Ostatnio temat korupcji w piłce jest przedmiotem wielu gorących dyskusji. Na początku grudnia litewska federacja oskarżyła 2 kluby o ustawianie spotkań, a w Polsce zapadły kolejne wyroki ws. afery korupcyjnej. W związku z tym przygotowałem rozmowy z 2 ekspertami od zakładów bukmacherskich, którzy przybliżą realia oszustw w piłce nożnej. Dziś wywiad z twórcą facebookowej strony „Szukamy ustawek„!
– Rafał Kobza („Bałtycki futbol”): Na początek opowiedz coś o sobie, od kiedy zajmujesz się bukmacherką?
– „Szukamy ustawek”: Na wstępie chciałbym podziękować za zainteresowanie moją osobą i chęć przeprowadzenia ze mną wywiadu. Coś o sobie? Hm… Nie wiem od czego zacząć, ale rozumiem, że rozmowa ma dotyczyć głównie zakładów bukmacherskich i projektu, który prowadzę, więc nie będę za daleko odbiegał od głównego tematu. Mam 28 lat. Bukmacherką zajmuję się zawodowo od jakiś 8 lat. Czyli od czasu, kiedy zacząłem stosować arbitraż. W między czasie obroniłem pracę magisterską pt. „Czynniki determinujące wybór firmy bukmacherskiej przez polskich klientów”. Natomiast swoją przygodę z zakładami bukmacherskimi rozpocząłem jeszcze w czasie nauki w Gimnazjum. Chodziłem do klasy sportowej i wtedy to wspólnie z kolegami z klasy po szkole odwiedzaliśmy Toto-Mixa. Jako kilkunastolatkowie staraliśmy się przewidzieć przyszłość, typując pewniaki na najbardziej popularne mecze piłkarskie. W końcu sami trenowaliśmy piłkę nożną, więc chociaż na zasadach gry się mniej więcej znaliśmy. Jak wyglądały kupony? Pewnie podobnie jak obecnie standardowego początkującego gracza, czyli tzw. „taśmy” składające się głównie z „pewniaków”, grane najczęściej za 2 złote. Następnie były pierwsze zakłady w internecie, jeszcze przed skończeniem 18 lat. Cały ten okres mogę zaliczyć do intensywnej nauki na własnych błędach. Patrząc na realia, to większość graczy przegrywa u bukmachera. Jeśli nie mamy odpowiedniej strategii, nie potrafimy zarządzać budżetem to prędzej czy później wyczyścimy swój kapitał przeznaczony na grę. Nawet mając skuteczność na poziomie 90%, możemy wszystko stracić, jeśli nie potrafimy zarządzać odpowiednio pieniędzmi. Dlatego polecam wszystkim początkującym graczom najpierw poczytać więcej o strategiach gry. Ale to nie jedyne pułapki czyhające na graczy. Muszę tutaj wspomnieć przede wszystkim o nieuczciwych bukmacherach, którzy to potrafią zamknąć konto gracza bez powodu i skonfiskować jego pieniądze. Innym są portale czy naganiacze oferujący np. informacje o ustawionym meczu. Jednak najważniejsze na co powinien uważać gracz, to on sam, aby czasem niewinna zabawa z zakładami bukmacherskimi, nie zamieniła się w prawdziwy nałóg. Ok, to jeszcze wrócę do pierwszego pytania. Każdego dnia dziękuję Bogu za swoje życie. Staram się nieustannie rozwijać (duchowo, biznesowo, fizycznie), lubię podróżować z moją wspaniałą żoną, czytać inspirujące książki, a także samemu rywalizować na boisku. Jeszcze na sam koniec wspomnę, że kiedy wszedłem na Twój portal „Bałtycki futbol”, to pierwsze o czym pomyślałem, to nie o przekrętach w tym regionie, a o mojej małej przygodzie w Rydze, gdzie jako 9-latek miałem okazję uczestniczyć w Mistrzostwach Europy w karate… odpadłem w pierwszej rundzie w obu konkurencjach. To trochę tak jak z zakładami, bez odpowiedniego przygotowania, nie mamy co liczyć na sukcesy.
Wow, widać że wiedzy i doświadczenia Ci nie brakuje. Wspomniałeś o przekrętach, i na nich najbardziej będzie koncentrować się nasza rozmowa. To duży problem w dzisiejszym świecie zakładów bukmacherskich?
