliwością do zdobycia choćby punktu, o tyle dla Austriaków nie miała raczej większego znaczenia i ciężko mi nawet określić jakie mogli mieć względem niej oczekiwania. Jeżeli było to przetestowanie zawodników spoza pierwszego składu, to rezerwowi nie rozpieścili swoich kibiców. Nawet drugi garnitur Austriaków powinien poradzić sobie z podstawową kadrą Łotwy, wystarczy porównać choćby kluby w jakich grają piłkarze. Przy Augsburgu, RB Lipsk, Hoffenheim czy Bayerze Leverkusen – Valmiera, Riga FC, Sion, Arka Gdynia wypadają raczej blado. Nie wspominając już o tym, że Transfermarkt wycenia 22-letniego Stefana Poscha na ponad 2 miliony euro więcej, niż całą 23-osobową kadrę Łotwy.

Jedną z głównych przyczyn porażki Austriaków była ich rażąca nieskuteczność pod bramką Pāvelsa Šteinborsa. Golkiper Arki Gdynia nie był więc zmuszony aż do tak dużej ilości interwencji względem poprzednich gier. Na 21 strzałów reprezentacji Austrii zaledwie 3 (!) były uderzeniami w światło bramki! Matematyka w tej kwestii nie pozostawia złudzeń – skuteczność Austriaków wynosiła w przybliżeniu 14%. Bardzo możliwe, że przy obecności choćby Arnautovicia wyglądałoby to dużo lepiej. Łotysze również oddali 3 celne uderzenia na bramkę rywala. Przy liczbie wszystkich strzałów – 12 – daje to 25%-ową celność.

Mogło być więcej

Mecz mógł zakończyć się równie dobrze wyższym wynikiem. Obydwie drużyny trafiały w poprzeczkę, miały także naprawdę dobre sytuacje. Dwa gole mógł strzelić Mārcis Ošs, ale w pierwszej połowie piłka po jego strzale głową uderzyła w obramowanie bramki, zaś w końcówce po wypracowaniu sobie sytuacji sam na sam, Vladislavsa Gutkovskisa powstrzymał Pavao Pervan. Austriacy mogli wyrównać pod koniec meczu, ale Šteinborsa wyręczyła poprzeczka. Ostatecznie losy meczu rozstrzygnęły się wcześniej, bo w 65. minucie. Najprzytomniej w polu karnym Austrii po dośrodkowaniu Robertsa Savaļnieksa zachował się były defensor Górnika Zabrze, Mārcis Ošs, który dość silnym strzałem z prawej nogi nie dał szans Pervanowi. Przy tej sytuacji Roberts Uldriķis zderzył się z jednym z Austriaków, ale arbiter nie odgwizdał rzutu wolnego. Był to debiutancki gol defensora Neuchâtel Xamax w kadrze.

Udany debiut

Po spotkaniu z Austrią bardzo pozytywne recenzje zebrał debiutant, 22-letni pomocnik Valmiery Aleksejs Grjaznovs, który jeszcze rok temu kopał piłkę w RTU/Skonto Academy na drugim poziomie rozgrywkowym. Dobre występy Grjaznovsa i jego klubu FK Valmiera zaowocowały powołaniem do reprezentacji oraz wywalczeniem europejskich pucharów na przyszły rok. Wśród Łotyszy dobry występ zanotował także 22-letni lewy obrońca FK Liepāji – Raivis Jurkovskis. Miesiąc temu przed meczem z Polską piłkarz opuścił zgrupowanie reprezentacji z przyczyn osobistych. Na szczęście trudności w życiu prywatnym nie przygasiły Jurkovskisa, lecz sprawiły że wrócił jeszcze lepszy. Odżywa także Dāvis Ikaunieks, piłkarz roku 2018 na Łotwie. Napastnik miał problemy związane z brakiem występów w swoim klubie FK Jablonec. Wypożyczenie Ikaunieksa przez łotewski RFS wywołało wiele dyskusji na Łotwie, uważano że to krok wstecz. Tymczasem zawodnik przypomniał o sobie, i wydaje się, że dla własnego dobra powinien opuścić Jablonec. Czy zostanie w Czechach? Czas pokaże.

Co dało to zwycięstwo?

Poza kwestią przerwania passy porażek warto zastanowić się nad innymi pozytywami wygranej Łotwy. Na ten moment jest to jak szklanka wody dla zbłąkanego wędrowca na pustyni, pytanie tylko czy Łotysze będą umieli zamienić szklankę na przynajmniej butelkę, bo oaza byłaby wygórowanym żądaniem. Pisanie o zastrzyku pewności siebie jest bardzo ryzykowne, bo przerabialiśmy to po marcowym meczu z Polską. Piłkarze Stojanovicia zagrali dobre spotkanie, mimo porażki 0-2 byli chwaleni w mediach. Wydawało się, że są na dobrej drodze aby zacząć wychodzić na prostą, aby przynajmniej poprawić przygnębiający obraz gry reprezentacji Łotwy. Mówiło się o dużej dawce animuszu, tymczasem wszystko to wyparowało już przy okazji następnego meczu na arenie międzynarodowej. Wtedy popełniłem ten błąd, że sam wpasowałem się w trend o pewniejszej siebie Łotwie. Dziś wiadomo, że nie jest to takie oczywiste. Teraz będzie dłuższa przerwa od spotkań reprezentacji, zobaczymy później czy Łotysze w trakcie jej trwania zdołają wszystko sobie we właściwy sposób poukładać. Ostatnie dwa mecze (porażka 0-1 ze Słowenią i opisywana wygrana z Austrią) mogą napawać optymizmem, lecz nie należy niczego zakładać w ciemno. Na ile łotewska kadra zdoła wykorzystać wczorajszy triumf pokażą dopiero kolejne mecze. Przełamanie? Jak najbardziej. Lepsza, pewniejsza Łotwa? Na ten moment lepiej nie używajmy takich określeń.

obrazek: lff.lv

Share on facebook
Share on twitter

Logowanie