W czwartkowy wieczór do gry w futsalowym Euro przystąpił drugi z gospodarzy turnieju, Litwa. Na hali w Kownie widzowie zobaczyli emocjonujący pojedynek, w którym padło 6 bramek a obydwie drużyny podzieliły się punktami.
Należy przyznać, że Czesi z którymi Litwini rozegrali pierwszy mecz nie byli dla nich najłatwiejszymi przeciwnikami. W każdym poprzednim meczu, wliczając towarzyskie starcie w 2025 roku przed turniejem, górą byli nasi południowi sąsiedzi. Złą passę Litwie udało przełamać się w kluczowym momencie – na inaugurację zmagań w turnieju przed własną publicznością. Była to istna wymiana ciosów. Wynik w 10. minucie otworzył kapitan Czechów, Michal Seidler. Goście z prowadzenia cieszyli się tylko 3 minuty bo tyle zajęło Litwie wyrównanie wyniku. Gola strzelił Edgaras Baranauskas. Po kolejnych 2 minutach drugiego gola strzelił doświadczony Seidler. Litwini zdołali jednak odwrócić losy spotkania jeszcze przed zejściem do szatni. Strzelcami bramek okazali się zawodnicy, którzy mecz rozpoczęli na ławce. Najpierw trafił Ignas Raštutis a w 19. minucie Litwę na prowadzenie wyprowadził Vladimir Derendiajev.
Litwini dość długo utrzymywali prowadzenie 3-2 mimo przewagi rywala. W 40. minucie Czesi dopięli swego. Wyrównujące trafienie zanotował Francisco Mikus. Stracony gol w końcowej fazie meczu był na pewno dla gospodarzy bolesny, z drugiej strony wynik 3-3 jest dobrym rezultatem i na pewno przed meczem wielu widzów wzięłoby go w ciemno.
Warto pochwalić także frekwencję – tego dnia na trybunach w Kownie stawiło się 5198 widzów, którzy zobaczyli dobrą grę i ciekawy pojedynek. Jako najlepszego zawodnika meczu wybrano bramkarza Litwinów Ernestasa Macenisa. W pierwszym meczu litewskiej grupy Armenia pokonała Ukrainę 2-1.
Fot. LFF