Moim zdaniem przekręty to przede wszystkim problem dla sportu. Natomiast to właśnie przez zakłady bukmacherskie stają się one bardziej powszechne. Gdyby nie było bukmacherki to korupcja w sporcie byłaby o wiele mniejsza. Takie jest moje zdanie. Powinniśmy odróżnić ustawki na dwa rodzaje. Pierwszy to ustawienie meczu dla korzyści punktowej związanej z pozycją w tabeli (niezwiązane z bukmacherką). Bazując na wcześniejszych aferach, zdarzało się, że drużyny kupowały sobie mecz, aby przykładowo utrzymać się w lidze, lub zdobyć mistrzostwo (Afera Calciopoli czy choćby polska afera „gangu Fryzjera”). Weźmy przykład sprzed kilku dni. Mecz: Grau – Llacuabamba (Peru 2 Liga, Piłka Nożna). Remis zadowalał obie ekipy, dzięki czemu obie zdaje się, że awansowały ligę wyżej. Kurs na remis przed spotkaniem spadł z poziomu ponad 3, do poniżej 1,5. Mecz zakończył się wynikiem 0-0. Czy był to przekręt? Tego nie wiem, nie oglądałem transmisji z tego meczu. Ale faktem jest, że obie drużyny po meczu cieszyły się z awansu. Takich przypadków zdarza się w każdym sezonie więcej. 7 lat temu pamiętam jak analizowałem mecz 2 ligi hiszpańskiej: Celta Vigo – Cordoba. Była to ostatnia kolejka, obie drużyny zadowalał remis. Kurs na taki rezultat spadł do poziomu około 1,2. Mecz zakończył się wynikiem 0-0. Dodajmy do tego, że w meczu nie było żadnych strzałów na bramkę, rzutów rożnych, a nawet wślizgów. No cóż, ale po końcowym gwizdku, gospodarze cieszyli się z kibicami awansem do Primera Division. (Link do fragmentu spotkania)
Oczywiście możliwe, że w takich sytuacjach osoby wiedzące jak zakończy się taki mecz, wybiorą się do bukmachera. Ale nie jest to główny cel robienia przekrętu w tej sytuacji.
Natomiast jeśli chodzi o przekręty robione po to, żeby zarobić u bukmachera, to jest to jest kolejny temat. Pamiętajmy, że bukmacherzy oferują możliwość zakładania się na wiele różnych zdarzeń. Niekoniecznie musi to być dokładny rezultat meczu. Przekręty mogą być robione, na rzuty rożne, na konkretnego gema, na konkretny punkt w gemie, na żółtą kartkę konkretnego zawodnika itp. Temat jest bardzo szeroki. Mógłbym sporo o tym opowiedzieć. Weźmy przykład z ostatniego tygodnia. Tenis, turniej niższej rangi w Katarze. Do turnieju zgłasza się młody Ukrainiec, który podobno nie znał w pełni nawet zasad gry. Przegrywa mecz nie zdobywając w nim nawet jednego punktu. Po co to zrobił? Jego znajomy w tym czasie obstawiał u bukmachera takie zdarzenia jak np. „Dokładna ilość punktów w gemie? 4”, dzięki czemu podobno zarobili znacznie więcej niż wynosiła główna wygrana. Inny przykład. Sparingi piłkarskie w przerwie między sezonami. Przez jakiś czas wspólnie na grupie, obserwowaliśmy podejrzane ruchy w kursach w sparingach zimowych odbywających się na Cyprze. Przykład: mecz Astra Giurgiu – Pogoń Szczecin. Pod koniec pierwszej połowy na giełdzie zakładów betfair ktoś starał się stawiać łącznie ze dziesiątki tysięcy euro na zakład „powyżej 0,5 goli do przerwy” po niskich kursach. Kursy u bukmacherów azjatyckich na takie zdarzenie też były bardzo niskie (to znaczy, że ktoś nieustannie obstawiał na to zdarzenie). W tym samym czasie u „zwykłych” bukmacherów kursy były dużo wyższe. Do przerwy gol nie padł, ale to co się wydarzyło w ostatnich minutach meczu, jest ciężko skomentować. Każdy po prostu musi to zobaczyć na własne oczy
(Link do minutowego nagrania). W skrócie, to zawodnicy nie pozwolili na zrobienie przekrętu. Karne podyktowane z kapelusza specjalnie spudłowali. 2 lata później PZPN wydał komunikat ostrzegający kluby przed zagranicznymi zgrupowaniami, gdyż zrobiła się afera. Okazało się, że wspomniane mecze sędziowali osoby, które nie były sędziami, a byłymi zawodnikami. Płacone mieli za to, żeby pomóc w uzyskaniu konkretnego wyniku. Jednak jak pokazuje ten przykład, to nie każdy przekręt dochodzi do skutku.
