Nie udało się uratować Ekstraklasy dla Sosnowca, co oznacza że „mission impossible” jak nazywał walkę o utrzymanie sam Ivanauskas, nie wypaliła. Działacze Zagłębia chcieli jednak aby litewski duet Ivanauskas &Poškus pozostał w klubie i szykował zespół pod walkę o awans w przyszłym sezonie. Litewski szkoleniowiec nie zamierza jednak zostawać w Sosnowcu.
Na 3 kolejki przed końcem ligi wiadomo już, że pierwszym spadkowiczem jest Zagłębie Sosnowiec. Litewski trener Valdas Ivanauskas przy asyście byłego napastnika m.in. Widzewa Łódź czy Polonii Warszawa nie zdołał uratować Ekstraklasy dla Zagłębia. Sosnowiczanie byli ewidentnie najsłabszą ekipą, a ewentualne pozostanie w lidze byłoby czymś bardzo niespodziewanym. Mimo spadku, działacze beniaminka chcieli aby Ivanauskas i Poškus kontynuowali swoją pracę w Sosnowcu. Litewski szkoleniowiec nie jest jednak zainteresowany walką o Ekstraklasę z Zagłębiem w przyszłym sezonie, i po zakończeniu rozgrywek odejdzie z klubu.
Już zimą mówiło się sporo o ewentualnym odejściu Litwina. A to że wyniki złe, a to że dostał propozycję objęcia reprezentacji Litwy. Fakt, taka oferta pojawiła się, ale Ivanauskas nie chciał jej przyjmować, ponieważ nie było to dla niego interesujące. Wprawdzie w kontrakcie miał odpowiedni zapis umożliwiający odejście, ale Litwin bardziej liczył na oferty od rosyjskich klubów. Propozycję litewskiego związku odrzucił, i został w Sosnowcu. Obecnie już wiadomo, że tylko do końca tego sezonu. Nie wiadomo dokąd pójdzie teraz Ivanauskas, i czy zabierze za sobą Robertasa Poškusa. Do rozegrania w Polsce zostały mu jeszcze 3 spotkania, ale sytuacji Zagłębia już to nie zmieni. Litwina z dobrych wyników nie zapamietamy, ale wsławił się czymś innym. Dwukrotnie był zawieszany za zbyt żywiołową krytykę pracy zespołu sędziowskiego. Do zachowania ligowego bytu temperament jednak nie wystarczył. Cały zespół grał tragicznie, i jak widać zarząd upatruje winę w piłkarzach, nie szkoleniowcu.
Fot. Zaglebie.eu







