Testy, mecz towarzyski, kontrakt i debiut w rezerwach. 17-letni Vakaris Skibinauskas dobrze odnalazł się w Lechii Gdańsk, a za kilka lat ma nadzieję grać w pierwszym zespole! Litwin opowiedział „Bałtyckiemu futbolowi” o tym jak radzi sobie w Polsce.
Rafał Kobza (Bałtycki futbol): Jesteś w Polsce kilka tygodni, jakie są Twoje wrażenia?
Vakaris Skibiniauskas (Lechia II Gdańsk): Przyjechałem do Polski pod koniec lutego. Niestety byłem tylko kilka tygodni, gdyż z powodu covid-19 byłem zmuszony wrócić na Litwę. Przyjechałem z powrotem na początku lipca, a teraz jestem od prawie czterech tygodni. Wrażenia są naprawdę dobre, świetne treningi na wysokim poziomie, duża konkurencja, a poziom zawodników bez dwóch zdań dobry.
Jak to się w ogóle stało, że jesteś piłkarzem Lechii?
Zostałem zaproszony na testy do ich drużyny, przez tydzień trenowałem ze swoimi rówieśnikami, rozegrałem jeden mecz towarzyski, zrobiłem dobre wrażenie na trenerach, a oni zaproponowali dołączenie do klubu.
Jak wygląda poziom piłki nożnej w porównaniu z Litwą? Jakie różnice dostrzegasz?
Trenowałem na Litwie z zespołem na naprawdę wysokim poziomie i świetnymi trenerami, więc nie ma dużych różnic. Myślę, że główne rozbieżności między Litwą a Polską to umiejętności czysto fizyczne, w Polsce zawodnicy są lepiej pod tym względem przygotowani, a styl gry jest ostrzejszy.
Tym zespołem był Nevėžis Kėdainiai, prawda?
W Nevėžisie grałem do szóstej klasy. Tam nauczyłem się podstaw piłki nożnej, podawania, pogoni za piłką, ale chyba główną i najważniejszą rzeczą jest to, że pokochałem tam futbol. Mimo to wydaje mi się, że to jednak w Poniewieżu w pełni opanowałem podstawy piłki nożnej z trenerami Virginijusem Liubšisem i Dariusem Žindulisem. Od szóstej klasy uczyłem się w gimnazjum sportowym im. Raimundasa Sargunasa w Poniewieżu.
Czy uważasz, że w litewskich akademiach są gracze, których warto obserwować? Może jakieś nazwiska?
Oczywiście myślę, że na Litwie jest wielu piłkarzy, którzy mają duży potencjał, ale nie chcę wymieniać nazwisk.
Dobrze. W Lechii występowało 2 Litwinów: Donatas Kazlauskas i Vytautas Andriuškevičius. Czy słyszałeś o ich grze w gdańskim klubie?
Wiem, że występowali w tym klubie, ale nie słyszałem żadnych opinii na temat ich gry.
Czy myślisz, że za kilka lat staniesz się członkiem pierwszego zespołu Lechii?
Zawsze stawiam sobie najwyższe cele i mam nadzieję, że zostanę zawodnikiem pierwszej drużyny Lechii Gdańsk.
Opowiedz trochę o sobie jako piłkarzu, jaki jest Twój styl gry?
Jestem typem ofensywnego zawodnika, gram jako lewy lub prawy pomocnik. Zawsze staram się napędzić i przyspieszyć grę, częściej notuję asysty niż strzelam bramki.
Jak twoja rodzina, przyjaciele zareagowali na Twoją grę w Polsce? Jesteś jeszcze młody, a teraz sam w innym kraju.
Wszyscy byli bardzo szczęśliwi i dumni z tego, że będę grać w Polsce. A obcy kraj na pewno nie jest problemem, najważniejsza jest realizacja marzeń. Już od szóstej klasy mieszkałem samodzielnie w Poniewieżu, więc nie jest to dla mnie trudne. Poza tym zespół jest bardzo przyjacielski, więc nie czuję się samotny.
A komunikacja? W jakim języku komunikujesz się z kolegami z drużyny?
Jedni mówią po angielsku, a z innymi staram się mówić po polsku, w miarę możliwości spróbuję nauczyć się waszego języka.
Czym się interesujesz oprócz piłki nożnej?
Sporo czasu przeznaczam na zainteresowania związane z piłką nożną, ale interesuje mnie też koszykówka, w wolnym czasie oglądam różne filmy i seriale.
No i na koniec gratuluję debiutu! Jak się czujesz?
Dziękuję, czuję się bardzo dobrze. Nie spodziewałem się, że tak szybko zacznę grać w rezerwach Lechii Gdańsk, więc to bardzo satysfakcjonujące. Szkoda, że nie udało nam się wygrać (Gedania Gdańsk 4-2 Lechia II), ale myślę, że zwycięstwa są jeszcze przed nami.
fot. 058 Sport