Wracając do pytania, czy jest to duży problem w świecie zakładów? Patrząc od strony bukmacherów, to ciężko mi się ustosunkować. Z jednej strony bukmacherzy są sobie sami winni, że udostępniają takie zdarzenia w swojej ofercie. Niektórzy nawet podejrzewają bukmacherów, że też wiedzą więcej. Należy pamiętać, że bukmacherzy mają odpowiednie narzędzia, aby się chronić przed takimi sytuacjami. Podejrzane mecze są często po prostu wyrzucane z oferty. Pracownicy monitorujący zakłady na danym meczu mogą w każdej chwili podjąć decyzję o zablokowaniu takich spotkań. A podejrzanym graczom mogą nałożyć niskie limity stawek lub zamknąć konta. Bukmacher zawsze też może anulować zakład, argumentując np, że zakłady na dane zdarzenie zostały zwrócone z powodu anomalii w kursach. Nawiązując do Twojego portalu. Kiedyś stawiałem zakład u bukmachera Paddy Power na mecz koszykówki, bodajże drużyny Žalgiris Kaunas (Litwa). Czekałem blisko rok na rozliczenie zakładu, gdyż trwało śledztwo mające wyjaśnić czy mecz nie był ustawiony.
Raz na jakiś czas pojawiają się raporty odpowiednich organizacji (np. Sportradar czy Federbet), które podają liczbę podejrzanych spotkań w ostatnim czasie. Zazwyczaj jest to liczba kilkuset spotkań na rok, a według badań najwięcej przekrętów ma miejsce w tenisie.
Na Litwie federacja oskarżyła niedawno Atlantasa Kłajpedę i FK Palangę o ustawianie spotkań, zabraniając im jednocześnie gry w dwóch najwyższych ligach w przyszłym roku. Sekretarz LFF Edgaras Stankevičius, opisując jedno z ustawionych spotkań Palangi poinformował także, że główny przepływ pieniędzy obstawianych na tą potyczkę skierowany był na rynek azjatycki. Nie spodziewam się abyś był zaskoczony tym faktem?
Szczerze mówiąc kiedyś takie informacje robiły na mnie większe wrażenie. Od momentu, gdy zacząłem publikować na swoim Fan Page’u aktualności dotyczące korupcji w Sporcie, z biegiem czasu po prostu przywykłem do tego typu wiadomości. Teraz wiem, że jest po prostu kwestią czasu to, że za jakiś czas, gdzieś wybuchnie kolejny skandal związany z korupcją w sporcie. Odniosę się do wspomnianego rynku azjatyckiego. Może to brzmieć nieco absurdalnie, że pojawia się związek między niewielkim miastem na Litwie, a rynkiem azjatyckim. Ekspertem nie jestem w tej kwestii, nie wiem jak przebiega taki proceder w szczegółach. Ale nie jest trudno sprawdzić, że rynek hazardowy w Azji jest znacznie większy niż w Europie. Natomiast pod względem przychodów z hazardu numerem jeden na świecie, nie jest wcale Las Vegas, a chiński region Makau, który opiera swoją gospodarkę właśnie o hazard. Na naszej grupie obserwujemy jak u bukmacherów popularnych na rynkach azjatyckich pojawiają się często anomalie w kursach. Czemu akurat tam? Oferta na podejrzane mecze nie jest blokowana, a stawki na zdarzenia są dość wysokie i gracze nie są limitowani, jak ma to miejsce w przypadku większości bukmacherów. Kursy natomiast zmieniają się w zależności od wartości przyjętych stawek. Dlatego czasami dochodzi do takich absurdów, że powiedzmy kurs w meczu na jeszcze jednego gola wynosi zaledwie 1,25 mimo, że jest już doliczony czas gry, a w meczu nie wydarzyło się nic szczególnego.
To nie jest pierwsza taka historia w tym regionie. Dlaczego kraje bałtyckie są dość popularnym kierunkiem dla oszustów?
Nie wiem jak duży problem ma bałtycka piłka. Ty wiesz lepiej. Jednak wszystko sprowadza się do pieniędzy. Na pewno łatwiej jest przekupić zawodników, których pensje nie są zbyt wysokie. Dlatego biedniejsze regiony są bardziej narażone na proceder korupcyjny. Czasami nie trzeba nikogo przekupywać, a kluby same po prostu decydują się na ustawienie meczu, żeby podreperować swój budżet. Ja bym nie traktował piłki bałtyckiej jako czarnej owcy w świecie sportu. Dajmy przykład sprzed roku. Ukraina i afera związana z ustawionymi meczami, gdzie zamieszanych było ponad 30 klubów piłkarskich czy choćby śledztwo przeprowadzone w belgijskiej piłce.
