W minioną niedzielę w Trokach miał zostać rozegrany mecz FK Riteriai B – Vilniaus Vytis w ramach litewskiej I Lygi. Do spotkania ostatecznie nie doszło z powodu źle przygotowanego boiska, a dokładniej chodziło o linie boczne na murawie. Te były bardzo niewyraźne i praktycznie niewidoczne. Inspektor meczowy i sędziowie do samego końca czekali na rozwiązanie problemu przez gospodarzy, lecz musieli ostatecznie odwołać mecz.
Sklep jako ostatnia deska ratunku
Mecz miał rozpocząć się o godzinie 17 litewskiego czasu, ale obydwie drużyny na stadionie zjawiły się o 15:15. Już wtedy trener Vytisu Aigimantas Liubinskas zauważył bardzo zły stan oznakowania boiska. Szkoleniowiec gości zapytany przez inspektora Sergėjusa Slyvę czy jest zadowolony ze stanu linii bocznych odpowiedział, że nie. Zdaniem Liubinskasa nie były one widoczne co wróżyło problemy podczas gry. 30 minut przed rozpoczęciem meczu gospodarze próbowali oznaczyć linie za pomocą… piasku. Nie przynosiło to jednak oczekiwanego rezultatu, więc udano się do pobliskiego sklepu po mąkę. Tej jednak było za mało aby załatwić problem. Sędzia i inspektor poinformowali Vytis, że zgodnie z regulaminem zawodów trzeba odczekać jeszcze 45 minut. Każde opóźnienie powyżej tego czasu upoważnia do anulowania meczu.
Akt tchórzostwa?
Finalnie podjęto decyzję, że spotkanie nie odbędzie się. Jak podkreślał trener Vytisu, o tym zadecydowali tylko i wyłącznie sędziowie oraz inspektor, nie klub. Z takim obrotem spraw nie mógł pogodzić się Raimondas Vilėniškis, asystent trenera Riteriai B. Dowiedziawszy się o werdykcie arbitrów zaczął grzmieć w stronę Liubinskasa wykrzykując zarzuty o tchórzostwie i domagał się dalszego oczekiwania na rozpoczęcie zawodów. O tym jednak nie chciał słyszeć trener Vytisu, którego zdaniem jego drużyna odczekała wymagany czas określony w regulaminie. Dodatkowo to gospodarze nie przygotowali odpowiednio boiska na mecz, a nikt nie miał obowiązku czekania ponad program.
Gra o pietruszkę
Finalnie obydwa zespoły zagrały ze sobą 45 minut. Nie był to jednak zwykły mecz, lecz bardziej coś na wzór podwórkwoych rozgrywek – spotkanie bez sędziów, bramek i jakichkolwiek korzyści. Inicjatorem tej nietypowej gry był zespół FK Riteriai B. Szkoleniowiec Vytisu cieszył się, że udało uniknąć się kontuzji, bo jakość boiska w Trokach pozostawiała wiele do życzenia. Jego zdaniem ta gra nie miała zbyt wiele wspólnego z normalnym futbolem.
„Powinniśmy wygrać walkowerem”
Chociaż mecz nie odbył się z winy gospodarzy, to ostateczny głos w tej sprawie będzie mieć Komisja Dyscyplinarna LFF. Najprawdopodobniej Vytis wygra to spotkanie walkowerem. Wobec słuszności takiego rozwiązania wątpliwości nie ma Aigimantas Liubinskas, który twierdzi, że jego zespół zrobił wszystko, co opisane jest w regulaminie rozgrywek. Decyzję o nie rozegraniu zawodów podjęli sędziowie, co w praktyce niemalże jednoznacznie wyklucza każdy inny scenariusz, niż walkower na korzyść Vytisu. FK Riteriai nie skomentowało sprawy. Rezerwy „Rycerzy” zajmują obecnie 12. na 15 miejsc w ligowej tabeli, zaś Vytis jest 9.
fot. pirmalyga.lt







