W czerwcu informowałem, że pracę w FK Riteriai jako asystent trenera z zadaniami analityka dostał 24-letni Krystian Skłodowski. Dość niespodziewanie Litwę zamienił na III-ligowego Górnika Polkowice. „Nic się nie stało, po prostu zmieniłem pracę” – śmiejąc się Skłodowski wytłumaczył Bałtyckiemu futbolowi swoje odejście.
Trener na chwilę
Osobą, która w dużej mierze zaważyła na decyzji 24-latka to trener Janusz Niedźwiedź, który 25. lipca 2020 został oficjalnie ogłoszony nowym szkoleniowcem FK Riteriai. Finalnie Polak nie przejął pałeczki po Mindaugasie Cepasie, w Wilnie obejrzał z trybun mecz niedoszłego pracodawcy, a po 6 dniach polskie media poinformowały, że Niedźwiedź nie dogadał się z klubem i wraca do Polski.
„Nie mam pojęcia o co chodziło, nie wnikałem w sprawy między nim a Riteriai. Nikt w klubie nie wiedział co się stało. Zapewne tylko prezes” – tak zawirowania związane z Januszem Niedźwiedziem skomentował Skłodowski. Nie kryje jednak, że to właśnie ze względu na 38-letniego szkoleniowca zdecydował się opuścić FK Riteriai i pójść za nim do Polkowic. Krystian Skłodowski został wczoraj oficjalnie zaprezentowany przez Górnik.
„W okresie w którym pracowałem na Litwie miałem styczność z kilkoma trenerami, ale pomysł na organizację gry zespołu i kultura pracy trenera Niedźwiedzia zrobiła na mnie ogromne wrażenie” – przyznaje Skłodowski.
Niedoceniona liga ale z mankamentami
Całościowo o pobycie w Wilnie Skłodowski wyraża się w dobry sposób. „Czas na Litwie oceniam bardzo pozytywnie. Wcześniej nie miałem dużej wiedzy na temat litewskiej piłki, ale teraz na pewno będę śledził te rozgrywki” – przyznaje, i zaraz potem dodaje: „Ludzie którzy nie znają ligi, nie doceniają jej poziomu sportowego. Uważam, że kluby litewskie z powodzeniem mogłyby rywalizować w polskiej Ekstraklasie lub w 1. lidze. Sūduva pokazała na przestrzeni ostatnich lat że jest w stanie rywalizować z naprawdę mocnymi przeciwnikami na arenie międzynarodowej”.
Z drugiej strony w litewskiej piłce jest jeszcze bardzo dużo do poprawy. Dość powiedzieć, że w okolicznościowym, setnym sezonie rywalizuje zaledwie 6 drużyn. Taki skład czyni A Lygę najmniejszymi rozgrywkami w Europie w roku 2020.
„Niestety ze względu na mała ilość mocnych, stabilnych drużyn, czy problemy organizacyjne, litewskie rozgrywki nie mogą się rozwijać tak szybko jak inne ligi. Jeśli chodzi o budżety albo organizację pracy całego klubu czy ligi, to z całą pewnością Litwini są daleko za Polską” – mówi Skłodowski.
Bez kluczowego piłkarza
W ostatnim czasie oprócz 24-letniego Polaka z klubu odszedł także zawodnik, który miał swój epizod nad Wisłą. 26-letni Donatas Kazlauskas, bo o nim mowa, Riteriai zamienił na ukraiński PFC Lwów. W 2015 roku trafił z Atlantasu Kłajpeda do Lechii Gdańsk, lecz kompletnie się tam nie odnalazł, podobnie jak na wypożyczeniu w 1. ligowej Olimpii Grudziądz. W 2016 wrócił na Litwę do Atlantasu, potem do Riteriai gdzie ponownie odżył będąc kluczowym zawodnikiem klubu. Teraz przyszedł czas na drugie zagraniczne podejście.
Na koniec rozmowy z Bałtyckim futbolem do swojego byłego pracodawcy odniósł się Krystian Skłodowski: „Jeśli chodzi o FK Riteriai to spotkałem tam mnóstwo ciekawych i życzliwych ludzi, i w przyszłości życzę im jak najbardziej wszystkiego najlepszego.” – zakończył 24-latek.
fot. KS Górnik Polkowice