Nie chodzi nawet o robienie czarnej owcy, ale gdyby tak zliczyć bałtyckie kluby uwikłane w nielegalny proceder, to robi się ładna liczba. Oczywiście wiadomo, że takich regionów jest sporo. Bywa że kluby próbują dowodzić swojej niewinności. Zgodzisz się z tezą, że ciężko jest udowodnić udział w ustawianiu spotkań?
To pytanie skierowałbym bardziej do śledczych. Ale, tak zgadzam się. Z zewnątrz możemy tylko gdybać czy dany mecz był ustawiony czy nie, obserwując transmisje z meczu czy analizując anomalie w kursach. Jednak dopiero głębsze śledztwo jest w stanie dać odpowiedź czy dany mecz był czysty czy nie. Zawodnicy zawsze mogą twierdzić, że powiedzmy mieli słabszy dzień. Jednak często po latach kiedy ich sumienie im już nie daje spokoju, w szczegółach opowiadają ciekawe historie. Zacytuję tutaj fragment rozmowy byłego rumuńskiego zawodnika, który przez 16 lat był obrońcą reprezentacji kraju (Miodrag Belodedici):
– Mecz zaczynasz z normalnym zaangażowaniem. Na początku grasz czysto. Nie pozwalasz rywalowi strzelić gola, sam walczysz i jak masz okazję, to zdobywasz bramkę. Tyle że później musisz pozwolić na to przeciwnikom. – W jaki sposób? – Jest ich wiele. Przy rzutach rożnych, rzutach wolnych. Nie atakujesz przeciwnika, a tylko czekasz zamiast starać się odebrać mu piłkę. I czekasz, czekasz, czekasz… On się odwraca i strzela, a ty podnosisz za wysoko nogę i pozwalasz piłce przelecieć. Ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, że mecz nie jest czysty.
Choć osobiście nie gram, to słyszałem że wprawiona osoba jest w stanie wychwycić potencjalny „fix” na podstawie wahań kursów bukmacherskich. Kiedyś od czytelnika dostałem poniższe wykresy z giełdy, które dotyczyły jednego ze spotkań drugiego poziomu rozgrywek na Łotwie. Czy Twoim zdaniem widzimy tutaj jakiś sygnał, który powinien zapalić czerwoną lampkę, że coś jest nie tak?


Tak, właśnie w takim celu założyłem grupę „Szukamy Ustawek”. Aby wspólnymi siłami między innymi tropić podejrzane zmiany w kursach. Jednak od razu trzeba zaznaczyć, że zmiany w kursach, nagłe spadki itp. mogą mieć wiele przyczyn i to niekoniecznie związanych z przekrętem. Bukmacherzy też popełniają błędy i czasami to co może wyglądać na potencjalny przekręt, jest po prostu błędem bukmachera, który wystawia błędną linie. Temat jest bardzo szeroki. Odnosząc się do Twoich zdjęć. Ciężko jest mi się ustosunkować nie widząc szczegółów takich jak o jaki mecz chodzi, na jakie zdarzenie były to linie, a także u jakiego bukmachera były to kursy. Jednak z tego co mogę odczytać, to widzimy, że o godzinie 9:45 kurs na gospodarzy z handicapem azjatyckim -1,25 wynosi 1,725. Kiedy mecz wchodzi na żywo jest godzina 14:52, linia się utrzymuje, bo pojawia się handicap -1,5 z kursem 1,95, co nie jest niczym szczególnym. Natomiast jak widzimy kilka minut później, po rozpoczęciu meczu linia rośnie do -2,5 na gospodarzy. Niestety nie widzimy tutaj kursów. Mam też za mało danych, aby się do tego odnieść. Na zmianę linii mogło mieć wpływ wiele czynników. Nie wiadomo też czy chodzi o zdarzenie na cały mecz czy do przerwy. Drugi screen to według mnie po prostu zdarzenie na sumę goli w meczu. Przed meczem kurs 1,9 na ponad 4,25 bramek. W 2 minucie meczu linia rośnie do 5,5, ale tutaj też nie widzimy kursów. Także tak jak wspomniałem jest tutaj zbyt mało danych, do których mógłbym się odnieść. Natomiast jeśli chcesz mogę pokazać Ci jakieś konkretne przykłady z wybranej przez Ciebie ligi. Każdego tygodnia pod lupę bierzemy dziesiątki spotkań i jak mnie pamięć nie myli, znajdzie się na pewno kilka ciekawych przykładów z lig bałtyckich.
