Wszystko co mogło pójść łotewskiej reprezentacji piłkarskiej poszło nie tak. Sytuacja jest patowa, a szans na wyjście z dołka na razie nie widać.
Andora, Malta, Wyspy Owcze. Po 4 spotkaniach Łotwa ze wspomnianymi rywalami (2x z Maltą, po razie z pozostałymi) nie odniosła ani jednego zwycięstwa, zanotowała 3 remisy i jedną porażkę. Wiadomo już, że nie ma nawet matematycznych szans na awans do Dywizji C, a bardziej realistycznym celem będzie walka z Andorą o przedostatnie miejsce w grupie.
Fakty
Po tak brutalnej weryfikacji aktualnej siły reprezentacji „11 wilków” do rangi ważnego urasta mecz przeciwko San Marino, który odbędzie się 11. listopada. Niezależnie od tego czy trener Dainis Kazakevičs zdecyduje się na rotowanie składem czy eksperymenty taktyczne, to ten mecz da odpowiedź czy Łotwa osiągnęła już absolutnie najniższy możliwy poziom. Wygrana z najsłabszą reprezentacją kontynentu to oczywiście obowiązek, nawet w sparingu, ale w obecnej sytuacji nie należy spodziewać się łatwej przeprawy. Zwłaszcza jeżeli weźmiemy pod uwagę fakt, że San Marino postawiło trudne warunki Liechtensteinowi w ostatniej kolejce Ligi Narodów i przy dobrych wiatrach mogli wygrać spotkanie. Jeżeli zatem Łotwa nie wygra z San Marino to będę bardzo zły, sfrustrowany, ale nie zszokowany.
LIECHTENSTEIN 🇱🇮 0-0 🇸🇲 SAN MARINO
Dramatyczny występ gospodarzy i raczej koniec marzeń o awansie do Dywizji C #UEFANationsLeague 😭 Liechtenstein nie zasługiwał dzisiaj na nic i powinien być zadowolony z wywalczonego punktu.
Pozwólmy przemówić liczbom po tym meczu: pic.twitter.com/uTS0bRETTN
— Futbol Liechtensteinu 🇱🇮 (@alpejskifutbol) October 13, 2020
Ranga
Ktoś może zapytać – po co Łotwa ma mobilizować się na sparing z San Marino skoro 3 i 6 dni później zagra o punkty z odpowiednio Wyspami Owczymi i Andorą? Ale z drugiej strony po co ma to robić na i tak przegrane już rozgrywki Ligi Narodów? Czemu by w tych ostatnich dwóch spotkaniach nie wystawić innego składu na zasadzie eksperymentu aby to zmiennicy mogli się wykazać, być może któryś odpali? Czemu by nie zmobilizować się na spotkanie z San Marino aby pokazać, że łotewska piłka chociaż z takim rywalem potrafi wygrać pewnie? Nie wiadomo jak do sprawy podejdzie szkoleniowiec Dainis Kazakevičs, ale na pewno nie powinien bagatelizować rangi test-meczu z San Marino. Bardzo dobrym przykładem jest granicząca od południa Litwa, która po 4 latach bez wygranej o punkty przełamała się na początku września wygraną z Albanią (1-0), i od tamtego momentu nie przegrała 3 kolejnych spotkań wliczając w to towarzyską wygraną z Estonią.

Kluby
Jakiś czas temu podjąłem próbę opisania głównych problemów łotewskiej drużyny narodowej, które razem zsumowane dają taki a nie inny obraz reprezentacji. Bazując na poprzednich powołaniach (tekst powstał przed powołaniami Dainisa Kazakevičsa), na papierze Łotwa ma najsilniejszą kadrę jeżeli popatrzymy na zagraniczne kluby krajowych zawodników – Šteinbors (Jagiellonia Białystok), Gutkovskis (Raków Częstochowa), Uldriķis (Sion), Dubra (FK Ołeksandrija), Ikaunieks (Mlada Boleslav), Ciganiks (Zoria Ługańsk) czy Tobers (Lechia Gdańsk). Możemy się śmiać, że PKO Ekstraklasa, możemy umniejszać wartość naszej ligi, ale zapewne prawie każdy piłkarz z Łotwy, Andory, Malty czy Wysp Owczych przyjąłby ofertę gry w naszym kraju, zwłaszcza na najwyższym poziomie rozgrywek. Zerknijmy pod tym samym względem na ogłoszoną wczoraj kadrę lidera grupy, Wysp Owczych – Nielsen (FH Hafnarfjördur), Sørensen (Brann Bergen), Davidsen (Velje BK), Jonsson (Sandnes ULF), Olsen (Helsinborgs), Hansson (Horsens) czy Edmundsson (Arminia Bielefeld).
Oczywiście wśród Farerów nie brakuje solidnych nazwisk w niezłych klubach, ale na papierze wg Transfermarktu najbardziej wartościową kadrę ma Łotwa (6,95 mln. euro), potem Malta (4,35 mln.) Wyspy Owcze (3,95 mln.) i na końcu Andora (1,58 mln). Z kolei najbliższy przeciwnik Łotyszy wyceniony został łącznie na 775 tysięcy euro. To mniej niż sam Roberts Uldriķis, ale jednocześnie dowód, że pieniądze nie grają, skoro niczego nie można być pewnym.
Posada
Dainis Kazakevičs, który przed objęciem seniorskiej kadry Łotwy prowadził reprezentację U21, spotkał się, łagodnie mówiąc, z umiarkowanym entuzjazmem. Po ostatniej porażce z Maltą wiele osób domagało się odejścia szkoleniowca, którego jednym z największych sukcesów jest wprowadzenie FK Jelgavy do łotewskiej ekstraklasy oraz wygrana z Belgią U21 w 2016 roku. Zdaniem wielu to trochę za mało jak na selekcjonera reprezentacji i po wspomnianym meczu z Maltą nie brakowało rozgoryczonych kibiców wylewających swoje żale na Kazakevičsa w mniej lub bardziej kulturalny sposób. Zostawiając na razie obok kwestie pozasportowe związane z akurat tym wyborem, to ważnym pytaniem jest czy w najbliższych meczach selekcjoner będzie grać o posadę, czy jednak w federacji nikt nie zamierza go zwalniać. Bardzo istotnym czynnikiem będzie potyczka z San Marino, ewentualny brak wygranej na pewno przeleje czarę goryczy wśród społeczeństwa, ale czy pośród osób decyzyjnych w związku? Nie jest tajemnicą, że zwolnienie Słoweńca Slavišy Stojanovicia i zatrudnienie Dainisa Kazakevičsa absolutnie nie miało związku z cięciem kosztów, którym zasłaniała się federacja, bo aktualne zasoby pieniężne pozwoliłyby na zatrudnienie znacznie droższego szkoleniowca niż zwolniony Słoweniec, który inkasował 14 tysięcy euro miesięcznie. Pytanie gdzie znajdują się granice cierpliwości włodarzy federacji, którzy muszą je mieć nawet i dla „swojego”. Warto wspomnieć, że obecny szkoleniowiec to piąty trener łotewskiej kadry w ostatnich 4 latach.