Super, świetnie. To może przedstaw najbardziej rażący w oczy przykład, który wzięliście pod lupę na grupie, o której też zaraz porozmawiamy.
Rażących przykładów mogę podać dziesiątki. Ale rozumiem, że pytasz konkretnie o ligę bałtycką?
Może być, ale nie musi, zostawiam Ci pełną dowolność.
Tylko, że ja naprawdę mógłbym podawać takich mocnych przykładów dziesiątki. Ale zróbmy inaczej. Spróbuje znaleźć coś ciekawego na wspomniane przez Ciebie dwie drużyny, mianowicie Atlantas Kłajpeda oraz Palanga. W lutym tego roku członek Naszej grupy Daniel zwrócił uwagę na podejrzany sparing, zacytuję: „Podejrzany mecz. Start ligi za kilka dni , a gospodarze zebrani tydzień temu na pierwszy trening. Ruscy właściciele na Litwie = zabawa.” Jaki mecz miał na myśli? Atlantas Kłajpeda kontra Palanga. Ok, ale tutaj nie mamy żadnych konkretnych poszlak, więc idźmy dalej. Kiedy w wyszukiwarce na Naszej grupie wpisałem hasło „Palanga”, wyskoczyło mi około 10 wyników. Ten najstarszy, to wyłapany przeze mnie mecz Palanga – FK Dziugas. Kiedy to było? 25 Października 2016, wtedy to były początki Naszej grupy. Zwróciłem uwagę na to spotkanie, gdyż zaczęły pojawiać się spore różnice w kursach między giełdą zakładów betfair, a innymi bukmacherami. Z początku 20%, jak na zdjęciu. A w przerwie meczu różnice dochodziły do 50% co nie jest czymś normalnym. Do przerwy był wynik tylko 1-0. Co ciekawe ten wynik utrzymywał się do 75 minuty meczu. Natomiast na giełdzie, raz po raz ktoś grał po zaniżonych kursach na wspomniane zdarzenie, co powodowało różnice w kursach. Wynik meczu? 4-2. Świeższy przykład? Wrzesień tego roku. Najpierw w jednym dniu Piotrek wyłapał podejrzane ruchy w kursach na mecz pucharowy na Litwie pomiędzy Banga Gargzdai – FK Palanga. Na wykresie widać, jak zachowywał się kurs na zdarzenie ponad 1,5 goli w meczu. Mecz pomału się kończył, a kurs zamiast rosnąć to przez większość czasu spadał. Pierwszy gol padł w 87 minucie meczu, a drugi w 4 minucie doliczonego czasu gry. No, a tydzień później, tym razem Paweł zwrócił uwagę, na mecz ligowy FK Palanga – FK Riteriai. Na zdjęciu widać, że jest 37 minuta meczu, a kurs na rynkach azjatyckich na jeszcze 1 gola do przerwy wynosi tylko 1,65. To znaczy, że ktoś co jakiś czas gra ten zakład za dość wysokie stawki. Bramka pada w 40 minucie meczu.


![]()
Czy bukmacherzy mają swoje „czarne listy” klubów, które w przeszłości miały na koncie tego typu grzeszki, czy skupiają graczy z brudną przeszłością? Próbują się bronić, zabezpieczać?
Niestety nie mam pojęcia jak to dokładnie wygląda od drugiej strony, czyli okiem pracowników firm bukmacherskich. Jednak z pewnością firmy bukmacherskie zdają sobie sprawę z procederu jakim jest „match fixing” i tak jak wspomniałem wcześniej mają wiele narzędzi, dzięki którym mogą ograniczyć swoje straty na podejrzanych spotkaniach (wyrzucenie meczu z oferty, blokowanie konkretnych rynków, niskie limity na dane zdarzenie itp.). Dajmy przykład albańskiej drużyny Skenderbeu. Drużyna ta została w tamtym roku wykluczona na 10 lat z możliwości gry w europejskich pucharach. Udowodniono klubowi dziesiątki przekrętów, między innymi w eliminacjach do Ligi Mistrzów. Jak to wygląda obecnie? Dzisiaj Skenderbeu grał mecz ligowy i tylko garstka bukmacherów dawała możliwość zakładania się na ich spotkanie.
Ja również dziękuję i życzę Tobie powodzenia w Twoim projekcie. Natomiast wszystkim osobom zainteresowanym match fixingiem życzę powodzenia w szukaniu ustawek!







